Newsletter

Powrót Al Kaidy

Paulina Biernacka, 07.08.2013
Światowy alarm antyterrorystyczny ogłoszony przez USA oraz Interpol jest wyraźnym sygnałem, że Al Kaida odbudowuje potencjał i znów jest w stanie zagrozić Zachodowi

Światowy alarm antyterrorystyczny ogłoszony przez USA oraz Interpol jest wyraźnym sygnałem, że Al Kaida odbudowuje potencjał i znów jest w stanie zagrozić Zachodowi

3 sierpnia zamknięto 22 placówki dyplomatyczne Stanów Zjednoczonych znajdujące się w Afganistanie, na terytorium Bliskiego Wschodu oraz Afryki Północnej. Zaplanowane początkowo na jeden dzień zamknięcie ambasad przedłużono o tydzień, a władze USA przestrzegły swych obywateli przed podróżowaniem w te rejony świata sierpniu.

Tuż po tym jak Interpol ogłosił światowy alarm antyterrorystyczny, swoje placówki na Bliskim Wschodzie pozamykało również kilka państw Unii Europejskiej. Bezpośrednią przyczyną tych bezprecedensowych działań jest informacja o planowanych zamachach terrorystycznych, którą służby USA przejęły kilka dni temu, oraz doniesienia o masowych ucieczkach z więzień członków organizacji terrorystycznych.

Wskrzeszony demon

Tak alergiczna reakcja oznacza tylko jedno: Al Kaida, o której ponownie zrobiło się bardzo głośno w mediach, znów zdaje się stanowić źródło wielkiego zagrożenia dla światowego bezpieczeństwa. I choć wielu analityków uważa zagrożenie z jej strony za marginalne, a przechwyconą informację za nieprawdziwą (bo przecież członkowie Al Kaidy nie mają w zwyczaju używać telefonów komórkowych, satelitarnych czy internetu do komunikacji) – wzrostu potencjału Al Kaidy nie można lekceważyć. Zwłaszcza w ostatnich dniach Ramadanu oraz w sierpniu, w którym przypadają rocznice zamachów z Bombaju i Nairobi.

Al Kaida ma się coraz lepiej głównie dlatego, że zamieniła się w ruch luźno powiązanych ze sobą ugrupowań, z którymi trudniej walczyć niż z ustrukturyzowaną organizacją, przed dekadą zarządzaną odgórnie przez Osamę Bin Laden oraz Abu Musaba al Zarkawiego. O rozproszeniu działań Al Kaidy oraz o problemach z jej zwalczaniem świadczy chociażby liczba placówek, które musiały zostać zamknięte ze względów bezpieczeństwa – uważa Seth G. Jones, ekspert ds. terroryzmu amerykańskiego think tanku RAND.

Wielkie uwalnianie

Ostatnie dni lipca były dla Al Kaidy szczególnie ważne. Nastąpiła kulminacja tego, co rok temu organizacja nazwała ofensywą „Rozbicie murów”, mającą na celu uwolnienie jej członków z więzień irackich. W ciągu kilku dni dokonano dwóch spektakularnych ataków na więzienia w Abu Ghraib oraz w Taji, w wyniku których oswobodzono ponad 500 bojowników Al Kaidy, w tym wielu ważnych dowódców. Do tych działań użyto zamachowców samobójców, całych gromad atakujących przy użyciu lekkiego uzbrojenia oraz ponad dwudziestu samochodów-pułapek. Podobne uwolnienia przeprowadzono w Pakistanie oraz w libijskim mieście Bengazi, skąd uciekło ponad 1100 więźniów.

Organizacja coraz bardziej daje się też we znaki mieszkańcom Iraku. W samym tylko lipcu w wyniku zamachów terrorystycznych Al Kaidy zginęło w tym państwie ponad 500 osób, z czego większość stanowili cywile. Lider organizacji w Iraku Abu Bakr al Bagdadi zapowiedział, że to dopiero początek. Bojownicy Al Kaidy z Iraku stanowią zaplecze sił walczących z reżimem Assada od dwóch lat sunnickich rebeliantów w Syrii. Jeden z protegowanych Zarkawiego, Mohammed al Golani, utworzył w Iraku tzw. Front al Nusra, który do połowy 2012 roku stał się jedną z najbardziej efektywnych grup oporu wobec syryjskiej władzy.

Syria – jądro ciemności

Syryjska Al Kaida jest obecnie wspierana przez wielu bojowników, i to nie tylko z Iraku. Bruce Riedel pisze dla amerykańskiego think tanku Brookings, że Syria stała się obecnie tym, czym wcześniej były Afganistan, Bośnia i Irak: epicentrum światowego dżihadu. Dla Al Kaidy walczą dziś w Syrii ochotnicy z całego świata, od Europy Zachodniej po Azję Południowo-Wschodnią.

Al Kaida wzmacnia swoje pozycje również w sąsiednim Libanie, na który konflikt syryjski może się w każdej chwili rozprzestrzenić. W całym kraju pojawiły się plakaty reklamujące skrajne ugrupowania dżihadystyczne, np. salafitów. Poparcie, jakie mają wśród dużej części społeczeństwa, jest zrozumiałe, jeśli wziąć pod uwagę fakt, że będący w opozycji do libańskich sunnitów szyicki Hezbollah od dłuższego czasu aktywnie wspiera reżim Assada.

Przedwczesne triumfy

Regeneracja Al Kaidy w Iraku oraz jej rozprzestrzenianie się na terytorium Syrii i Libanu pokazują, jak szybko i z jaką siłą organizacja potrafi się odbudować. To przestroga dla rządu USA, który od wielu lat dosyć skutecznie walczy z Al Kaidą w Pakistanie. Prezydent Obama zadał bolesny cios odłamowi organizacji działającemu w tym kraju, zwłaszcza kiedy udało się Amerykanom zlikwidować ukrywającego się tam Osamę Bin Ladena. Wielu innych kluczowych przywódców organizacji wyeliminowano przy użyciu dronów, a prezydent USA zdążył już ogłosić koniec Al Kaidy. Przedwcześnie.

Sekretarz Obrony USA John Kerry zapowiedział w trakcie swej niedawnej wizyty w Pakistanie, że misja dronów dobiega tam końca. Bezzałogowe samoloty stacjonują obecnie w Afganistanie, skąd mogły do woli atakować wroga na terytorium Pakistanu. Likwidacja misji NATO w Afganistanie w 2014 roku spowoduje, że Amerykanie będą musieli zamknąć bazy z dronami, a więc stracą jedyny straszak, jaki mają na pakistańską Al Kaidę. Dlatego istnieje duże niebezpieczeństwo, że terrorystyczna organizacja w tym kraju, nie do końca rozbita, odrodzi się. Podobnie jak jej iracki odpowiednik.

*Paulina Biernacka – doktorantka Instytutu Studiów Politycznych PAN, wykłada w Collegium Civitas