Newsletter

Demontaż nie wchodzi w grę

Nicholas Barr, 21.07.2011
Postulat zniesienia państwa opiekuńczego jest równoznaczny z gospodarczym analfabetyzmem

Państwo opiekuńcze ma dwa zadania. Przede wszystkim stanowi ochronę dla biednych. O tym wiemy od dawna i napisano na ten temat wiele książek. Mniej zrozumiały jest fakt, że państwo opiekuńcze istnieje po to, aby realizować zadania, z których rynek prywatny wywiązuje się źle lub wcale. Powodem dla istnienia państwa opiekuńczego jest nie tylko sprawiedliwość, ale też sprawność. Pokażę to na przykładzie.

Ludzie chcą się ubezpieczyć od utraty pracy. Jednak prywatne ubezpieczenie od bezrobocia jest niemożliwe z powodu katastrofalnych błędów w przepływie informacji na rynku ubezpieczeń. Nie jest to ideologiczna, lecz techniczna argumentacja. Powodami, dla których potrzebujemy państwa opiekuńczego,  jest więc sprawność, a także sprawiedliwość. Potrzebujemy państwa opiekuńczego, aby zapewnić dywersyfikację ryzyka. Kryzys gospodarczy pokazał nam, że żyjemy w ryzykownym świecie i państwo opiekuńcze jest nam potrzebne, aby móc na to ryzyko zareagować. Z tego punktu widzenia kryzys niczego nie zmienił. Przypomniał nam tylko, jaki jest cel istnienia państwa opiekuńczego.

Musimy rozróżnić pomiędzy strukturą a skalą. Struktura państwa opiekuńczego to odpowiedź na pytanie, czy robi coś rynek czy państwo. I podstawą do tej decyzji powinny być powody mikroekonomiczne. Zostawiamy pewne zadania rynkom prywatnym, jeśli te skutecznie się z tych zadań wywiązują. Prywatne rynki skutecznie rozdysponowują żywność, ludzie wiedzą co robią, kiedy idą do supermarketu, żeby kupić określone produkty. Aby uchronić ludzi przed śmiercią głodową musimy dokonywać redystrybucji. I znów: zilustruję to przykładem. Aby zabezpieczyć babcię przed głodem musimy zapewnić jej rentę i pozwolić jej na kupno jedzenia w konkurencyjnych sklepach za takie same ceny jak inni.

Jest także wiele innych obszarów, w których rynek prywatny nie dokonuje skutecznej alokacji, jak wspomniane już ubezpieczenie od bezrobocia czy prywatne ubezpieczenie medyczne. W Wielkiej Brytanii, aby uzyskać pewność, że babcia ma odpowiednią opiekę medyczną, dajemy jej dostęp do  opieki medycznej. Opieka medyczna jest częścią welfare state i finansowana jest w całości lub dużym stopniu. Argument strukturalny jest więc argumentem mikroekonomicznym i odpowiedzią na pytanie, czy rynek będzie skuteczny.

Gdy odpowiedź brzmi „tak”, powinniśmy zostawić te kwestie rynkowi prywatnemu. Jeśli zaś „nie”,  to zadania te należą do państwa opiekuńczego. Odrębnym argumentem jest kwestia skali, odpowiedź na pytanie ile wydajemy na państwo opiekuńcze. I dyskusja, że kryzys gospodarczy zmniejszył wpływ z rządowych podatków, dlatego jest mniej środków na państwo opiekuńcze jest zupełnie innym tematem niż dyskusja, że nie możemy sobie  dalej pozwolić na państwo opiekuńcze. Nie tylko możemy sobie pozwolić na państwo opiekuńcze, lecz musimy sobie pozwolić na państwo opiekuńcze, gdyż spełnia ono zadania, których nie spełnia z wielu technicznych powodów rynek.  Jednak w dobie gospodarczego kryzysu musimy uważać na wydatki. Przykładowo, wydawać mniej na renty poprzez podniesienie wieku emerytalnego.

Koniec końców, stać nas na państwo opiekuńcze, ale musimy oddzielić kwestię struktury od kwestii skali. Jest oczywiście pewne pole manewru na przeprowadzenie reform. Jednak postulat zniesienia państwa opiekuńczego jest równoznaczny z gospodarczym analfabetyzmem. W bogatych krajach, jak na przykład w Szwecji, przygląda się funkcjonowaniu instytucji państwa opiekuńczego i możliwości zmniejszenia wydatków, ponieważ czasy są ciężkie. Ale nie będzie się demontować państwa opiekuńczego. Podobnie w Wielkiej Brytanii nie dyskutuje się o jego demontażu, lecz o tym, jak mniej na nie wydać.