Newsletter

Polska i Izrael: biznes naturalnych partnerów

Paulina Biernacka, 20.11.2013
Polscy dyplomaci twierdzą, że nasz kraj jest dla Izraela największym obecnie rynkiem inwestycyjnym w Europie

Polscy dyplomaci twierdzą, że nasz kraj jest dla Izraela największym obecnie rynkiem inwestycyjnym w Europie

Podczas swojej ostatniej oficjalnej wizyty w Izraelu prezydent Bronisław Komorowski miał potwierdzić szczególny charakter więzów polsko-izraelskich, a także zwrócić uwagę na konieczność wzmocnienia kontaktów gospodarczych pomiędzy oboma krajami. W tym celu zabrał ze sobą delegację polskiego biznesu, która wzięła udział w polsko-izraelskim forum gospodarczym w Tel Awiwie.

Trzydniowa wizyta miała jeszcze jedno zadanie: ocieplić wizerunek Polski i przedstawić nasz kraj jako godnego zaufania sojusznika, z którym Izraelczycy powinni robić interesy. Zgodnie ze słowami prezydenta Komorowskiego, Izrael jest bowiem naturalnym partnerem dla Polski, także w wymiarze biznesowym. Naturalność tej relacji powinna bazować na tysiącletniej historii współpracy pomiędzy Polakami a Żydami, która została gwałtownie przerwana przez Holokaust. I choć nie była kontynuowana w czasach PRL, od ponad 20 lat demokratyczne władze III RP oraz kolejne rządy Izraela próbują ją wznawiać.

To niełatwe, bo upiory przeszłości nie dają o sobie zapomnieć: najstarsze pokolenia Izraelczyków znają Polskę z czasu II wojny światowej, ci w średnim wieku – z opowiadań rodziców o wojnie w Polsce, a najmłodsi zderzają się z naszym krajem w trakcie traumatycznych wycieczek do miejsc pamięci o Holokauście: Auschwitz, Treblinki czy warszawskiego getta.

Każdego roku w ramach wycieczek edukacyjnych przyjeżdża do Polski ok. 20 tysięcy młodych Izraelczyków, którzy zgodnie z wytycznymi ministerstwa edukacji państwa żydowskiego mają odwiedzić 3 obozy zagłady, cmentarze i miejsca kaźni ich przodków. O tym, że takie wycieczki stanowią duży potencjał dla rozwoju biznesu, przekonali się ostatnio przewoźnicy lotniczy. Węgierski Wizzair uruchomił już połączenia z Katowic i Warszawy do Tel Awiwu, irlandzki Ryanair także zapowiedział wyjście naprzeciw potrzebom izraelskich szkół.

Wątki ze wspólnej historii, tej najodleglejszej i tej najbliższej, nieustannie pojawiają się nie tylko w dialogu dyplomatów i polityków, ale także rozmowach zwykłych obywateli obu państw. Towarzysząca im często negatywna atmosfera – podsycana m.in. przez ujawniane ostatnio przykłady prześladowania i zabijania Żydów przez Polaków w czasie wojny, nierozwiązaną kwestię restytucji mienia żydowskiego po wojnie czy, ostatnio, przez zakaz uboju rytualnego – przyczynia się do tego, że Polska i Izrael tracą szansę na bardziej owocną współpracę.

Prezydent Komorowski wspomniał w trakcie swej wizyty o tym, że Polska szuka szans na nowych rynkach, tam gdzie jest rozwój gospodarczy. A Izrael jest doskonałym dowodem na to, że nawet na pustyni można szybko, bo w ciągu zaledwie półwiecza, zbudować kwitnący kraj. Jest przykładem tego, jak wykorzystać kapitał ludzki inwestując w naukę i nowoczesne technologie. I tego, jak będąc ciągle nękanym wojnami, zrobić z uzbrojenia materiał eksportowy wysokiej klasy.

Polska mogłaby się wiele od państwa żydowskiego nauczyć. Mogłaby także sprzedać w Izraelu swoje produkty eksportowe, które nie odbiegają jakością od chętnie kupowanych przez Izraelczyków produktów z Europy Zachodniej, a mają szansę konkurować z nimi niższą ceną.

