Newsletter

Strach Putina

Tomas Venclova, 10.03.2014
W bardzo znacznym stopniu sprawa ukraińska jest robiona na użytek wewnętrzny. Strach jest główną motywacją Putina

W bardzo znacznym stopniu sprawa ukraińska jest robiona na użytek wewnętrzny. Strach jest główną motywacją Putina – z prof. Tomasem Venclovą rozmawia Tomasz Mincer

Tomasz Mincer: Jak pan profesor ocenia reakcje świata zachodniego na kryzys ukraiński?

Prof. Tomas Venclova: Na ogół oceniam je pozytywnie i nie mam wobec nich większych zarzutów. Śledzę portale internetowe, zwłaszcza litewskie. Znajduję w nich dużo tekstów z tytułami, przykładowo, „Bezsilność Obamy”, „Dlaczego Unia Europejska przegrywa”, „Zachód boi się Putina” itd. Natrafiłem nawet na komentarz: „Obama zdradził Ukrainę jak Chamberlain Czechosłowację”. A także: „Ukrainie pozostają trzy dni wolności”. Moim zdaniem to wszystko mentalność panikarska, podejście całkowicie przeciwskuteczne. Wytwarza się przekonanie, że oto Zachód zawsze przegrywa, bo musi przegrać. A to jest na rękę wyłącznie Władimirowi Putinowi.

Wiem z własnego doświadczenia, że Zachód zawsze wygrywa, tyle że nie od razu. Wygrał II wojnę światową, wygrał III wojnę światową, czyli zimną wojnę z komunizmem. Wygra i teraz. Tyle że działa ostrożnie, pragmatycznie, rozumnie, bez niepotrzebnej histerii. Nie przechodzi nagle do naprawdę mocnych działań, ale jeżeli już się na nie zdecyduje, to nikt się Zachodowi nie oprze. No może z wyjątkiem Chin, ale w każdym razie nie Rosja.

Również w Polsce w debacie publicznej pojawiają się dosadne określenia ostatnich wydarzeń, jak chociażby „Anschluss Krymu”, czy daleko posunięte analogie do układu monachijskiego. Podobnie jest na Litwie?

Tak, z tym że Litwa jest silnie obciążona pamięcią roku 1940. Wówczas po wejściu wojsk sowieckich powstał nowy rząd i parlament, a następnie ów parlament jednogłośnie przyjął uchwałę o przyłączeniu się kraju do Związku Radzieckiego. I Stalin miłościwie się na to zgodził. Podobnie działo się z innymi krajami bałtyckimi, a co było dalej, to już wiemy z historii. I jest to ogromna trauma dla narodów bałtyckich do dziś. Stąd między innymi ta mentalność panikarska się bierze. Natomiast wobec ostatnich wydarzeń na Krymie podobieństwa do anszlusu, owszem, istnieją. Nie do anszlusu Austrii, bo tam przyłączono całe państwo, ale do anszlusu Sudetów. Pana Putina do Hitlera jednak bym nie porównywał, gdyż ten drugi był dyktatorem totalitarnym i masowym mordercą, czego o Putinie powiedzieć nie można. Niestety jednak pewien potencjał w tym kierunku prezydent Rosji ma.

Sądzę jednak, że Putinowi nie uda się przyłączyć Krymu do Rosji. A jeśli mu się to powiedzie, co byłoby ogromnym i niedopuszczalnym naruszeniem prawa międzynarodowego, nie może się to dobrze skończyć. Przede wszystkim nie może się skończyć pomyślnie dla samego Putina. Jeżeli bowiem Putin wygra Krym, to wygra jedynie 5 procent Ukrainy. Zarazem prezydent Rosji straci poparcie 95 procent Ukraińców. Dla Putina będzie to coś na miarę kryzysu kubańskiego Chruszczowa. Przegrać Ukrainę to olbrzymia stawka. Dzięki temu szybciej niż oczekujemy może dojść do wielkiego przełomu również w samej Rosji. W dłuższej perspektywie zatem moja prognoza jest optymistyczna. Czekają nas za to trudne dni, tygodnie, a może nawet i lata.

Czy rosyjska agresja wobec Ukrainy to przede wszystkim sygnał Putina wysłany Rosjanom? Czy raczej przejaw imperialnej wizji Rosji, której Putin jest zakładnikiem?

W bardzo znacznym stopniu sprawa ukraińska jest robiona na użytek wewnętrzny. Strach jest główną motywacją Putina. On się boi o swoją władzę, o system. Musi pokazywać własnemu społeczeństwu, że jest mocny. Że jest macho. Co zresztą uprawia ze zmiennym sukcesem od lat. Ale sądzę, że Putinowi nie uda się dowieść tego rosyjskiemu społeczeństwu.

A co z tymi obywatelami rosyjskimi, którzy pozostają zwolennikami reform demokratycznych w Rosji?

Przede wszystkim nie należy widzieć Rosji w jednolitych barwach. Rosja jest różna. Są Rosjanie, którzy podtrzymują Putina. Sygnały, jakie do mnie docierają, świadczą, że duża część młodzieży jest przeciwko jego polityce. I że ostatnie wydarzenia dzielą rosyjskie rodziny, czasem w bardzo wyraźny sposób. Nie można zapominać o przeciwnikach Putina w Rosji, tak jak nie można zapominać o samych Ukraińcach.

Jak konflikt w naszej części Europy może się przełożyć na stosunki polsko-litewskie?

Mam nadzieję, że relacje polsko-litewskie w związku z konfliktem na Ukrainie pójdą w lepszym kierunku. Ostatnio mieliśmy do czynienia z głupimi i niepotrzebnymi niesnaskami między dwoma krajami. Osobiście głównie krytykuję stronę litewską, chociaż i strona polska nie jest tutaj bez zarzutu. Jednak właśnie ten konflikt doskonale pokazuje i Litwie, i Polsce, że musimy współpracować ściślej. I mam nadzieję, że skutki tej współpracy ujrzymy w bliskiej przyszłości.

*Tomas Venclova – litewski poeta, eseista, tłumacz. W czasach ZSRR dysydent i obrońca praw człowieka, od końca lat siedemdziesiątych na emigracji w USA. Emerytowany profesor katedry literatur wschodniosłowiańskich na Uniwersytecie Yale

Sfinansowane przez Komitet Wyborczy Platforma Obywatelska RP.