Newsletter

AAA kreatywni poszukiwani!

Stanisław Szultka, 09.01.2014
Polska jest gdzieś pomiędzy konkurowaniem efektywnością i podwykonawstwem a aspirowaniem do innowacyjnych i kreatywnych rozwiązań

Strona 1

Polska jest gdzieś pomiędzy konkurowaniem efektywnością i podwykonawstwem a aspirowaniem do innowacyjnych i kreatywnych rozwiązań. Albo przeskoczymy na wyższy poziom albo nie uda nam się dotrzymać tempa innym – mówi Stanisław Szultka w rozmowie z Weroniką Przecherską

Weronika Przecherska: Rok 2014 będzie dla Polski rokiem historycznych bilansów i rocznic. Jak wypadłoby dla nas takie gospodarcze podsumowanie?

Stanisław Szultka: Przez ostatnie 10-15 lat naszą gospodarkę napędzał model importowy. Importowaliśmy kapitał, technologie oraz metody zarządzania. Jednocześnie mieliśmy dobrze wykształconych pracowników oraz stosunkowo niskie koszty płacy. Wszystkie te czynniki zapewniły nam rozwój szybszy niż w krajach Europy Zachodniej.

Jednak  dotychczasowy model się wyczerpuje, a kryzys gospodarczy jeszcze bardziej nam to uświadomił. Naszym priorytetem musi być dziś zbudowanie warunków dla bardziej innowacyjnego rozwoju. Póki co jesteśmy gdzieś pomiędzy konkurowaniem efektywnością i podwykonawstwem a aspirowaniem do innowacyjnych i kreatywnych rozwiązań.

I nie możemy sobie pozwolić na krok w tył.

Stoimy przed wyborem: albo przeskoczymy na wyższy poziom, albo nie uda nam się dotrzymać tempa innym. Ostatnio Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową przyglądał się potencjałowi innowacyjnemu poszczególnych krajów. Badania dokładnie pokazują, że nie ma drogi na skróty. Najbardziej innowacyjne są te gospodarki, których ekosystem społeczno-gospodarczy jest w pełni rozwinięty.

Na ten ekosystem składają się: infrastruktura, kapitał społeczny, system finansowy, edukacja i nauka, administracja czy system prawny. Warunkiem sukcesu jest zaś sprawność wszystkich tych elementów. Świetnym przykładem dla Polski może być tu Szwajcaria czy Szwecja. Jeśli motor innowacyjności ma funkcjonować w długiej perspektywie, wszystkie składowe mają kluczowe znaczenie.

Z czym Polacy radzą sobie najgorzej?

Niewątpliwie naszą największą słabością jest brak umiejętności współpracy wynikający z braku zaufania. Kuleje również polska edukacja. Oczywiście, co pokazują chociażby ostatnie wyniki badań PISA, Polacy są dość dobrze wykształceni. Jednak lata edukacji nie zawsze przekładają się na kreatywność, umiejętność budowania interdyscyplinarnych zespołów czy skłonność do podejmowania odważnych decyzji biznesowych.

W polskich szkołach zbyt mały nacisk kładzie się na pracę w grupie, umiejętność stawiania pytań i krytycznego myślenia czy chęć przejmowania inicjatywy. Dopóki nie przezwyciężymy tych słabości, trudno nam będzie wejść na bardziej innowacyjny poziom rozwoju i być konkurencyjnymi w stosunku do innych gospodarek na rynkach międzynarodowych.

Innowacyjność to jednak nie tylko kwestia ekosystemu, ale też odpowiednich środków. Polskie firmy boją się innowacji czy nie są w stanie sobie na nie pozwolić?

Problemem jest skłonność do oszczędzania – najniższa wśród krajów naszego regionu – co powoduje brak środków do inwestowania, w tym w innowacyjne przedsięwzięcia. Ponadto polskie przedsiębiorstwa zbyt rzadko są kreatorami na światową skalę. To zaś określa ich wartość i siłę na rynku. Tym samym nie mogą sobie pozwolić na generowanie tak dużej marży, jak światowi liderzy.