Newsletter

Bliskowschodni konflikt XXI wieku: szyici vs. sunnici

Paulina Biernacka, 01.07.2013
Fala arabskiej wiosny odnowiła dawne rany i nadała impetu walkom pomiędzy wyznawcami obu nurtów islamu

Powszechnie uważa się, że konflikt pomiędzy Izraelem a Palestyńczykami jest pełnym przemocy i nierozwiązywalnym i to właśnie ten spór rozkręca spiralę przemocy w regionie, mając wpływ na wydarzenia na całym świecie. Uważne przyjrzenie się sytuacji w regionie powinno szybko zweryfikować to mylne spojrzenie na bliskowschodnie realia. Głównym konfliktem, który znacznie nasilił się w ostatnim czasie, jest spór pomiędzy wyznawcami dwóch nurtów religii islamu: szyizmu i sunnizmu.

Aby go lepiej zrozumieć należy cofnąć się do czasów Proroka Mahometa, a dokładnie daty jego śmierci, czyli 632 roku n.e. Mahomet nie dał muzułmanom wskazówek co do tego, kto ma przejąć po jego odejściu władzę i tytuł kalifa muzułmańskiej ummy. Dlatego też wśród wyznawców nowo powstałej religii pojawił się rozłam na szyitów (po arabsku Shi’at – stronnictwo Alego), którzy uznali, że prawo do dziedziczenia tytułu kalifa mają tylko potomkowie Alego i jego żony Fatimy (córki proroka) oraz na sunnitów, (zwolenników sunny, czyli tradycji) uważających że każdy następca Mahometa powinien być wybierany spośród wszystkich członków społeczności.

Szyici od zawsze traktowani byli przez sunnitów – którzy stanowią miażdżącą większość muzułmanów – jako heretycy. Niejednokrotnie próbowano ich siłą nawracać na właściwą wiarę. Dziś szyici zamieszkują głównie Iran, Azerbejdżan, Bahrajn, część Iraku i Libanu. Konflikt pomiędzy przedstawicielami obu nurtów islamu ma wiele krwawych odsłon. Dawny spór dotyczący różnic teologicznych obecnie przyjmuje nowy wymiar, zamieniając się w strategiczną rywalizację o panowanie w świecie muzułmańskim pomiędzy szyickim Iranem a sunnickimi państwami Zatoki Perskiej, którym przewodzi Arabia Saudyjska.

Geneive Abdo w swoim obszernym opracowaniu dla amerykańskiego think tanku „Brookings” uważa, że tzw. Arabska Wiosna, a przede wszystkim jej najbardziej brutalne oblicze, czyli syryjska wojna domowa doprowadziła do odnowienia się krwawego konfliktu pomiędzy szyitami i sunnitami. Konflikt ten rozlał się z terenu Syrii na cały Lewant i Zatokę Perską. Wojna syryjska dostarczyła mechanizmów, dzięki którym tradycyjny konflikt pomiędzy sektami w kraju ewoluował do poziomu międzynarodowego.

Syryjski konflikt rozpoczął się na początku 2011 roku, kiedy to sunnicka większość – ok. 76 procent społeczeństwa – w pokojowych demonstracjach przeciwstawiła się rządom sekty Alawitów. Prezydent Baszar Assad postanowił przemocą stłumić powstanie, co doprowadziło do jeszcze większych protestów a walki rozgorzały na dobre. O ile Alawici nie mają wiele wspólnego z wyznaniem szyickim, już 1973 roku poprosili wpływowego libańskiego Imama Musę al-Sadra, o uznanie sekty muzułmańskimi szyitami. Do obecnego konfliktu po stronie Alawitów włączył się Iran oraz bojownicy z Iraku i libański Hezbollah. Sunniccy rebelianci są dozbrajani przez Arabię Saudyjską, pomoc obiecały również Stany Zjednoczone. Wojna pochłonęła jak do tej pory ponad sto tysięcy ofiar (sic!).

