Newsletter

Projektowanie jako szkoła innowacji

Małgorzata Kowalczuk, 06.03.2014
Jak pomóc uczniom, by kiedyś stali się innowacyjnymi pracownikami, przedsiębiorcami, obywatelami?

Strona 1

Jak pomóc uczniom, by kiedyś stali się innowacyjnymi pracownikami, przedsiębiorcami, obywatelami? Czego potrzebujemy, by wprowadzić innowację do szkół? Przed młodymi ludźmi trzeba stawiać prawdziwe wyzwania i zachęcać ich do poszukiwania rozwiązań metodą design thinking

Innowacja to słowo odmieniane współcześnie przez wszystkie przypadki w kontekście rozwoju osobistego i społeczno-gospodarczego. Rozwijanie innowacyjności już u najmłodszego pokolenia to cel, który stawia przed sobą zarówno Europa, jak USA. Polska ma tu niestety sporo do nadrobienia, gdyż w unijnych pomiarach innowacyjności z 2013 r. plasujemy się w ostatniej grupie, określanej jako innowatorzy o skromnych wynikach (modest innovators). Jesteśmy znacznie poniżej średniej UE, nie mówiąc o dystansie dzielącym nas od liderów innowacji, jak Szwecja, Niemcy czy Dania.

Nietrudno doszukać się przyczyn tego stanu rzeczy. Jedną z nich jest niewątpliwie słabość systemu oświaty, który kreatywność, odwagę w myśleniu i działaniu, wychodzenie poza schemat pozostawia na szarym końcu umiejętności uczonych i premiowanych w szkole. Celem naszej edukacji jest przecież zdawanie testów i zgrabne wspinanie się po drabince naukowej. Skoro nie widzimy celu, trudno o znalezienie dobrej drogi.

Czym jest design thinking?

Design thinking, czyli usystematyzowane podejście do tworzenia innowacyjnych rozwiązań, narodziło się na Uniwersytecie Stanforda w Kalifornii, w klimacie stworzonym przez firmy z Doliny Krzemowej. Stosowane początkowo jako metoda projektowania produktów i wzornictwa, w latach dziewięćdziesiątych rozszerzyło swoje zastosowanie na doradztwo strategiczne i biznesowe dla firm.

Istotą design thinking jest tworzenie innowacyjnych produktów i usług w oparciu o głębokie zrozumienie problemów i potrzeb użytkowników. Zakłada ono, że nad rozwiązaniem pracuje zespół, najlepiej interdyscyplinarny, działający w myśl filozofii: It is OK to fail. Chodzi bowiem o eksperymentowanie i częste testowanie hipotez, budowanie prototypów i zbieranie feedbacku od użytkowników, aby ostateczny produkt czy rozwiązanie były przyjazne i użyteczne dla odbiorców.

Propagatorami metody stały się firma projektowa IDEO, tak zwany d.school, czyli Instytut Designu na Uniwersytecie Stanforda, a także Henry Ford Learning Institute, skąd promieniują pomysły włączania zajęć z projektowania do programów nauczania. Chodzi o wywołanie procesu, jaki jest udziałem profesjonalnych projektantów czy badaczy, polegającego na angażowaniu uczniów w rozwiązywanie skomplikowanych problemów obecnych zarówno w ich lokalnych społecznościach, jak w skali globalnej. Kiedy uczniowie zaczynają myśleć jak projektanci, zyskują pewność siebie i kompetencje do zmieniania rzeczywistości. Uczą się też proaktywnej postawy.

Miejsce na dobry pomysł

Jedną z takich szkół jest Henry Ford Academy: School for Creative Studies z Detroit w stanie Michigan. Szkoła stawia sobie za cel przygotowanie nastolatków do pracy w kreatywnych zawodach. Kolorowe, dobrze oświetlone miejsca nauki zostały stworzone do tego, by prowadzić w nich grupowe projekty i uczyć przez działanie. Meble są łatwe do przesuwania, by można było kreować obszary robocze w minutę, w zależności od potrzeb. Ściany są ruchome – dla ułatwienia uczniom podglądania siebie nawzajem w twórczej pracy.

Po kilku burzach mózgów w takiej przestrzeni uczniowie są dosłownie otoczeni pomysłami, dokumentowanymi na małych karteczkach przywieszonych do ogromnych tablic. Dostają zadania w rodzaju: zaprojektuj torbę dla bezdomnego. Chodzi o stworzenie najlepszych warunków do wprowadzenia twórczej i „energetycznej” atmosfery oraz postawienie niebanalnych zadań powiązanych z rzeczywistością, które wyzwoliłyby aktywność i pomysłowość uczniów.