Newsletter

Za, a nawet przeciw elastycznym umowom

Marzena Haponiuk, 18.09.2013
Elastyczność nie jest celem samym w sobie, lecz jedynie środkiem do polepszenia sytuacji na rynku pracy

Strona 1

Elastyczność nie jest celem samym w sobie, lecz jedynie środkiem do polepszenia sytuacji na rynku pracy

Elastyczne formy zatrudnienia wciąż wywołują w Polsce wiele emocji. W szczególności dzieje się tak za sprawą debaty o umowach zwanych niesłusznie „śmieciowymi”. Jednak sprowadzenie dyskusji o elastycznych formach zatrudnienia tylko do umów cywilnoprawnych jest, rzecz jasna, ogromnym uproszczeniem. Podejście to mocno utrudnia racjonalną ocenę wpływu takich rozwiązań na rynek pracy. A przez to niekorzystnie wartościuje zatrudnienie niepełne.

Przypomnijmy: elastyczne formy zatrudnienia to, obok umów-zleceń i umów o dzieło, również umowy na niepełny etat i na czas określony. Ale też praca tymczasowa oraz kontrakty menedżerskie. Zaliczamy do nich również takie niestandardowe formy jak telepraca, dzielenie pracy czy wprowadzony ostatnio ruchomy czas pracy.

Szczególnie dobrze elastyczne formy zatrudnienia sprawdzają się w czasach załamania lub spowolnienia gospodarczego. Jak ujął tę kwestię Janusz Lewandowski, komisarz UE ds. budżetu, „rynek pracy oddycha dzięki nim”. To, co sprawiać może problem i na co należy zwrócić szczególną uwagę, to liczne patologie i nadużycia w ich stosowaniu. Skala tego zjawiska, niestety, z roku na rok rośnie.

W grudniu zeszłego roku Państwowa Inspekcja Pracy ogłosiła wyniki przeprowadzonych kontroli. Wiele z weryfikowanych przez PIP umów zawarto bezpodstawnie. Nosiły też wszelkie znamiona etatu. A to oznacza, że obowiązki oraz sposób wykonywania pracy osób zatrudnionych na tego typu umowach nie odbiegały znacząco od wykonywanych przez pracowników zatrudnionych na stałe. Konkretnie: osoby te wykonywały pracę w miejscu pracy i w godzinach wskazanych przez pracodawcę oraz pod jego nadzorem.

Zresztą, pracownicy często nie byli świadomi łamania prawa przez pracodawców. Państwowa Inspekcja Pracy przygotowała nawet kampanię informacyjną „Zanim podejmiesz pracę”. Chce w ten sposób dotrzeć m.in. do osób młodych, dopiero rozpoczynających karierę. Ich problem stosowania i nadużywania umów cywilnoprawnych dotyczy najbardziej. Wynika to wciąż z braku elementarnej wiedzy z zakresu prawa pracy. Młodzi nie mają pojęcia o prawach i obowiązkach pracowników i pracodawców, ale też o skutkach podpisywanych przez siebie umów.

Ponadto umowa o pracę na czas nieokreślony to dziś, z punktu widzenia pracodawcy, najbardziej kosztowna i uciążliwa forma zatrudnienia pracownika (z dostępnych w Polsce). Wymiar wszystkich danin na rzecz państwa – podatki i składki – sięga w tym przypadku równowartości ok. 70 proc. wynagrodzenia netto. Do tego dochodzą jeszcze koszty w postaci przestrzegania przepisów kodeksu pracy, na których zawiłość uskarża się wielu przedsiębiorców. Zwłaszcza tych z małych i średnich firm. W przybliżeniu, pracodawcy opłaca się zatrudnić pracownika na pełen etat tylko wtedy, gdy jest on w stanie zapewnić przychód firmie rzędu 170-200 proc. pensji netto. Czyli, gdy może „zarobić na siebie” co najmniej dwukrotnie.

W kraju, gdzie przewagi konkurencyjne znacznej części przedsiębiorstw opierają się na niskich kosztach produkcji, taki wymiar opodatkowania pracy raczej nie jest korzystny. Tym samym pracodawcy otrzymują silne bodźce ekonomiczne, by uciekać od umów o pracę i decydować się na znacznie tańsze i prostsze umowy cywilnoprawne. A nawet na zatrudnienie pracowników „na czarno”.

Dużo elastycznych form, mało informacji

Pomocne w rzetelnej ocenie, jaki jest stopień uelastycznienia polskiego rynku pracy oraz jego wpływu na tenże rynek, byłyby dokładne dane na temat liczby zawieranych umów. Tych jednak na razie brak. Pojawiają się za to rozmaite informacje.

I tak według ZUS na koniec 2012 roku liczba zleceniobiorców wyniosła 815 tysięcy osób. Jednak liczba ta nie oddaje w całości skali zjawiska. Po pierwsze: nie uwzględnia chociażby osób pracujących na umowach o dzieło. Przypomnijmy, że nie są one oskładkowane. Po drugie: część z tych osób odprowadzała składki nawet od kilku umów. Bywa, że umowa-zlecenie jest zawierana dla pracy dodatkowej. Po trzecie: elastycznymi formami zatrudnienia są też umowy o pracę na czas określony, umowa na niepełny etat czy samozatrudnienie.

Tymczasem z danych publikowanych przez GUS możemy się dowiedzieć, jaka jest liczba osób samozatrudnionych bądź liczba osób zatrudnionych na umowę na czas określony. I znów: nie są to dane kompletne, ponieważ nie uwzględniają informacji dotyczących małych firm zatrudniających do 9 osób. Firmy te nie mają bowiem obowiązku przesyłania sprawozdań.