Newsletter

Przywództwo a turecka demokracja

Hasan Ciftci, 27.06.2013
Dzisiejsze władze Turcji powinny pamiętać, że „przywódca, za którym nikt nie podąża, jest tylko spacerowiczem”

Mustafa Kemal Atatürk, twórca nowoczesnej Turcji, przekształcił rozpadające się islamskie imperium w świecką republikę. Był przywódcą i wizjonerem. Dzisiejsze władze Turcji powinny pamiętać, że „przywódca, za którym nikt nie podąża, jest tylko spacerowiczem”

Imperium Osmańskie istniało ponad sześć wieków, od 1299 do 1923 r. W XVI wieku, kiedy było najpotężniejszym państwem na świecie, swoim terytorium obejmowało ziemie od Europy Wschodniej, przez zachód Azji – po Afrykę Północną.
Początki rozpadu tego zdominowanego przez muzułmanów kolosa nastąpiły w latach 1683-1699. Imperialistyczne zapędy władców państwa osmańskiego skończyły się podpisaniem pokoju w Karłowicach, w wyniku którego terytorium imperium znacznie zmalało.

Turcy, czyli Europejczycy

W XIX w. pojawił się pierwszy wielki turecki reformator – sułtan Abdulhamid. Swoje reformy nazwał Tanzimat i realizował je we współpracy z administracją rządową oraz działaczami politycznymi  – m.in. Polakami oraz uchodźcami po powstaniach narodowych z innych krajów.

Jednym z najbardziej dla Turcji zasłużonych Polaków był Mustafa Celaleddin Pasza, czyli Konstanty Borzęcki, urodzony pod Łęczycą były kleryk seminarium duchownego we Włocławku, powstaniec wielkopolski z 1848 r. i żołnierz Legionu Polskiego na Węgrzech. Po zwycięstwie Austrii i Rosji osiadł w Turcji, przyjął islam i pracował na rzecz modernizacji Imperium Osmańskiego. Liczył, że będzie ono w stanie skutecznie przeciwstawić się Rosji, a złamawszy jej potęgę, otworzy drogę ku niepodległości Rzeczypospolitej.

Człowiek ten, zaliczany do grona ojców nowoczesnego tureckiego patriotyzmu, napisał książkę „Le Turcs anciens et modernes” o starożytnej i nowożytnej Turcji, w której dowodził, że miejsce Turcji i Turków jest nie gdzie indziej tylko w Europie. I że naród turecki jest starszy od islamu, a Turcy są tak samo europejskim narodem jak Francuzi czy Polacy.
Wnuk Mustafy Celaleddina Paszy, Nâzım Hikmet Ran, to jeden z najlepiej znanych poza granicami swojego kraju tureckich pisarzy.

Na marginesie warto pamiętać, że Imperium Osmańskie, jako jedyny kraj na świecie, nie uznało rozbiorów Polski. Na osmańskim dworze podczas oficjalnych uroczystości oczekiwać miał pusty fotel dla przedstawiciela Rzeczypospolitej, a na pytanie sułtana, gdzie jest poseł Lechistanu, władca otrzymywał odpowiedź: „Ambasador nie był w możności przybyć”. W ten sposób symbolicznie uświadamiano uczestnikom obrad, że Polska odzyska niepodległość i w przyszłości jej poseł będzie uczestniczył w obradach tureckiego parlamentu.
Kiedy Polska była w niewoli, władze Turcji pozwalały polskim powstańcom chronić się na terytorium swojego kraju.

Atatürk tworzy nowoczesną republikę

W latach 20. i 30. XX wieku Mustafa Kemal Atatürk przekształcił rozpadające się islamskie imperium w świecką republikę. Zniósł alfabet arabski i wprowadził łaciński, w 1930 r. przyznał kobietom prawo do głosowania w wyborach lokalnych, a w 1934 r. – w wyborach parlamentarnych. Zniesienie 1300-letniego kalifatu, ścisła separacja religii od państwa oraz reformy miały przekształcić Turcję – czego nie mogli mu darować konserwatywni rodacy – w kraj o europejskich standardach cywilizacyjnych.

