Newsletter

Jak budować zieloną gospodarkę

Radosław Widłak, 09.01.2014
Jeśli chcemy dołączyć do nowoczesnego świata, musimy inwestować w odnawialne źródła energii

Jeśli chcemy dołączyć do nowoczesnego świata, musimy inwestować w odnawialne źródła energii

Unijne normy w zakresie emisji zanieczyszczeń mają pobudzać gospodarkę do szukania alternatywnych źródeł energii (która docelowo ma być tańsza niż ta z paliw kopalnych) i oszczędzania zasobów naturalnych. Dywersyfikacja źródeł energii ma pomóc w walce o lepsze środowisko i zdrowie ludzi. Jednak czasem może stanowić poważny balast dla gospodarki, jeśli jest ona oparta na paliwach kopalnych. A taką właśnie gospodarkę ma Polska.

Węgiel to przeszłość

Skupmy się na energetyce. Ostatnio dużo mówi się o energii odnawialnej. W dużej części dzieje się tak za sprawą Niemców, którzy ogłosili, że zamykają wszystkie elektrownie atomowe, decydując się tym samym na uzależnienie w niedalekiej przyszłości swojej gospodarki od odnawialnych źródeł energii.

W Polsce wciąż ponad 85 proc. energii pochodzi z węgla. Koszt nabycia uprawnień do emisji CO2 to 7-8 euro za tonę. Za niedotrzymanie umów międzynarodowych dotyczących emisji zanieczyszczeń grożą nam ogromne kary finansowe. Mimo to nie wydaje się, by wyśrubowane normy środowiskowe mogły zatrzymać polską gospodarkę. Ale mogą ją spowolnić, jeżeli przechodzenie na odnawialne źródła energii będzie odbywało się w sposób chaotyczny.

Ostatnimi laty Polska musi importować węgiel, by zaspokoić swoje potrzeby. Owszem, posiadamy jeszcze dość bogate złoża węgla brunatnego i kamiennego, jednak prędzej czy później trzeba będzie się przestroić na odnawialne lub alternatywne źródła energii.

Rynek takich odnawialnych źródeł w Polsce stale rośnie, podobnie jak zainteresowanie nimi. Wprowadzenie długo wyczekiwanej ustawy OZE przyspieszy inwestowanie w energię odnawialną. Póki co, część inwestycji jest zawieszona, bo inwestor musi przecież wiedzieć, co go czeka i jakie będzie musiał wydać pieniądze, jeżeli już się zdecyduje zainwestować.

Nastawienie NIMB

Największym jednak problemem naszego przemysłu jest brak recyklingu na wysokim poziomie. A zależy na nim i ekologom, i przedsiębiorcom. Zieloną gospodarkę można zacząć budować od zwiększenia efektywności pracy lub uczynienia surowcem tego, co dawniej było tylko odpadem. Podczas reindustrializacji takie podejście charakteryzuje wszystkie większe przedsiębiorstwa.

Poza tym przemysł surowców wtórnych zatrudnia coraz więcej pracowników, i to o różnych umiejętnościach. Polska utrzymuje ilość produkowanych odpadów na w miarę stałym poziomie, mimo ciągłego wzrostu gospodarczego. Świadczy to o zwiększającej się roli recyklingu.

Nasz kraj powinien postawić na tworzenie spalarni odpadów, które zaopatrywałyby w ciepło gospodarstwa domowe. Jednak charakterystyczne dla polskiego społeczeństwa „nastawienie NIMB” (Not In My Backyard – wszędzie, byle nie na moim podwórku) utrudnia lokalizowanie takich spalarni. A trzeba je wznosić, bo budowa nowych wysypisk czy rozbudowywanie starych nie jest już żadnym rozwiązaniem. Przestrzeni na ich budowę nie przybędzie, ich oddziaływanie na środowisko i mieszkańców jest znaczne, a koszty utrzymania rosną.

