Newsletter

Czy Niemcy potrzebują liberałów?

Weronika Przecherska, 07.02.2014
Wstrząs po nieprzekroczeniu progu wyborczego we wrześniowych wyborach niemieccy liberałowie mają już za sobą

„Porażka bardzo nas zabolała. Ale przepracowaliśmy już żałobę” – mówił poseł (dziś już były) Bijan Djir-Sarai w wywiadzie z „Rheinischer Post“. Rzeczywiście, wstrząs po nieprzekroczeniu progu wyborczego we wrześniowych wyborach niemieccy liberałowie mają już za sobą. Podobnie jak przeanalizowanie przyczyn największej porażki w historii partii.

Nic więc dziwnego, że im bliżej do wyborów do Parlamentu Europejskiego, tym bardziej palące staje się pytanie o polityczny powrót FDP. I choć sondaże i opinie wielu komentatorów są dla liberałów bezlitosne, wiele wskazuje na to, że partia ma szansę na polityczne odbicie. Dlaczego?

Przede wszystkim dotkliwa przegrana FDP nie przełożyła się na odpływ partyjnej bazy. Wręcz przeciwnie, liberałowie odnotowali wzrost liczby członków. Ta mobilizacja to dla partii pozytywny prognostyk. Większe zaangażowanie sojuszników może być dla FDP atutem w kampanii wyborczej. Dużą nadzieją niemieckich liberałów jest także Christian Lindner, który zastąpił na czele partii Philippa Röslera. W wyborach wewnętrznych postawiło na niego ponad 79 proc. liberałów.

Lindner ma wszelkie predyspozycje ku temu, by wyciągnąć FDP z sondażowego dołka. Komentatorzy podkreślają jego determinację oraz charyzmę. Nietrudno też odmówić mu odwagi i dystansu do siebie. Misję wyciągnięcia FDP z politycznego niebytu skomentował krótko: „To trochę jak wspinanie się na Mount Everest bez tlenu i na bosaka. Do tego potrzeba odwagi.”

Wyborczy potencjał FDP tkwi jednak nie tylko w samej partii, lecz także w nastrojach społecznych, które mogą sprzyjać liberałom. Podobnie jak w przypadku partyjnych struktur, również wśród obywateli porażka liberałów zwiększyła zapotrzebowanie na liberalny przekaz. Paradoksalnie, po wyborczej klęsce liberałów więcej Niemców jest sobie w stanie wyobrazić zagłosowanie na FDP niż przed ich katastrofalnym wynikiem. Co więcej, 20 proc. jest przekonanych, że Niemcy potrzebują FDP. 17 proc. jest zdania, że partia powinna dostać się w kolejnych wyborach do Bundestagu.

Oczywiście to zdecydowanie dużo mniej niż w poprzednich dekadach – przykładowo, w połowie lat 90. reprezentacja FDP w Bundestagu była ważna dla 30 proc. społeczeństwa.* Faktem jest również, że liczby te nie przekładają się na rzeczywiste polityczne poparcie. Mogą jednak stać się punktem wyjścia do jego budowania wokół liberalnego przekazu pozytywnego klimatu. Temu zaś na pewno będą sprzyjać deklaracje, tj. styczniowe przemówienie prezydenta Joachima Gaucka chwalące liberalne wartości. Nie bez znaczenia pozostaje też pytanie, czy coraz bardziej zadowoleni z sytuacji gospodarczej kraju i własnej Niemcy nie będą chętniej oddawać głosów na partię liberalną i uchodzącą w ich oczach za wspierającą klasę średnią?*

Jednak nie tylko społeczeństwo, ale również wielcy polityczni gracze mogą zatęsknić za liberalnym koalicjantem. FDP było dla chadecji bardzo naturalnym partnerem. Koalicja z socjaldemokratyczną SPD jest i będzie dla chadeków z pewnością relacją dużo bardziej skomplikowaną. Odzwierciedleniem takiego przekonania jest chociażby manifest „CDU 2017” autorstwa młodych polityków chadecji: „Wielka koalicja jest sojuszem tylko na określony czas. Po czterech latach partnerzy pójdą znów oddzielnymi drogami”. W dokumencie tym pojawiły się także postulaty o podtrzymywanie dobrych relacji właśnie z FDP i Zielonymi.

Miarą siły FDP może być brak zdecydowania wśród wyborców liberałów i słabość politycznej oferty niektórych z ich przeciwników. Według zestawienia przygotowanego przez „Die Zeit” w wyborach do Bundestagu FDP straciło najbardziej na rzecz chadecji i SPD. Partie odebrały jej, odpowiednio, 38,92 i 9,18 proc. głosów. Jednak sporo dawnych wyborców partii zdecydowało się także oddać głos na eurosceptyczną AfD (6,8 proc.) lub w ogóle nie pójść do wyborów (8,86 proc.). Te dwie ostatnie grupy mogą się okazać dla FDP strategiczne. Partia może przekonywać wyborców, że to właśnie ona najlepiej reprezentuje ich interesy i warto oddać na nią głos lub czekać na potknięcia politycznych konkurentów. I choć dziś Alternatywa zdecydowanie wyprzedza FDP w sondażach – różnica ta wynosi ok. 3 proc. – AfD nie jest partią bardzo zakorzenioną w politycznym krajobrazie Niemiec.** Wewnętrzne problemy i dość ograniczona oferta programowa mogą sprawić, że podzieli los Partii Piratów i straci szansę na wielkie polityczne rozdanie. Dawni wyborcy mogą zaś wrócić do FDP.

Jednak póki co, FDP ma największe próby wyborcze przed sobą. Porażka w wyborach do Parlamentu Europejskiego może okazać się demobilizująca. Zwycięstwo może zaś dać partii szanse na moralne odbicie. Wysokość progu wyborczego w majowych wyborach to tylko 3 proc., wyzwanie nie jest więc ponad miarę aktualnych sondaży partii.

Obecne poparcie partii w granicach 4 proc. nie daje jednak pewności sukcesu.** Póki co FDP balansuje pomiędzy politycznym czyśćcem a powrotem do pierwszej ligi. Tę sytuację dobrze obrazuje felietonistka branżowego magazynu „Politik und Kommunikation” Nicole Alexander, pisząc: „Nie trzeba koniecznie kochać FDP, by mieć nadzieję, że ta znów stanie na nogi. Można jednak mieć nadzieję, że ludzie ją pokochają, gdy uda jej się powstać jako prawdziwie liberalnej partii.” Czy FDP i Christian Lindner podołają temu zadaniu? Przekonamy się już w najbliższych miesiącach.

*Korzystałam z badań Prof. Dr. Renate Köcher „Politischer Liberalismus ohne Zukunft? Eine Dokumentation des Beitrags von in der Frankfurter Allgemeinen Zeitung Nr. 246 vom 23. Oktober 2013” opublikowanych przez Instytut Demoskopii w Allensbach oraz **sondaży opublikowanych na stronie Sonntagsfrage Bundestagswahl.