Newsletter

Kościół przeciw karze śmierci

Konrad Sawicki, 19.02.2014
Jeśli konserwatyści będą forsować wprowadzenie kary śmierci, ich inne inicjatywy argumentowane religijnymi przekonaniami okażą się zwyczajną farsą

Jeśli konserwatyści będą forsować wprowadzenie kary śmierci, ich inne inicjatywy argumentowane religijnymi przekonaniami okażą się zwyczajną farsą

W najnowszym „Do Rzeczy” Rafał Ziemkiewicz pisze: „Trynkiewicz powinien wisieć. Teatr ponurego absurdu wokół jego uwolnienia pokazuje, do czego prowadzą terror <<humanitaryzmu>> i ideologiczne zaczadzenie elit III RP małpujących Europę”.
Kłopot w tym, że do powstrzymania się od kary śmierci wzywa nie tylko humanitaryzm cywilizacji zachodniej, ale również Kościół katolicki, którego Ziemkiewicz jest członkiem.

Co mówi Katechizm

Katechizm Kościoła Katolickiego został wydany w 1992 roku. Powstał z inicjatywy Jana Pawła II, a nad jego merytorycznym kształtem czuwał kard. Joseph Ratzinger, czyli późniejszy papież Benedykt XVI. Ten gruby tom z charakterystyczną błękitną okładką zagościł na półkach wielu polskich domów. Gdy więc ktoś, kto w miarę szybko zaopatrzył się w to wydawnictwo, otworzy je dziś na stronach z punktami 2266 – 2267, przeczyta następujące stwierdzenia:

„Ochrona wspólnego dobra społeczeństwa domaga się unieszkodliwienia napastnika. Z tej racji tradycyjne nauczanie Kościoła uznało za uzasadnione prawo i obowiązek prawowitej władzy publicznej do wymierzania kar odpowiednich do ciężaru przestępstwa, nie wykluczając kary śmierci w przypadkach najwyższej wagi. Z analogicznych racji sprawujący władzę mają prawo użycia broni w celu odparcia napastników zagrażających państwu, za które ponoszą odpowiedzialność. Pierwszym celem kary jest naprawienie nieporządku wywołanego przez wykroczenie. Gdy kara jest dobrowolnie przyjęta przez winowajcę, ma wartość zadośćuczynienia. Ponadto, kara ma na celu ochronę porządku publicznego i bezpieczeństwa osób. Wreszcie, kara ma wartość leczniczą; powinna – w miarę możliwości – przyczynić się do poprawy winowajcy (2266).

Jeśli środki bezkrwawe wystarczają do obrony życia ludzkiego przed napastnikiem i do ochrony porządku publicznego oraz bezpieczeństwa osób, władza powinna stosować te środki, gdyż są bardziej zgodne z konkretnymi uwarunkowaniami dobra wspólnego i bardziej odpowiadają godności osoby ludzkiej (2267)”.

Absolutna konieczność

Nauczanie o karze śmierci nabrało jednak nowego kształtu w wydanej w 1995 roku encyklice Jana Pawła II Evangelium vitae. Znalazł się w niej m.in. słynny już dziś passus: „Jest oczywiste, że aby osiągnąć wszystkie te cele, wymiar i jakość kary powinny być dokładnie rozważone i ocenione, i nie powinny sięgać do najwyższego wymiaru, czyli do odebrania życia przestępcy, poza przypadkami absolutnej konieczności, to znaczy gdy nie ma innych sposobów obrony społeczeństwa. Dzisiaj jednak, dzięki coraz lepszej organizacji instytucji penitencjarnych, takie przypadki są bardzo rzadkie, a być może już nie zdarzają się wcale”.

W związku z tą ewolucją doktryny, wspomniane artykuły z Katechizmu również otrzymały nowe brzmienie. I tak od 1998 roku wyglądają one następująco:

„Wysiłek państwa, aby nie dopuścić do rozprzestrzeniania się zachowań, które łamią prawa człowieka i podstawowe zasady obywatelskiego życia wspólnego, odpowiada wymaganiu ochrony dobra wspólnego. Prawowita władza publiczna ma prawo i obowiązek wymierzania kar proporcjonalnych do wagi przestępstwa. Pierwszym celem kary jest naprawienie nieporządku wywołanego przez wykroczenie. Gdy kara jest dobrowolnie przyjęta przez winowajcę, ma wartość zadośćuczynienia. Poza ochroną porządku publicznego i bezpieczeństwa osób, kara ma wartość leczniczą; powinna w miarę możliwości przyczynić się do poprawy winowajcy (2266).

