Newsletter

Kierunek: eksport

Jan Gmurczyk, 24.10.2013
To mit, że przemysł w Polsce upadł. Jak się bowiem okazuje, to właśnie on napędza eksport w naszym kraju

Strona 1

To mit, że przemysł w Polsce upadł. Jak się bowiem okazuje, to właśnie on napędza eksport w naszym kraju

Eksport – temat w polskiej debacie publicznej dotychczas rzadko poruszany – zdaje się przykuwać coraz więcej uwagi. I słusznie, bo warto mówić o zagranicznej ekspansji i sukcesach rodzimych przedsiębiorstw.

Przede wszystkim wartość eksportu w Polsce konsekwentnie rośnie. Kryzysowy rok 2009 przyniósł co prawda pewien spadek obrotów handlowych, ale ostatecznie okazało się to tylko przejściowym wstrząsem. W 2012 roku wartość sprzedanych za granicę towarów wyniosła według GUS 603,4 mld zł (143,5 mld euro) wobec 405,4 mld zł (116,2 mld euro) w roku 2008. Dla porównania, wszystkie ubiegłoroczne wydatki budżetu państwa zamknęły się w kwocie ok. 318 mld zł.

Jak widać, polscy przedsiębiorcy potrafili – i to w warunkach kryzysowych – skutecznie walczyć o zagraniczne zamówienia. Co więcej, to eksport netto w ostatnich kwartałach najmocniej wspomagał wzrost gospodarczy, pomagając Polsce uniknąć recesji.

Co eksportujemy?

Pewnie ktoś zaraz zapyta: „A co my produkujemy? Przecież transformacja zabiła przemysł!” Aby się przekonać, co takiego, najlepiej zajrzeć w statystyki GUS. Krótki przegląd danych zacznijmy od kategorii ciężkiej. Eksport metali nieszlachetnych i wyrobów z tychże metali sięgnął w 2012 roku łącznej kwoty ok. 63,4 mld zł. W tej grupie znalazły się przede wszystkim różne artykuły ze stali, aluminium i miedzi – od złomu po walcowane wyroby hutnicze, piece, rury, cysterny, sprężyny, narzędzia i sztućce.

Równie mocno nasz eksport napędza przemysł motoryzacyjny. W zeszłym roku sprzedaliśmy za granicę w przybliżeniu 573 tys. aut osobowych za 22,3 mld zł, 142 tys. ciężarówek za 7 mld zł, 20 tys. ciągników za 2,4 mld zł oraz 5 tys. autobusów i mikrobusów za 3 mld zł. Eksport silników spalinowych i części do nich przyniósł kolejne 14,4 mld zł, opon – 7,5 mld, a innych części i akcesoriów do pojazdów samochodowych – 27,7 mld zł.

Skoro już o środkach transportu mowa, to wartość eksportu statków pasażerskich, towarowych i promów wyniosła blisko 10 mld zł, zaś statków rybackich, jachtów, motorówek i innych – 1,3 mld zł. Natomiast zagraniczna sprzedaż samolotów, śmigłowców oraz części lotniczych osiągnęła poziom ok. 2,4 mld zł.

Nie mniej ważną rolę odgrywa sektor AGD. W ubiegłym roku sam tylko eksport telewizorów, monitorów i projektorów osiągnął wartość blisko 17 mld zł. Produkcja mebli też jest naszym mocnym punktem – ich sprzedaż na rynki zagraniczne to niemal 26 mld zł.

Oczywiście, nie sposób nie wspomnieć też o żywności. Przykładowo, w 2012 roku wartość eksportu owoców (świeżych, suszonych, zamrożonych) przekroczyła 4,3 mld zł, mięsa – 11,5 mld, sera i twarogu – 2,3 mld, a czekolady i produktów zawierających kakao – 3,6 mld zł.

Do ciekawszych kategorii należą ponadto perfumy i kosmetyki, których dostarczona za granicę wartość przekroczyła 8,5 mld zł. Zaskakującym dla wielu może się być fakt, że wyeksportowaliśmy też wyroby tytoniowe za 6,1 mld, obuwie za przeszło 2 mld, artykuły z papieru i tektury za ok. 4,5 mld oraz leki za ponad 7 mld zł. Dla porównania, koszt budowy Stadionu Narodowego to ok. 2 mld zł.

Tę listę można byłoby jeszcze długo rozwijać, ale przytoczone dane wystarczają już do skruszenia popularnego mitu, że „przemysł w Polsce upadł”. Jak się bowiem okazuje, to właśnie przemysł napędza eksport w naszym kraju.

Dokąd to wszystko idzie?

GUS podaje, że – tak jak w minionych latach – największym odbiorcą polskich towarów były w 2012 roku Niemcy. Kolejne miejsca zajęły Wielka Brytania, Czechy, Francja i Rosja. Ogółem nasz eksport w około trzech czwartych trafia do państw członkowskich UE.

Ostatnio dużo jednak się mówi o tym, że polskie firmy szukają nowych rynków. Z obliczeń NBP wynika, iż w minionych latach (z wyjątkiem końcówki roku 2008 i całego roku 2009) wzrost eksportu do krajów spoza UE miał stabilną dynamikę kilku procent rocznie. Zwłaszcza zeszły rok upłynął pod znakiem stagnacji na ogarniętym kryzysem rynku unijnym, więc jeśli gdzieś sprzedawaliśmy więcej, to głównie poza Unię.

Jednak rynki wschodzące wciąż pozostają dla nas niszą. GUS podaje, że w 2008 roku 83 proc. polskiego eksportu trafiało do krajów rozwiniętych, podczas gdy w 2012 roku było to 82,3 proc. O zmianie orientacji eksportowej nie ma zatem mowy, choć rynki krajów rozwijających się są potencjalnie atrakcyjne i warto o nie zabiegać.

Polska potęgą eksportową?

Rozwój eksportu, także na rynki wschodzące, wspomaga państwo. Przykładowo, w ramach programu „Promocja polskiej gospodarki na rynkach międzynarodowych” Ministerstwo Gospodarki wyłoniło w 2010 roku 15 branż mających potencjał stworzenia polskich specjalności eksportowych. Wśród wybranych dziedzin znalazły się m.in. usługi informatyczne i telekomunikacyjne (IT/ICT), meble, kosmetyki, turystyka medyczna oraz produkcja jachtów i łodzi rekreacyjnych. Promocja tych sektorów zmierza do wykreowania polskich marek i obejmuje różne działania, np. wsparcie udziału w targach zagranicznych.