Mało który wizjoner na czele państwa miał dla swych reform równie solidną podbudowę intelektualną. Atatürk, choć większość kojarzy go dziś z wojskiem i armią, był nie tylko żołnierzem, mężem stanu i politykiem, ale też m.in. filozofem i socjologiem. Intelektualistą i człowiekiem twórczym. Przeczytał około 10 tysięcy książek, wśród których były: 1233 książki historyczne, geograficzne i biograficzne, 121 filozoficznych, 161 religijnych, 387 językoznawczych, 261 z dziedziny wojskowości, 204 z polityki i 150 pozycji prawniczych. Nie dziwi więc, że Turcy protestujący dzić na placu Taksim w Stambule odwołują się do jego dziedzictwa z dumą.

Wojna na symbole

Na placu tym znajdowały się niegdyś koszary artylerii, nazywane Topçu Kışlası. To za ich sprawą część tureckiego społeczeństwa nie kojarzy tego miejsca z dzisiejszą walką o demokrację w Turcji, lecz z buntem fundamentalistów, którzy wystąpili przeciw władzom 31 marca 1909 r., chcąc wprowadzić w kraju szariat.
Inni z kolei pamiętają, jak to francuscy żołnierze z Senegalu, podczas pierwszej wojny światowej będący jednym z okupantów Turcji, stworzyli koszarach bazę, w której torturowali przeciwników politycznych.

Władze Stambułu, chcące chciąć drzewa w parku Gezi, mówią o postawieniu tam centrum handlowego i meczetu. Zamierzają też zbudować trzeci most nad cieśniną Bosfor, który połączyłby Azję z Europą. Tyle że nie wiadomo, czy istnieje rzeczywista potrzeba wznoszenia tego mostu, tym bardziej że budowa wymagałaby wycięcia ponad miliona drzew. Nie wiadomo, bo zamiast przedstawić na to dowody i rzecz uzasadnić, zamiast rozmawiać ze społeczeństwem, dzisiejsze władze tureckie trwają w agresywnym uporze.

Co gorsza, mają też w planach przedsięwzięcie, którego symbolika jednoznacznie świadczyłaby o ich stosunku do demokracji – zburzenie Centrum Kultury Atatürka. By i to działanie usprawiedliwić, mówią o postawieniu na jego miejscu „nowoczesnej opery”. Tyle że na gruzach wieloletniej tradycji niczego trwałego zbudować się nie da, tym bardziej jeśli wiąże się ona z dążeniem narodu tureckiego do demokratyzacji systemu politycznego.

Czyż to nie najbardziej dobitny dowód, że w Turcji mamy dziś do czynienia z próbą niszczenia republiki i zburzenia tego, co Atatürk zbudował?

Solidarność w obronie demokracji

Opór wobec planów zniszczenia parku Gezi zjednoczył środowiska dotychczas antagonistyczne: w Stambule połączyli siły kibice trzech klubów piłkarskich – Galatasaray, Fenerbahce i Besiktas. Dołączają do nich również dwa największe tureckie związki zawodowe. Tak wygląda turecka solidarność w obronie demokracji.

Władza, która przez tyle lat prowadziła bez mała 80-milionowy kraj do sukcesów, nie powinna teraz lekceważyć mądrości narodu. To, że w różnych sprawach, nawet tych najważniejszych, istnieją różne opinie, winno być powodem do dumy, a nie źródłem agresji. Bo to oznacza, że mamy do czynienia ze świadomym i odpowiedzialnym społeczeństwem, które interesuje się sprawami swojego kraju. A różnorodność to bogactwo, nie zagrożenie.

Środowiska pragnące zmian to ludzie, którzy pragną żyć w wolnym i demokratycznym państwie, w którym szanuje się godność i prawa człowieka, wolność, demokrację, równość i praworządność. Taka postawa już dziś czyni ich obywatelami Unii Europejskiej, która ochronę tych wartości zapisała w swoich traktatach.

Tureckie władze powinny pamiętać, że rolą przywódców państwa jest podążanie w kierunku wspólnym ze społeczeństwem. Bo jak napisał John C. Maxwel, „Przywódca, za którym nikt nie podąża, jest tylko spacerowiczem”.

*Hasan Ciftci – prezes Towarzystwa Polsko-Tureckiego, gdańszczanin, działacz społeczno-polityczny