Newsletter

Nadchodzi Egipska Wiosna?

Paulina Biernacka, 04.07.2013
Mursi upadł, bo tradycje liberalne są w Egipcie starsze i silniejsze od islamistycznych

Strona 1

Mursi upadł, bo tradycje liberalne są w Egipcie starsze i silniejsze od islamistycznych. Dlatego pucz wojskowy, który przywrócił Egipcjanom skradzioną rewolucję, jest nad Nilem postrzegany jako dobrodziejstwo

Kolejny potężny kryzys władzy wstrząsnął Egiptem. Pierwszy legalnie wybrany prezydent Mohammed Mursi został obalony przez wojsko. Jednak, wbrew pozorom, to co wydarzyło się w Kairze może być dobrym znakiem i dla Egipcjan, i dla mieszkańców Bliskiego Wschodu, a nawet dla całego świata. Egipcjanie wrócili bowiem na ścieżkę rewolucji i po raz kolejny obronili się przed dyktaturą, udowadniając, że wywalczonej już raz wolności nie dadzą sobie tak łatwo wyrwać.

Spirala rozczarowania

Trwająca od dwóch i pół roku transformacja systemu nie przyniosła jak dotąd oczekiwanych rezultatów, a społeczeństwo jest tak zniecierpliwione i rozczarowane, że swej frustracji  dawało znać w ciągu minionych miesięcy już wielokrotnie. Największe jak do tej pory protesty odbyły się w styczniu, w drugą rocznicę obalenia prezydenta Mubaraka. Później były silne starcia z policją w Port Saidzie, gdzie zginęło 40 osób, wskutek czego w mieście wprowadzono godzinę policyjną. W lutym twardogłowy duchowny islamski nałożył na opozycjonistów fatwę, wzywając do zabicia ich liderów, co jeszcze zwiększyło napięcie w kraju. Brak poczucia bezpieczeństwa dokuczał Egipcjanom równie bardzo jak kryzys ekonomiczny.

Na domiar złego, pomimo podwyżek cen podstawowych produktów oraz pogrążania się gospodarki w coraz głębszym kryzysie, minister finansów odmówił zaciągnięcia pożyczki w Międzynarodowym Funduszu Walutowym. W międzyczasie w kraju doszło do wielu starć między sektami religijnymi. Co znamienne, takie walki odbywały się na nieporównywalnie większą skalę za rządów Mursiego niż za czasów Mubaraka.

Niepopularny Mursi, wywodzący się z islamskiego Bractwa Muzułmańskiego, był wzywany do odejścia od samego początku swych rządów. Jednak ponawiane przez opozycję żądania politycznych i gospodarczych zmian nie spotykały się z właściwą reakcją władz. W kwietniu doszło co prawda do rekonstrukcji rządu, wymieniono dziewięciu ministrów, tyle że niepopularny premier Hisham Quandil, choć ostro krytykowany przez samego Mursiego, pozostał na stanowisku.

Pucz, którego miało nie być

W maju powstała opozycyjna grupa Tamarod, która rozpoczęła zbierać podpisy pod petycją dotyczącą obalenia prezydenta. Wzywano w niej do przywrócenia narodowi skradzionej rewolucji i nawiązywano do trudnej sytuacji ekonomicznej oraz braku bezpieczeństwa w kraju. 30 czerwca, w pierwszą rocznicę wyboru Mursiego na urząd, Tamarod zorganizował pokojowe protesty, w których wzięło udział 17 milionów osób. Gdy pokojowa zrazu demonstracja zamieniła się w ostre starcia uliczne pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami prezydenta, tłumy znów wezwały do obalenia Mursiego. Tym razem ich żądania zostały poparte przez wojsko, które postawiło prezydentowi ultimatum: albo przywrócenie porządku w państwie, albo złożenie urzędu.

Co ciekawe, tuż przed upływem ultimatum wojskowi pytani o to, czy doprowadzą do puczu, odpowiadali: “Nie, Inszallah, nie” (Nie, w imię Boże). Innego wyjścia jednak nie było, choć armia zapewnia, że jedynie utorowała społeczeństwu drogę do wyboru nowego przywództwa. Na stanowisku tymczasowego prezydenta, zastępując aresztowanego Mursiego, zasiadł przewodniczący trybunału konstytucyjnego Adli Mansur. Zawieszono konstytucję i obiecano rozpisanie nowych wyborów prezydenckich. Ma też powstać rząd techniczny.