Newsletter

2014: powinno być lepiej, ale…

Adam Szejnfeld, 18.12.2013
Wydaje się, że rok 2014 powinien być pod wieloma względami bardziej przewidywalny i spokojny

Powoli mija rok 2013, który będziemy wspominać jako pełen sprzeczności. Z jednej strony we znaki dała się nam recesja na Zachodzie i spowolnienie gospodarcze w Polsce, z drugiej mamy na koncie kilka znaczących sukcesów. Kończy się nam rok, w którym zauważalnie też coś drgnęło w gospodarce światowej, a i w przypadku naszej krajowej możemy mówić wręcz o niespodziance. Wygląda na to, że gdzieś w połowie roku doszliśmy do punktu przełomowego. Potwierdzają to dane z trzeciego kwartału, mówiące o zaskakującym wzroście PKB. W 2014 roku powinno być już tylko lepiej. Poprawę powinni poczuć zwłaszcza zwykli konsumenci i firmy z sektora MSP.

Być może nie powinienem stawiać prognoz przed końcem „meczu”, ale na szczęście to nie piłka nożna. Na szczęście, bo dla naszego futbolu zdecydowanie nie był to udany czas, więc czym prędzej wróćmy do gospodarki. Tutaj na plan pierwszy w 2013 r. wysuwa się jedno wydarzenie o gigantycznym znaczeniu: sukces Polski w negocjacjach nad nowym budżetem Unii Europejskiej na lata 2014 – 2020. Udało się nam wywalczyć więcej pieniędzy niż jakiemukolwiek innemu państwu w UE. Do naszego kraju trafi łącznie 105,8 mld euro, czyli 441 mld zł, w tym 72,9 mld euro na politykę spójności (to 4 mld więcej niż teraz) i 28,5 mld euro na wspólną politykę rolną (we wcześniejszym budżecie było 26,9 mld euro).

Te pieniądze ożywią naszą gospodarkę na długie lata i zapewnią nam kolejny skok cywilizacyjny. Powstaną nowe drogi, obiekty użyteczności publicznej. Przede wszystkim jednak większa niż dotychczas część środków unijnych powinna trafić do sektora małych i średnich przedsiębiorstw, czyli prawdziwych płuc naszej gospodarki. Mam nadzieję, że zwiększy się liczba wniosków od tych firm o dotacje, a reszta otrzyma je pośrednio, w postaci zleceń od beneficjentów. Życzę nam wszystkim, by nowe fundusze zostały właściwie zainwestowane w trwałą poprawę sytuacji gospodarczej Polski.

Pragnąłbym, aby w 2014 r. sprawdziły się prognozy krajowe i międzynarodowe dotyczące tempa wzrostu naszego PKB. Miesiąc temu OECD podniosła swoją prognozę dla Polski do 2,7 proc., choć jeszcze w maju przewidywała wzrost o 0,5 proc. mniejszy. Prognozę dla naszej gospodarki podniósł również Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Jeszcze większy optymizm okazuje Mateusz Szczurek, nowy minister finansów, prognozując wzrost na poziomie 3 proc.

Rzecz jasna, ożywienie w naszej gospodarce ściśle zależy od sytuacji w państwach strefy euro, a w drugiej kolejności – od kondycji reszty państw Unii. Dlatego powinniśmy trzymać kciuki również za całą Wspólnotę. Jeśli ożywienie na zachodzie Europy okaże się krótkotrwałe, i my możemy odczuć to dotkliwie. W tej jednak sprawie niestety na razie prognozy są rozbieżne, choć z większości przebija ostrożny optymizm.

Eksport i popyt wewnętrzny, jak słusznie zauważają ekonomiści, to dwa silniki, na których „leci” polska gospodarka. Ten pierwszy powoli wzrasta, dzięki czemu wciąż zwiększa się nadwyżka handlowa. Jestem przekonany, że także w przyszłym roku eksport pozostanie siłą napędową naszego wzrostu gospodarczego. Konsumpcja prywatna, która jeszcze niedawno spadała, teraz rośnie w umiarkowanym tempie. Zbyt małym jednak, byśmy byli o nią spokojni. Wszystkim Polakom życzę więc w nowym roku stabilnej sytuacji finansowej, która pozwoli na zakupy bez „bólu głowy”.

Wydaje się, że rok 2014 powinien być pod wieloma względami bardziej przewidywalny i spokojny. Jest tylko jedno „ale”: wybory do Parlamentu Europejskiego w pierwszej połowie roku i samorządowe w drugiej. Nie mam wątpliwości, że jak zwykle staną się one festiwalem populizmu i nierealnych obietnic, którym zapewne część zniecierpliwionych wyborców da wiarę. Dlatego musimy pamiętać, że wzrost PKB to nie wszystko. Musimy robić więcej, by zlikwidować wciąż dotkliwe nierówności społeczne, zbyt wysokie bezrobocie i biedę dotykającą nadal zbyt wielu rodzin w Polsce.

Jeśli kraj staje się bogatszy, to wszyscy powinni tę różnicę odczuć. Sprzyjać temu mogą tylko trafne decyzje polityczne, które będą zapewniać równomierny podział dóbr, chociażby poprzez odpowiednie balansowanie mechanizmami rynkowymi lub za pomocą trafnych inwestycji. Jeśli przyszłość ma być lepsza, to musi przynieść poprawę wszystkim: małym i średnim przedsiębiorstwom, dużym firmom i zwykłym konsumentom.