Newsletter

Zabrakło moralnego kompasu

William K. Black, 05.08.2011
Kapitaliści, gloryfikowani jako rynkowi bohaterowie, okazali się tak naprawdę oszustami. Ich moralna ślepota doprowadziła do kompletnej ślepoty politycznej

W 1993 roku ekonomista N. Gregory Mankiw był jednym z uczestników dyskusji, która odbyła się po wykładzie George’a Akerlofa (profesora ekonomii Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkley) i Paula Romera (ekonomisty i aktywisty z New York University). Ich wystąpienie nosiło tytuł „Grabież: ekonomiczny półświatek i bankructwo dla zysku”. Akerlof i Romer wyjaśniali, jak zagarnianie oszczędności i zysków przez oszukańczych prezesów spółek napompowało finansową bańkę spekulacyjną i stworzyło najgorszy finansowy skandal w historii Stanów Zjednoczonych. Mankiw stwierdził wtedy: „To nieracjonalne, żeby sądzić, że dyrektorzy zarządzający pożyczkami i oszczędnościami nie będą z nich korzystać”. Tym samym uznał, że taka grabież jest normalnym, racjonalnym (czyli dającym się wytłumaczyć) zachowaniem. Jakby nie było nic moralnie niepokojącego w defraudacji.

To przykład pewnej ślepoty moralnej. Mankiw i jemu podobni zignorowali wtedy ostrzeżenie Akerlofa i Romera. Dlaczego? Gdyby mieli je wziąć na poważnie, musieliby poprzeć również zmianę regulacji prawnych w świecie finansów. Musieliby też przyznać, że część baronów politycznych z Partii Republikańskiej i popieranych przez nich kapitalistów, którzy byli gloryfikowani jako rynkowi bohaterowie, okazało się tak naprawdę oszustami. Ich moralna ślepota doprowadziła do kompletnej ślepoty politycznej.

Oto jak pożyteczne mogły być przepowiednie Akerlofa&Romera, gdyby tylko ktoś ich wysłuchał (cytat z 1993 r.):
„Problem [jaki mają konwencjonalni ekonomiści opisujący zjawisko „pokusy nadużycia”] z wyjaśnieniem wydarzeń z lat 80. jest taki: ktoś, kto inwestuje w celu pomnożenia swoich oszczędności, nigdy nie działa tak, jak działało wiele kas oszczędnościowych, czyli z totalnym lekceważeniem podstawowych zasad udzielania pożyczek. Procedury wymagałyby m.in. trzymania dokładnej dokumentacji, ochrony przed zewnętrznymi zagrożeniami i defraudacją, sprawdzania informacji na formularzach pożyczkowych i w ogóle wymagania od pożyczających wypełniania jakichkolwiek papierów. Przyjrzenie się operacjom wielu kas oszczędnościowych pokazuje, że ich właściciele zachowywali się tak, jakby przyszłe potencjalne straty nie były zupełnie ich problemem. I mieli rację – nie były”.

W 2001 roku George Akerlof otrzymał Nobla w dziedzinie ekonomii. Dwa lata później Mankiw otrzymał z rąk prezydenta Busha nominację na dyrektora Rady Doradców Ekonomicznych (ang. The Council of Economic Advisers, CEA). To on dowodził CEA we wrześniu 2004 roku, kiedy FBI informowało, że w Stanach szaleje „epidemia” oszustw hipotecznych, ostrzegając jednocześnie, że jeśli nie zostaną zastopowane, kryzys finansowy jest bliski. Zdarzyło się więc dokładnie to, przed czym ostrzegali dziesięć lat wcześniej Akerlof&Romer.

Ironicznie, A&R zakończyli swój wykład z 1993 roku słowami pełnymi nadziei:
„Nikt, ani opinia publiczna, ani ekonomiści, nie byli w stanie przewidzieć, że przepisy działające w sektorze finansowym mogą doprowadzić do takich oszustw. Teraz, na szczęście, wszyscy już wiemy. Jeśli weźmiemy nauczkę z tego doświadczenia, historia nie musi się powtórzyć”.

Niestety, historia się powtórzyła. Najwyraźniej zabrakło moralnego kompasu.