Newsletter

Wyborcze starcie Merkel

Weronika Przecherska, 20.08.2013
Niemiecka chadecja stawia w nadchodzących wyborach na swoją przewodniczącą. Merkel zaś orężem kampanijnej walki czyni prywatność

Niemiecka chadecja stawia w nadchodzących wyborach na swoją przewodniczącą. Merkel zaś orężem kampanijnej walki czyni prywatność

„Program wyborczy CDU nazywa się Merkel” – krzyczał czerwcowy nagłówek niemieckiego dziennika gospodarczego „Handelsblatt”. „Jeśli chcecie, żebym nadal była kanclerzem, musicie zagłosować na CDU” – przekonywała Niemców w trakcie lipcowego wiecu Angela Merkel. „Władza Człowiek Merkel” – zatytułowała swój najnowszy dokument stacja ZDF. Trzy przedkampanijne miesiące, trzy cytaty, jedna strategia – niemiecka chadecja stawia w tych wyborach na swoją przewodniczącą. Sama Merkel zaś orężem kampanijnej walki czyni swoją prywatność.

Połowa sierpnia to początek ofensywy pani kanclerz. Angela Merkel wraca z wakacji, odsłania nową witrynę internetową i pokazuje się Niemcom z nieznanej dotąd strony. Zazwyczaj strzegąca prywatności, w najnowszej odsłonie również wyraźnie oddziela życie prywatne od obowiązków służbowych. Jednak, ku zdziwieniu komentatorów, w części prywatnej ujawnia niespodziewanie wiele. I tak widzimy zdjęcia kanclerz z dzieciństwa, spoglądającą czule na swojego drugiego męża Joachima Sauera czy odpoczywającą na łonie natury.

Czy rzeczywiście można powtórzyć za autorami dokumentu ZDF, że „Maszyna władzy pokazuje się z ludzkiej strony”? Dość powiedzieć, że ilustracją dawnej strategii kanclerz jest anegdota opisująca wpadkę liberalnego ministra spraw zagranicznych, Guido Westerwellego. Westerwelle miał zwrócić się do męża urzędującej kanclerz per „panie Merkel”. Symbolem ostatnich tygodni i hitem prasowych nagłówków jest za to przyznanie się szefowej CDU w magazynie „Neon”, iż błędem jej młodości było picie zbyt dużych ilości wiśniowego wina.

Podobne wyzwania przewodniczącej chrześcijańsko-konserwatywnej CDU odbijają się w prasie szerokim echem. Są nie tylko łakomym kąskiem dla mediów, lecz także odzwierciedleniem politycznej taktyki pani kanclerz. I nic w tym dziwnego. Osobiste wywiady i niecodzienne zwierzenia to bowiem nieodłączny element coraz bardziej personalizujących się kampanii wyborczych i trend w komunikacji nie tylko na niemieckiej scenie politycznej. Merkel odkrywając rąbek tajemnicy, pokazując Niemcom „błędy przeszłości”, przekonuje ich, że jest taka jak oni i tym samym po raz kolejny wykorzystuje swój największy atut.

Przyczyną wysokich słupków poparcia dla urzędującej kanclerz jest bowiem nie tylko zarządzenie kryzysem, pozycjonowanie się w politycznym centrum czy image najważniejszego polityka Europy, lecz także wizerunek Merkel jako przywódczyni pracowitej, wytrwale dążącej do celu, systematycznej i oszczędnej. Nasi zachodni sąsiedzi lubią takich polityków i to z nimi chcą się identyfikować – stwierdza w swojej najnowszej książce „Die Deutsche – Angela Merkel und wir” (pol. „Niemcy – Angela Merkel i my”) Ralph Bollmann. Z tego atutu chadecja skrupulatnie korzysta. Doskonale obrazuje to choćby wspomniana już nowa witryna internetowa. Osią politycznego przekazu są na niej nie tylko rodzina i wartości, lecz także praca. Stratedzy Merkel umieszczają jednak notki o rządzeniu, CDU czy byciu kanclerzem w zakładce poświęconej sprawom prywatnym. To wyraźny znak dla wyborców – piastowanie stanowisk kanclerza i przewodniczącego CDU jest dla Merkel czymś więcej niż zawodowym obowiązkiem czy odzwierciedleniem poglądów. Jest sposobem na życie. To jeden z kluczy do sukcesu kanclerz.

Oczywiście w niemieckiej debacie nie brakuje też zagorzałych krytyków przewodniczącej CDU. Komentatorzy i polityczni przeciwnicy Merkel systematycznie zarzucają jej bierność, brak wizji oraz zmianę poglądów pod wpływem nastrojów społecznych i politycznych. Publikacje takie jak choćby „Patin” (pol. „Matka Chrzestna”) znanej krytyczki kanclerz, Gertrud Höhler, nie pozostawiają suchej nitki na sposobie sprawowania władzy przez Merkel i wywołują medialne debaty.

Podobny obraz kształtowany jest przez publicystów bliższych lewej stronie sceny politycznej. Ich zarzuty niczym w soczewce skupiają się w przedwyborczej publikacji „Steinbrück oder Merkel? Deutschland hat die Wahl“ (pol. „Steinbrück czy Merkel? Niemcy mają wybór”). Niemiecki dziennikarz Uwe-Karsten Heye wytyka Angeli Merkel rządzenie skupione na władzy, brak reform czy działań na rzecz społecznej sprawiedliwości i równości. „W kampanii wyborczej kanclerz będzie musiała zejść z trybuny dla widzów na arenę walki” – podsumowuje gorzko publicysta.

Pomimo tych wszystkich zarzutów na pytanie, kto powinien w przyszłości kształtować niemiecką scenę polityczną, 72 proc. Niemców odpowiada, że Angela Merkel. W sondażu Statista urzędującą kanclerz wyprzedza tylko prezydent Joachim Gauck.

W ostatnim badaniu trendów wyborczych „Stern-RTL-Wahltrend” Merkel popiera 54 proc. Niemców. Dla porównania jej kontrkandydata Peera Steinbrücka tylko 23 proc. Poparcie i społeczna akceptacja dla kanclerz są tak duże, że już dziś otwarcie mówi się, że znalezienie jej następcy będzie dla chadecji ciężkim orzechem do zgryzienia.

Póki co jednak CDU wykorzystuje potencjał polityczny swojej przewodniczącej. Ona zaś wywiązuje się z tego zadania znakomicie. Jedną z miar skuteczności polityka są przecież sondażowe słupki poparcia. W czasie kampanii wyborczej reguła ta zaś daje o sobie znać w szczególności.

Przy opracowaniu tekstu korzystałam z publikacji: Uwe-Karsten Heye, Hugo Müller-Vogg „Steinbrück oder Merkel? Deutschland hat die Wahl“ (Quadriga Verlag, 2013) oraz tekstu opublikowanego w „Der Spiegel” pt. „Erfolgsmodell der Kanzlerin: Warum Deutschland Merkel wählt“.

*Weronika Przecherska – ekspertka ds. polityki Niemiec, analityk polityczny w Instytucie Obywatelskim. Interesuje się dyskursem i komunikacją polityczną