Łupki warte grzechu

Jakie w tej wizji ekologicznej energii zajmuje gaz łupkowy, o którym ostatnio w Polsce tak głośno? Sprawa jest złożona. Każda ingerencja w środowisko naturalne, a taką jest przecież zastosowanie płukanki ze szkodliwymi dla zdrowia chemikaliami, której używa się do wydobywania tego gazu, może nieść za sobą ryzyko katastrofy ekologicznej. Bo nawet nawet jeżeli jakiś teren zostanie po badaniach geologicznych uznany za bezpieczny, czyli mający nieprzepuszczalne warstwy skalne, to wciąż istnieje ryzyko, że chemikalia przedostaną się do wód gruntowych i zanieczyszczą środowisko.

Ale gazu łupkowego nie można demonizować. Amerykanie świetnie sobie radzą z jego wydobywaniem i jak dotąd nie spowodowali katastrofy ekologicznej. Dlaczego zatem mamy nie eksploatować własnych, bogatych złóż tego gazu? Bo sprzeciwia się temu silne lobby, nie tylko ekologiczne. Zablokowanie eksploatacji gazu łupkowego w Polsce jest m.in. w interesie Francji, która postawiła na elektrownie atomowe i chce bez przeszkód sprzedawać prąd przez nie wytwarzany. A sprzedawałaby go mniej, gdybyśmy my w Europie handlowali tanim gazem łupkowym.

Sami przeciw Europie

Negatywny wpływ na eksploatację złóż gazu łupkowego ma nakładanie na zainteresowanych obowiązku wykonania oceny oddziaływania takiego wydobycia na środowisko na każdym etapie inwestycji. Wynikają z tego dodatkowe wydatki, które zwiększają koszt eksploatacji złoża, oraz opóźnienia w rozpoczęciu inwestycji.

Co gorsza, w Europie Polska nie ma sojuszników, jeśli chodzi o liberalizację przepisów dotyczących eksploatacji gazu łupkowego. W tym zakresie normy unijne spowalniają więc rozwój polskiej gospodarki.

Jednak skoro Amerykanie z powodzeniem eksploatują swoje złoża, Polska, czerpiąc z ich doświadczeń, też powinna zacząć gaz łupkowy wydobywać. Stanowiłoby to dobry sposób na zdywersyfikowanie źródeł pozyskiwanej przez nas energii i uniezależnienie się od dostaw gazu z Rosji, za który płacimy olbrzymie pieniądze.

Dlatego powinniśmy ostrożnie podchodzić do norm unijnych, a polscy europosłowie winni mówić w tej sprawie jednym głosem. Twarde postawienie polskich warunków, poparte racjonalną argumentacją, powinno trafić do lobby ekologicznego oraz reprezentantów interesów pozostałych krajów unijnych.

Pora zmienić nastawienie

Polska powinna też uporządkować obowiązujące na jej terytorium przepisy prawne i skutecznie je egzekwować. Należy zwiększyć ilość kontroli w firmach zajmujących się wywozem śmieci, bo zbyt wiele ostatnio pojawiło się dzikich wysypisk. Trzeba zwiększyć kary dla tych, którzy nie przestrzegają prawa, a także uprawnienia kontrolne urzędników i odpowiednich służb (m.in. dając im prawo do przeprowadzania kontroli niezapowiedzianych).

Inwestowanie w odnawialne źródła energii to już trend światowy. Tymczasem my, kierując się własnym doraźnym interesem, jesteśmy jednym z nielicznych krajów, który blokuje wprowadzenie bardziej restrykcyjnych norm emisyjnych. Pora zmienić to nastawienie. Jeśli chcemy dołączyć do nowoczesnego świata, musimy inwestować w odnawialne źródłe energii. I tak przebudować polskie prawo i polską gospodarkę, by ta energia się opłacała.

*Radosław Widłak – absolwent ochrony środowiska (UŁ), kontynuuje studia w zakresie biotechnologii ekologicznych oraz zarządzania środowiskiem, członek Rady Osiedla Bałuty-Centrum (Łódź) i Stowarzyszenia „Młodzi Demokraci”. Uczestniczył w I Szkole Myślenia Instytutu Obywatelskiego.