Newsletter

Ekstremiści na czerwonym dywanie

Małgorzata Mandola, 18.10.2013
Po wyborczym zwycięstwie w lokalnych wyborach w kilkunastotysięcznym miasteczku politycy Frontu Narodowego uznali swoją partię za czołową we Francji

Strona 1

Po wyborczym zwycięstwie w lokalnych wyborach w kilkunastotysięcznym miasteczku politycy Frontu Narodowego uznali swoją partię za czołową we Francji. Tak sugestywnie manii wielkości nie zagrałby nawet Louis de Funès

Nad Sekwaną coraz głośniej mówi się ostatnio o sukcesach i rosnącej popularności skrajnie prawicowego Frontu Narodowego. Jego członkowie i zwolennicy twierdzą, że są na prostej drodze do tego, by stać się najsilniejszą partią Francji. Animuszu dodało im szczególnie zwycięstwo niejakiego Laurenta Lopeza, który w wyborach w prowansalskiej miejscowości Brignoles zdobył aż 40,9 proc. głosów. Niektórzy francuscy narodowcy, oszołomieni tym lokalnym sukcesem, ogłosili, że FN stał się najważniejszą partią w kraju.

Popłoch wśród silnych

W reakcji na to Partia Socjalistyczna prezydenta François Hollande’a oraz jej główna przeciwniczka z opozycji, Unia na rzecz Ruchu Ludowego (UMP), z której wywodzi się Nicolas Sarkozy, zaczęły mówić o współpracy, by stawić czoło rosnącej w siłę skrajnej prawicy. Dzieje się tak mimo faktu, że MP jest partią centroprawicową, ma w swoich szeregach silnie konserwatywną frakcję, a przed ostatnimi wyborami prezydenckimi Sarkozy chciał przekonać do siebie część elektoratu Frontu, prowadząc dosyć restrykcyjną politykę antyimigracyjną. Ale FN nie chciał żadnej współpracy z UMP.

Po sukcesie w Prowansji liderka Frontu Marine Le Pen drwi z obu największych partii Francji: – Jeśli PS i UMP są zmuszone dziś do współpracy i stworzenia tzw. frontu republikańskiego wobec nas, by wygrać, to znaczy jedynie, że nie są w stanie nas pobić z osobna i że już od tej chwili możemy uznawać FN za najsilniejszą partię Francji.
Jej pewność siebie jest tym silniejsza, że według sondażu przeprowadzonego przez radio France 2 w wyborach do Parlamentu Europejskiego FN miałby dziś największe poparcie.

Szefowa i inni

Kim są pozostali ważni działacze Frontu Narodowego? Marie-Christine Arnautu, blisko związana z Marine Le Pen, jest znana głównie z tego, że stanęła na czele przeciwników ustawy nazywanej potocznie „małżeństwa dla wszystkich”, wraz z grupą CIVITAS (skrajnie nacjonalistyczny ruch młodzieży chrześcijańskiej) oraz neofaszystowskim ugrupowaniem Młodzieży Nacjonalistycznej.

Spore znaczenie ma też w partii Wallerand de Saint Just, konserwatywny katolik związany z Chrześcijaństwem i Solidarnością, organizacją sprzeciwiającą się aborcji, która we Francji jest legalna, a w niektórych przypadkach nawet refundowana. Jest on nie tylko skarbnikiem partii, ale również prawnikiem, który zastrasza przeciwników pani prezes kolejnymi procesami (sam zaś, w imieniu Chrześcijaństwa i Solidarności, regularnie ciąga po sądach satyryczną gazetę „Charlie Hebdo”).

No i są jeszcze Marie d’Herbais, najlepsza przyjaciółka Marine Le Pen i rzecznik prasowy FN, która nie ukrywa swojej fascynacji rządami Baszara Assada, oraz Christian Bouchet, przedstawiciel FN w mieście Nantes. Oczywiście, wokół FN krążą także rozmaici ekstremiści, katoliccy fundamentaliści czy pétainiści (od marszałka Pétaina i reżimu Vichy).

Śladem Orbana

Ocenia się, że jeśli Front Narodowy zdobyłby władzę, Marine Le Pen zrobiłaby we Francji to samo, co Wiktor Orban zrobił na Węgrzech, m.in. wprowadzając w życie politykę wrogą mniejszościom i opozycji, ograniczając wolność słowa i niezależność wymiaru sprawiedliwości, a w rezultacie – kompromitując swój kraj na arenie międzynarodowej.

Marine Le Pen bardzo dba o wizerunek swej partii, atakując każdego, kto nazywa Front skrajną prawicą. Ale FN ma też swoje łagodne oblicze w osobie wnuczki Jean-Marie Le Pena, młodziutkiej Marion Maréchal-Le Pen. Ta 23-letnia blondynka o łagodnej twarzy jest najmłodszą w historii posłanką we francuskim Zgromadzeniu Narodowym (niższa izba parlamentu).

Cóż jednak z tego, skoro współpraca FN z innymi skrajnie prawicowymi partiami Europy, takimi jak włoska Liga Północna, skrajnie antysemicka Austriacka Partia Wolności czy sympatia Marion dla skrajnie prawicowej flamandzkiej partii Vlaams Belang, rasistowsko nastawionej wobec Walonów, utrwalają tylko etykietę francuskich narodowców jako ekstremistów? Jak wynika z sondaży, większość Francuzów określa FN jako skrajną prawicę. Anne Hidalgo, kandydatka z ramienia socjalistów na mera Paryża, we wtorkowym wywiadzie dla iTélé określiła Front jako „partię nierepublikańską”.

Córka sprytniejsza od ojca

Sympatie prawicowe zawsze istniały w społeczeństwie francuskim. Na ich nasilenie w ostatnim czasie miało wpływ parę spraw. Na pierwszym miejscu należałoby wymienić kryzys i rosnące poczucie zagrożenia wśród społeczeństwa. Zmienił się też dyskurs partii. Za czasów Jean-Marie Le Pena francuscy narodowcy źródeł wszelkiego zła upatrywali w imigrantach. Partia pod dowództwem jego córki Marine przekonała część elektoratu, że nie tyle zwalcza obcych, ile broni laickiej Francji przed islamskimi integrystami. Ojciec był piewcą agresywnego kapitalizmu w wydaniu Ronalda Reagana, córka przekonała francuskich robotników, że będzie bronić ich przed globalizacją.