Zgodnie z danymi Central Bureau of Statistisc of Israel, w 2012 roku Polska odnotowała wynoszący 50 milionów dolarów deficyt w handlu z tym krajem. Dane GUS znacząco się różnią i mówią o sięgającej 89 mln USD nadwyżce po stronie polskiego eksportu (co jednak wynika z innego sposobu kwalifikowania towarów). Izraelscy importerzy są zainteresowani przede wszystkim sprowadzaniem z Polski żywności, ale także ubrań, sprzętu medycznego, produktów elektromaszynowych, metalowych czy materiałów budowlanych. Wiele firm high-tech poszukuje partnerów biznesowych, którym mogłyby sprzedać swą technologię bądź gotowy produkt. Ogłoszenia importerów można znaleźć m.in. na stronie internetowej Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji, działającego przy Ambasadzie RP w Tel Awiwie.

Polscy dyplomaci twierdzą, że nasz kraj jest dla Izraela największym obecnie rynkiem inwestycyjnym w Europie. O zaletach współpracy z Polską przekonało się wielu izraelskich gigantów. Do najbardziej znanych należą firmy deweloperskie Shikun & Binui Group i STR International Real-Estate Group, które są udziałowcami w firmie ASBUD, budującej osiedla mieszkaniowe oraz apartamenty w Warszawie. Ogromny sukces na rynku polskim odnosi izraelska sieć drogeryjna Superpharm, która otworzyła swoje placówki na terenie całego kraju. Największy izraelski przewoźnik – firma Egged – w 2006 roku wykupił polski koncern Mobilis Sp. z o.o, który obsługuje większość miejskich autobusów w Polsce, min. świadcząc usługi dla warszawskiego ZTM. Świetnie w naszym kraju radzi sobie także firma Eden Springs, będąca drugim dostawcą wody w Polsce. WPHiI uważa, że wartość inwestycji ponad stu izraelskich firm w Polsce wynosi między 2 a 5 mld USD.

Rozwijana jest także współpraca w przemyśle zbrojeniowym, która rozpoczęła się kilka lat przed wstąpieniem Polski do NATO. W czerwcu 2012 roku podpisane zostało memorandum w sprawie strategicznej współpracy techniczno-wojskowej pomiędzy władzami obu krajów. Wiele izraelskich przedsiębiorstw inwestuje w Polsce za pośrednictwem mniejszych podwykonawców. Izraelczycy sprzedają nam broń w ramach tzw. umów offsetowych. W 2003 roku został podpisany ogromny kontrakt pomiędzy polskim państwowym producentem broni, Bumarem, a izraelską firmą Rafael. Ta umowa offsetowa przewidywała produkcję i montaż systemu rakietowego Spike-LR. O kolejne wielomilionowe kontrakty, tym razem na sprzedaż do Polski bezzałogowych samolotów, tzw. dronów, od dłuższego czasu walczy kilka firm izraelskich.

Najbliższa dekada będzie ostatnim momentem na robienie biznesu z Izraelczykami pamiętającymi jeszcze Polskę jako kraj, w którym żyli, i wspominającymi go z sentymentem. Wspólne korzenie znacznie ułatwiają kontakty biznesowe, które najlepiej rozwijają się dzięki wzajemnemu zaufaniu i szacunkowi. Za dziesięć, piętnaście lat Polakom chcącym robić biznes w Izraelu może być trudniej wejść z produktem czy usługą na tamtejszy trudny rynek.

Przykładem tego, że mimo trudnej, a nawet tragicznej przeszłości można wspólnie budować zdrowe relacje, są stosunki izraelsko-niemieckie. Niemcy są jednym z głównych partnerów handlowych Izraela oraz silnym jego sojusznikiem, który w geście przyjaźni i zadośćuczynienia podarował Jerozolimie warte miliardy euro okręty podwodne. Berlin nazywany jest często Tel Awiwem północy, do którego młodzi Izraelczycy chętnie przyjeżdżają się bawić. Oba narody znalazły wiele płaszczyzn, na których udaje im się porozumieć.

*Paulina Biernacka – doktorantka Instytutu Studiów Politycznych PAN, wykłada w Collegium Civitas.