Newsletter

Homo tabloidus i tabloidowy świat

Małgorzata Bogunia-Borowska, 28.02.2014
Kultura tabloidów, mimo że wciąż jest jednym z wyborów postrzegania świata, anektuje coraz to nowe obszary – to postawa życiowa

Strona 1

Kultura tabloidów, mimo że wciąż jest jednym z wyborów postrzegania świata, anektuje coraz to nowe obszary – to postawa życiowa, sposób odczytywania rzeczywistości, postrzegania relacji społecznych, ludzkich działań, ale także obszar manifestacji buntu i oporu

W filmie Marka Koterskiego Dzień świra sfrustrowany inteligent próbuje stawić czoła komercyjnej inwazji treści perswazyjnych. Uruchamia mechanizmy obronne i selektywne, gdy otrzymuje reklamowe „listy” od Rossmanna czy Pizza Hut. Sarkastycznie komentuje ofertę zakupu najtańszych brylantów i złota w Warszawie. Jest krytyczny wobec reklam telewizyjnych oraz monstrualnie rozdętej gazety codziennej, której rozmaite dodatki poświęcone nieruchomościom, komputerom czy motoryzacji automatycznie wyrzuca.

W tym sarkastycznym obrazie filmowym ujawnia się fundamentalna charakterystyka współczesności. Żyjemy w świecie, w którym robi się coraz tłoczniej i ciaśniej. Ludzie zaczynają się najzwyczajniej męczyć, dusić, frustrować albo po prostu odczuwać niepokój. Z powodu nasycenia różnorodnymi informacjami, przedmiotami, trendami, ideami, religiami, tożsamościami, modami oraz programami ludzie przestają czuć, że świat, w którym żyją, jest ich, że go znają i rozumieją. W efekcie mają coraz większe trudności z dokonywaniem niezliczonych wyborów i realizowaniem długoterminowych celów.

Tabloidy – tabletka na problemy czy tabletka wywołująca problemy?

Prasa tabloidowa najwcześniej rozwinęła się w krajach liberalnych – jej ojczyzną są Stany Zjednoczone i Wielka Brytania. Powstała na skutek przemian społecznych. Rozwój społeczeństw przemysłowych zaowocował pojawieniem się licznej working class – klasy robotniczej, której przedstawiciele coraz bardziej świadomie analizowali swoją sytuację ekonomiczną, orientowali się w gospodarce, poznawali tajniki polityki, a co najważniejsze, dzięki masowej edukacji podstawowej umieli czytać. Dla tej grupy społecznej obniżono cenę gazet, a także dostosowano przekaz do jej potrzeb. Używano prostego języka i wyrażeń kolokwialnych, poruszano lokalne sprawy, rzetelnie opisywano problemy bliskie klasie robotniczej. Uproszczenia nie oznaczały jednak ignorancji dla rzemiosła dziennikarskiego. Pozytywnym przykładem tego okresu w Stanach Zjednoczonych był „New York Herald”; dzisiaj jest nim „Daily News”. Z czasem jednak zaczęły pojawiać się tabloidy niższej jakości, które coraz chętniej eksponowały sensacyjne wydarzenia, stosowały prymitywny język, często opierały się na plotce zamiast na rzetelnym dziennikarskim śledztwie. Generalnie tabloidy zerwały obowiązującą umowę społeczną wyrażającą się w regule paktu faktograficznego.

Zakłada ona przede wszystkim obowiązywanie dziennikarskiej uczciwości oraz rzetelności w prezentowaniu faktów i zdarzeń. Wymaga trzymania się zasad moralnych i etycznych oraz wyczucia dobrego smaku. Istotą tej reguły jest odpowiedzialność za treści prezentowane w mediach. Pierwszymi tabloidami, które zerwały z przestrzeganiem zasad paktu faktograficznego, były między innymi amerykański „New York Post” oraz brytyjski „The Sun”. Oba słyną z niechlujności i błędów. W 2007 roku na łamach tego pierwszego pojawiła się znacząca literówka – z Obamy zrobiono Osamę. Poza tym oba tytuły są wyjątkowo drapieżne. Ich celem może stać się każdy. Lekceważą wszelkie autorytety, wartości i świętości.

Dzisiejsze tabloidy funkcjonują w ramach dwóch charakterystycznych modeli. Pierwszy określam jako tabloid – tabletkę na problemy; drugi jako tabloid – tabletkę wywołującą problemy (słowo „tabloid” oznacza w języku farmakologicznym tabletkę).

Pierwszy z nich ma być remedium na bolączki codzienności. Ma rozwiązywać problemy wszelkiego nadmiaru, minimalizować skutki globalnych procesów i zmian oraz neutralizować przyczyny ludzkich niepokojów wynikających z deficytu zaufania społecznego. Ma wyjaśniać źródła i skutki rozmaitych zdarzeń w przystępny i zrozumiały sposób. Ten rodzaj „tabletki” ma na celu porządkowanie rzeczywistości, pomoc w jej ogarnięciu i zrozumieniu poprzez stosowanie uproszczeń, odwoływanie się do kwestii lokalnych i spraw znanych z własnego podwórka. Pokazywanie świata w czerni i bieli ma być sposobem na jego ogarnięcie i zbudowanie jego koherentnej wizji.

Drugi model to „tabletka” powodująca nieprzewidziane i groźne skutki uboczne. Lek, w tym przypadku, zamiast leczyć jedynie pogłębia objawy chorobowe. Nie jest to prasa, która przemawia w imieniu czytelników i dla czytelników, choć takie wrażenie kreuje. Tabloidy tego typu jedynie udają, że reprezentują swoich czytelników. Przekonują, że występują w ich imieniu i zaspokajają ich potrzeby. Pragną pełnić rolę sumienia społeczeństwa. Udają, że stają po stronie skrzywdzonych i marginalizowanych społecznie. Piętnują beneficjentów systemu, który jest niesprawiedliwy, buduje i utrwala nierówności społeczne. W tym modelu tabloidy ustawiają się w opozycji do prasy inteligentów i zamożnych czytelników. Ta strategia w konsekwencji rodzi postawy cyniczne i sarkastyczne. Wydaje się, że ich domeną jest budzenie zaufania do samych siebie, zaś nieufności wobec innych, obcych, świata zewnętrznego.