Newsletter

Miejski ruch

Michał Dobrzański, 23.10.2013
Poprawa wizerunku polskich miast nie będzie możliwa bez uwzględnienia zagadnień transportowych

W drugi weekend października w Białymstoku odbył się III Kongres Ruchów Miejskich. Kongres zgromadził przedstawicieli ruchów obywatelskich z wielu polskich miast. Z kolei w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego trwają prace nad dokumentem o nazwie Krajowa Polityka Miejska. Jego celem jest wskazanie pożądanych kierunków rozwoju polskich miast oraz możliwych narzędzi do ich urzeczywistnienia. Obie strony – społeczna i rządowa – spotkały się ze sobą w Białymstoku. Drugiego dnia zawitał tam przedstawiciel ministerstwa, aby zdać sprawę z postępu prac nad dokumentem.

Część Krajowej Polityki Miejskiej ma zostać poświęcona kwestiom transportowym. Jedna z grup roboczych podczas kongresu właśnie do niej opracowywała swe uwagi. To wielkie wyzwanie. Polskie miasta w większości nadal nie spełniają oczekiwań swych mieszkańców. Szczególnie pod względem jakości przestrzeni publicznej. Ta zaś jest bezpośrednio powiązana z infrastrukturą transportową.

Poprawa wizerunku polskich miast nie będzie więc możliwa bez uwzględnienia zagadnień transportowych. Dlatego, chociaż stanowisko kongresu nie jest jeszcze w pełni gotowe, warto pochylić się nad kilkoma dyskutowanymi kwestiami.

W trakcie obrad podnoszono m.in. problem określenia hierarchii środków transportu. Wedle niej preferowano by różne sposoby przemieszczania się. Hierarchię tę trzeba ustalić w oparciu o kryteria takie, jak efektywność przestrzenna i emisyjność. Oznacza to, że miasta powinny promować te środki transportu, które – nie zajmując zbyt wiele przestrzeni – są w stanie przetransportować wiele osób. A jednocześnie wyemitują jak najmniej pyłów i hałasu.

Realizacja takiej hierarchii wymaga jednak zasadniczej zmiany w podejściu do przyzwyczajeń transportowych mieszkańców polskich miast. W tym celu trzeba odpowiednio zarządzać popytem na poszczególne środki transportu w mieście. I stawiać pytanie, co zrobić, aby zachęcić kolejne osoby do tego, aby nie traktowały samochodu jako jedynego możliwego sposobu przemieszczania się po mieście? Ale żeby poszukały bardziej miastotwórczej alternatywy.

Z tym związany jest postulat instytucjonalizacji potrzeb mobilności aktywnej (chodzenie pieszo, jazda na rowerze itd.). Obecnie np. ruch pieszy często w ogóle nie jest traktowany jako element systemu transportowego. I znajduje się poza marginesem zainteresowania zarządców dróg. Mimo, iż jest on istotnym elementem przemieszczania się ludzi w miastach, a poprawa jego warunków przysłużyłaby się wszystkim mieszkańcom.

Infrastrukturalne wdrożenie nowych priorytetów wymaga również zmiany podejścia do modernizacji. Tej nie należy ograniczać wyłącznie do prostych działań w rodzaju remontów nawierzchni bądź wymiany taboru komunikacji zbiorowej. Istotne jest, aby przy okazji modernizować także podejście projektowe – nie powtarzać starych błędów, lecz tworzyć nową jakość.

Póki co smutnym przykładem, jak nie postępować, bywają tzw. inwestycje odtworzeniowe. Z nowych materiałów odbudowuje się bariery architektoniczne w rodzaju krawężników lub schodów oraz przeskalowane ulice. Tymczasem jednym z wielkich wyzwań stojących przed polskimi miastami są nie tyle nowe inwestycje, co właśnie przebudowa istniejącej już infrastruktury i dostosowanie jej do nowoczesnej wiedzy o bezpieczeństwie ruchu drogowego i transporcie w mieście.

Kolejnym problemem, na który kongres zapewne będzie chciał zwrócić uwagę, jest zintegrowanie urbanistyki z drogownictwem. Osiągnięcie spójnego obrazu miasta wymaga zdania sobie sprawy, że ulice stanowią część przestrzeni publicznej. I istotnie współtworzą wizerunek całego miasta. Póki co traktuje się je raczej jako eksterytorialne korytarze transportowe. Przez to wygląd miejskiej przestrzeni publicznej w Polsce jest podporządkowany organizacji ruchu, często w zupełnym oderwaniu od estetycznego efektu całości. W rezultacie żyjemy w świecie biało-czerwonych słupków parkingowych, tandetnych barierek i pstrokacizny znaków drogowych, będących wypadkową pojedynczych inwestycji.

Oczywiście to wszystko to tylko zarys problemów, które będą musiały zostać podjęte w nowym dokumencie przygotowywanym przez rząd. Nie wyczerpuje on także katalogu tematów, które zostały poruszone odnośnie transportu w trakcie Kongresu Ruchów Miejskich. Fakt, że strona społeczna jest zaangażowana w prace merytoryczne pozwala jednak oczekiwać przemyślanych rozwiązań. Oby tylko starczyło woli politycznej do ukończenia i wdrożenia całego projektu. Naszym miastom jest on bez wątpienia potrzebny.