Newsletter

Czeska orkiestra gra dalej

Jan Sechter, 09.09.2013
Mam dobre doświadczenia z czesko-polskiej współpracy i nie wyobrażam sobie, żeby ta dobrze naoliwiona machina miała zatrzymać się ze względu na krótki kryzys polityczny po jednej lub drugiej stronie

Strona 1

Mam dobre doświadczenia z czesko-polskiej współpracy i nie wyobrażam sobie, żeby ta dobrze naoliwiona machina miała zatrzymać się ze względu na krótki kryzys polityczny po jednej lub drugiej stronie – mówi Jan Sechter, ambasador Republiki Czeskiej w Warszawie, w rozmowie z Łukaszem Grzesiczakiem

Łukasz Grzesiczak: Jak Pan ocenia niedawne trzęsienie ziemi na czeskiej scenie politycznej. Czechy mają szczególny problem z korupcją?

Jan Sechter: Korupcja zawsze towarzyszyła społeczeństwom, nie tylko czeskiemu. Była, jest i niestety pewnie będzie. Najważniejsze, by państwo nie godziło się na nią, a odpowiednie służby działały na rzecz ścigania i rozliczenia osób skorumpowanych. W tym sensie czeskie państwo spełniło swoją funkcję. Zresztą rząd Petra Neczasa [upadł w rezultacie afery korupcyjnej – ŁG] w chwili swojego powstania miał na sztandarach walkę z korupcją. Warto zaznaczyć, że były premier nie popełnił żadnego przestępstwa i to nie on jest oskarżony. Co najwyżej może odpowiedzieć politycznie za otoczenie się współpracownikami, którzy nie byli godni zaufania.

Korupcja to istotny problem państw postkomunistycznych?

Coś w tym jest, a może o tym świadczyć także wcześniejsza afera korupcyjna na Słowacji. Wszyscy baliśmy się transformacji i związanej z nią prywatyzacji. Te obawy okazały się w dużej mierze prorocze. Socjalizm pod koniec lat 90. był przeżarty korupcją, opierał się na wymianie usług, znajomości i układach. Nie było ważne, ile kto nominalnie zarabia, ale jaki ma dostęp do dóbr. Ten system udało nam się obalić, powstał wolny rynek, na którym – i nie ma sensu tego ukrywać – niestety też istnieje korupcja. Chodzi jednak o to, żeby nie stała się ona immanentnym elementem systemu. Korupcja to choroba, która musi z tego systemu być wyeliminowana.

Walka z korupcją to ważna cecha demokracji. Z podziwem patrzę na polskie Centralne Biuro Śledcze. Kiedyś byłem sceptyczny wobec powoływania tego typu urzędów, ale działania CBŚ, uderzające w strukturalną korupcję, są skuteczne. W Czechach funkcjonuje Biuro Antykorupcyjne, ale działa ono w ramach policji, a ta, wraz z prokuraturą, w Czechach działa skutecznie dopiero w ostatnich miesiącach. Polska w dłuższym okresie radzi sobie bardzo dobrze.

Czy kryzys polityczny w Czechach i wcześniejsze wybory parlamentarne wpłyną na przyszłość Czech i państw Grupy Wyszehradzkiej?

W obecnej sytuacji nie widzę zagrożenia czeskich interesów. W ramach V4 [tzw. Czworokąta Wyszegradzkiego, czyli Węgier, Słowacji, Czech i Polski – ŁG] mamy plany długoterminowej współpracy i jej doświadczenie, dlatego byłby o nią spokojny. Obecna sytuacji polityczna Czech przypomina grę czeskiej filharmonii: podczas koncertu dyrygent może wyjść na pięć minut, a muzycy i widzowie nawet nie zauważą jego zniknięcia. Gorzej, kiedy nieobecność dyrygenta się przedłuży, ale unikałbym pesymistycznych wizji.

Mam dobre doświadczenia z czesko-polskiej współpracy i nie wyobrażam sobie, żeby ta dobrze naoliwiona machina miała zatrzymać się ze względu na krótki kryzys polityczny po jednej lub drugiej stronie.

Jakie projekty znajdują w agendzie priorytetów Grupy Wyszehradzkiej?

Od początku mojej pracy w Warszawie zabiegamy wspólnie o rozsądną politykę energetyczną i klimatyczną. Ta współpraca układa się wręcz wzorowo, nasze kraje charakteryzuje silny, kompetentny głos, który stał się wspólnym stanowiskiem państw w całym naszym regionie.

Ważne są też negocjacje budżetowe w ramach Unii Europejskiej. Większość pracy została już wykonana, ale niezbędne jest monitorowanie sprawy do samego końca. Osobnym tematem są wspólne działania na peryferiach strefy euro, która jest w kryzysie. Polska i Czechy w tym roku zanotują niewielki wzrost, co jest ewenementem na tle europejskim. Mamy też dobrze poukładane finanse publiczne, a załamanie PKB nie stanowi dla nas katastrofalnego problemu. Musimy nauczyć się żyć obok strefy euro i być gotowi na akces do tej finansowej rodzinny w najkorzystniejszym z punktu widzenia naszych państw momencie.

Czechy mają plan przyjęcia euro?

Bywają u nas zdecydowani optymiści, którzy przekonują, że Czechy są już gotowe na wejście do strefy euro, ale nasz bank centralny jest temu przeciwny. Z jego strony płyną głosy nawołujące do ostrożności i czekania.

Bycie na peryferiach nie jest niebezpieczne?

Wszystko zależy od punktu widzenia. Ostatnio spotkałem się z ambasadorem jednego z krajów azjatyckich, który monitorował inwestycje na granicy Czech i Polski. Był zachwycony i przekonywał mnie, że to my, Polacy i Czesi, jesteśmy w centrum dobrej polityki gospodarczej. Za nasze atuty uznał świetnie wykształconych młodych ludzi, rozwijającą się infrastrukturę i scenariusze dobrej współpracy. Eurocentrystyczny punkt widzenia każe nam myśleć o sobie jak o peryferiach poza strefą wspólnego pieniądza. Niektórzy mówią o pociągu drugiej klasy. Naprawdę, znam przywódców wielu państw, którzy z ochotą na taką naszą „drugą klasę” by się zamienili.