Kiedy tożsamość i odpowiedzialność winowajcy są w pełni udowodnione, tradycyjne nauczanie Kościoła nie wyklucza zastosowania kary śmierci, jeśli jest ona jedynym dostępnym sposobem skutecznej ochrony ludzkiego życia przed niesprawiedliwym napastnikiem. Jeżeli jednak środki bezkrwawe wystarczą do obrony i zachowania bezpieczeństwa osób przed napastnikiem, władza powinna ograniczyć się do tych środków, ponieważ są bardziej zgodne z konkretnymi uwarunkowaniami dobra wspólnego i bardziej odpowiadają godności osoby ludzkiej. Istotnie dzisiaj, biorąc pod uwagę możliwości, jakimi dysponuje państwo, aby skutecznie ukarać zbrodnię i unieszkodliwić tego, kto ją popełnił, nie odbierając mu ostatecznie możliwości skruchy, przypadki absolutnej konieczności usunięcia winowajcy są bardzo rzadkie, a być może już nie zdarzają się wcale (2267)”.

Odbiera możliwość skruchy

Trzeba zwrócić uwagę na kilka spraw związanych z tymi zmianami. Po pierwsze, pomimo modyfikacji, Katechizm nadal nie wyklucza stosowania kary śmierci jako dopuszczalnego rozwiązania. Opatruje je jednak bardzo mocnymi warunkami: tożsamość winowajcy i jego wina muszą być w 100 procentach pewne (czyli absolutnie nie wchodzą tu w grę procesy poszlakowe) oraz zastosowanie kary głównej jest jedynym sposobem skutecznej ochrony społeczeństwa przed napastnikiem. Zdania po tych warunkach następujące – bezpośrednio zaczerpnięte z Evangelium vitae – doprecyzowują, że obecnie społeczeństwa dysponują na tyle odpowiednimi środkami ochrony, że właściwie do kary śmierci nie powinno się dopuszczać wcale.

Po drugie, oznacza to, że w przypadku, gdy dane państwo nie jest w stanie skutecznie bronić społeczeństwa przed napastnikiem, a posiada stuprocentową pewność co do jego tożsamości i winy, ma prawo do wykonania wyroku kary śmierci. Można sobie zatem wyobrazić taką sytuację na przykład w czasach wojny, gdy więzienia nie są odpowiednio chronione, lub w państwach nieposiadających rozwiniętego systemu więziennictwa. Ocena, jakie konkretnie warunki musi spełniać społeczeństwo i jego system penitencjarny, by było uznane za gotowe do obrony przed napastnikiem – pozostaje dyskusyjna. Niemniej z wielokrotnie wypowiadanej przez Jana Pawła II opinii wynika, że Europa z pewnością te warunki spełnia.

Po trzecie, w poprawionej wersji Katechizmu czytamy, że wykonanie kary śmierci ostatecznie odbiera winowajcy możliwość skruchy, a powstrzymanie się od kary śmierci ma wyższą kategorię moralną i bardziej odpowiada godności osoby ludzkiej.

I po czwarte, obydwie wersje katechizmowe nie akceptują wychowawczo-odstraszającej motywacji stosowania kary śmierci. Warto na to zwrócić uwagę, gdyż argument, by przywrócić karę główną, aby zapobiec przyszłym zbrodniom, powraca i dziś, niekiedy nawet w wersji mówiącej, że Kościół się temu nie sprzeciwia. Otóż to nieprawda – takiej motywacji Katechizm nie uznaje.

Ryzykowna inicjatywa

Konserwatyści, którzy dziś optują za przywróceniem kary głównej, naturalnie znają to nauczanie. Dokonują jednak sztuczek interpretacyjnych, odwołując się do opinii dawniejszych papieży lub tekstów innych teologów. Ale przecież te karkołomne dywagacje nie mogą zmienić oczywistego faktu, że proponowanie w Polsce powrotu do tamtego prawa stoi w sprzeczności z wolą ostatnich papieży i Katechizmem Kościoła Katolickiego.

Rozwiązania legislacyjne w demokratycznym kraju oczywiście nie muszą być zawsze zgodne z nauką Kościoła, ale akurat konserwatyści mają tę naukę na sztandarach. Jeśli będą forsować wprowadzenie kary śmierci, ich inne inicjatywy argumentowane religijnymi przekonaniami okażą się zwyczajną farsą.

*Konrad Sawicki – publicysta, teolog, współpracownik „Więzi”, twórca projektu „Kościół dla mniej praktykujących”