Newsletter

Igranie z konserwatyzmem

Kazimierz Bem, 04.08.2011
Czy ci, którzy żądają, aby kobiety, narażając życie, rodziły dzieci, są ich mordercami?

Stefan Sękowski ma problem („Gazeta”, 26 lipca). Nie jest w stanie zrozumieć myślenia takich ludzi jak Jarosław Makowski („Gazeta”, 12 lipca). Chrześcijaństwo sprowadza się dla niego do wyborów zero-jedynkowych, niczym stary spot wyborczy ZChN-u: „Świat prostych wartości”. Dzięki tak radykalnemu spłaszczeniu dyskusji może triumfalnie stwierdzić, że prezentowana przez nas postawa sprowadza się do tego, że „okradanie, gwałcenie i mordowanie stanowi realizację ( ) wolności”. Po ostatnich wydarzeniach dorzuciłby oskarżenie o moralną odpowiedzialność za masakrę w Norwegii.

Główna teza Sękowskiego brzmi: „Aborcja jest zabójstwem albo nim nie jest”. Na tak sformułowane dictum zarówno polskie świeckie prawo, jak i większość teologów nie tylko ewangelickich, ale i chrześcijańskich odpowiada: nie jest!

Nawet nasz Trybunał Konstytucyjny pod przewodnictwem konserwatywnego prof. Andrzeja Zolla nie odważył się stwierdzić, że płód jest człowiekiem, i musiał przyznać, że stopień ochrony prawnej płodu wzrasta razem z jego rozwojem. Gdyby bowiem przyjąć, że każdy płód czy embrion równa się człowiekowi, to należałoby wówczas umieszczać ciężarne kobiety w obozach i pilnować, by się zdrowo odżywiały, nie paliły i nie piły alkoholu.

Czytaj całość

Źródło: Gazeta Wyborcza