Konflikt rozlał się na terytorium Libanu i Bahrajnu. Libańscy sunnici od dawna uważają, że szyici w ich kraju zastąpili Izrael na miejscu wroga numer jeden, a konfrontując się z Hezbollahem walczą za wszystkich sunnitów, zwłaszcza tych zabijanych rękoma prezydenta Assada w Syrii. Szyici w Bahrajnie zaś wierzą, że ich powstanie służy dla dobra wszystkich szyitów w regionie, w szczególności tych silnie opresjonowanych w Arabii Saudyjskiej. Konflikt w Libanie i Zatoce Perskiej są już tak wyraźne, że klerycy sunniccy ostrzegają przed „szyizacją” Bliskiego Wschodu oraz wykorzystują brutalność z jaką Assad morduje szyitów do podburzania tłumów do odwetu.

W ten oto sposób fala arabskiej wiosny odnowiła dawne rany i nadała impetu walkom pomiędzy wyznawcami obu nurtów islamu. Nie bez znaczenia było również obalenie rządów Saddama Husajna w Iraku, dzięki czemu szyitom udało się przejąć władzę w tym jednym z najważniejszych krajów regionu. Walki pomiędzy szyitami i sunnitami w Iraku trwają jednak po dziś dzień. Sunnici, będący tak liczną i wpływową grupą, nigdy nie dopuszczą bowiem do tego, aby szyici rośli w siłę, dlatego też konflikt może przyjmować coraz bardziej ostre formy.

Najbardziej niepokojącymi wydają się być ostatnie doniesienia z Libanu, który jest najbardziej podzielonym etnicznie państwem ze wszystkich krajów bliskowschodnich i od momentu swego powstania w 1943 roku nieustannie zmaga się konfliktami na tle etnicznym. Syryjska wojna podzieliła Libańczyków niemalże równo na pół: na zwolenników i przeciwników Assada. W społeczeństwie można zaobserwować silne napięcia, gdyż obywatele dostarczają zarówno finansowego jak i fizycznego wsparcia dla obu stron konfliktu. Do niebezpiecznych starć doszło pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami Assada w miastach Tripoli i Sidon oraz w dolinie Beqaa i górach Hermel.

Sygnałem alarmu w państwie stała się jednak decyzja przywództwa Hezbollahu o dołączeniu swych bojowników do walk po stronie Assada ramię w ramię z szyitami z Iraku i Iranu. Ruch ten spowodował, że Arabia Saudyjska i inne państwa Zatoki Perskiej postanowiły wesprzeć rebeliantów, a konflikt syryjski umiędzynarodowił się. Na froncie naprzeciwko siebie stanęli szyici i sunnici z różnych państw regionu.

Libańscy sunnici oskarżają Hezbollah o włączanie Libanu do wojny, która przenosi się na terytorium kraju i kiedy tylko rebelianci syryjscy uporają się z Assadem w swym państwie, na pewno będą chcieli wziąć odwet na Partii Boga. Decyzja Hezbollahu może być samobójczą dla wszystkich szyitów w Libanie, których obecność w tym kraju pierwszy raz od wielu lat jest zagrożona. Radykalni sunnici już teraz atakują libańskich szyitów, a w tym kraju niewiele trzeba do tego, aby wybuchła kolejna wojna domowa pomiędzy poszczególnymi sektami religijnymi. Napięcia pomiędzy sunnitami a szyitami osłabiają kruchy Pakt Narodowy i porozumienia z Taif, dotyczące współistnienia różnych religii w państwie, i ustanawiające zasady równowagi pomiędzy chrześcijanami i muzułmanami.

Starcia pomiędzy szyitami i sunnitami w wielu krajach regionu nie pozostawiają złudzeń. To konflikt szyicko sunnicki będzie głównym sporem na Bliskim Wschodzie w XXI wieku. To właśnie ten spór generuje straty w postaci więcej niż stu ofiar dziennie a jedna tylko wojna syryjska za chwilę przekroczy liczbę ofiar 65-letniego konfliktu izraelsko-palestyńskiego czy stuletniego konfliktu żydowsko-arabskiego (ok. 115 tys. osób). Sami muzułmanie powoli dochodzą do wniosku, że największym zagrożeniem dla ich istnienia nie jest Izrael, a ich własna religia.

*Paulina Biernacka – doktorantka Instytutu Studiów Politycznych PAN, wykłada w Collegium Civitas.