Newsletter

Polska droga do innowacji

Marzena Weresa, 02.07.2013
Już od przedszkola warto uczyć twórczego myślenia, postaw przedsiębiorczych i odwagi w podejmowaniu decyzji

Strona 1

Samo mówienie o innowacjach nie powoduje, że powstają. Już od przedszkola warto uczyć twórczego myślenia, postaw przedsiębiorczych i odwagi w podejmowaniu decyzji – mówi prof. Marzenna Anna Weresa w rozmowie z Janem Gmurczykiem

Jan Gmurczyk: Czy Polska 2013 jest bardziej innowacyjna niż Polska 2003?

Prof. Marzenna Anna Weresa: Sprawę można rozpatrywać na dwóch płaszczyznach. Pierwsza to zdolność do tworzenia innowacji, czyli potencjał, jaki mamy, aby wypracowywać nowe rozwiązania. Druga to pozycja innowacyjna, stanowiąca odbicie efektów wykorzystania tego potencjału, np. liczba wynalazków, innowacji czy – szerzej – powiększenie zasobów nowej wiedzy.

Jeśli popatrzymy na zdolność Polski do tworzenia innowacji w okresie 2003-2013, to w wielu obszarach widać poprawę. Przykładowo, aż o 10 punktów procentowych wzrosły zasoby ludzkie sektora nauki i techniki, mierzone jako udział w ogólnej liczbie zatrudnionych. Prawie dziesięciokrotnie zwiększył się też udział studentów studiów doktoranckich wśród młodzieży w wieku od 20 do 29 lat. To znaczące osiągnięcia.

Są jednak pewnie obszary, gdzie mamy mniej powodów do zadowolenia.

Niestety, nie tak prężnie rosło finansowanie sfery badań i rozwoju (B+R). Nakłady na ten cel to obecnie tylko 0,77 proc. polskiego PKB. Choć zanotowaliśmy tu wzrost z poziomu ok. 0,5 proc. w 2003 roku, to i tak odbiegamy od średniego poziomu w Unii Europejskiej, który wynosi ok. 2 proc. Co więcej, struktura nakładów na B+R nie uległa w Polsce większym zmianom. Niski, około trzydziestoprocentowy udział biznesu w tych wydatkach jeszcze się w ostatnich latach skurczył. Słowem, w niektórych obszarach nadrobiliśmy dystans do średniej unijnej, ale w innych oddalamy się od niej.

A jak prezentuje się pozycja innowacyjna polskiej gospodarki?

Podobnie. Wprawdzie zgłoszona do Europejskiego Urzędu Patentowego liczba patentów przypadająca na milion mieszkańców wzrosła z 3 w 2003 roku do blisko 10 w 2011 roku, ale średnia unijna jest dziesięciokrotnie wyższa. Udział eksportu dóbr zaawansowanych technologicznie w całkowitym eksporcie naszego kraju także wzrasta, ale bardzo powoli i nadal duży dystans dzieli nas od przeciętnego poziomu w UE. Dodajmy jeszcze, że w ostatnich latach zmniejszył się w Polsce odsetek firm, które wprowadziły innowacje.

Niemniej, łączna ocena zdolności do innowacji i pozycji innowacyjnej skłania do twierdzenia, że w ciągu ostatniego dziesięciolecia innowacyjność Polski stopniowo się poprawiała. Odzwierciedla to wzrost indeksu innowacyjności obliczanego corocznie przez Komisję Europejską. Niestety, ten wzrost był jednak za słaby, byśmy dogonili średnią unijną, nie mówiąc już o nadrobieniu dystansu do liderów innowacyjności, takich jak Szwecja czy Niemcy. Spowodowało to obniżenie naszej pozycji w europejskim rankingu innowacyjności i przesunięcie w dół z grupy umiarkowanych innowatorów do grona najmniej innowacyjnych krajów. Pod względem innowacyjności tylko Łotwa, Rumunia i Bułgaria plasują się w UE niżej niż Polska.

Czy jeśli nie postawimy odważniej na innowacje, to zostaniemy zepchnięci na boczny tor gospodarki światowej? A może dobrze żyć i rozwijać się można również bez innowacji?

W innowacyjność warto inwestować, bo to kluczowy czynnik konkurencyjności firm i gospodarek narodowych. Wskazuje na to zarówno teoria, jak i praktyka. Potwierdzają to także wyniki badań prowadzonych od lat przez Instytut Gospodarki Światowej SGH.

W jednym z naszych najnowszych projektów porównywaliśmy wpływ innowacji i kapitału ludzkiego na konkurencyjność różnych państw. Okazuje się, że znaczące osiągnięcia w tym względzie mają m.in. Chiny. Z gospodarek naszego regionu warto wskazać Estonię i Czechy, które znacznie lepiej radzą sobie pod względem innowacyjności niż Polska. To przekłada się na ich pozycję konkurencyjną, co widać na przykład w rankingach konkurencyjności Światowego Forum Ekonomicznego, gdzie kraje te zajmują lepszą pozycję niż my.

Innowacje są po prostu niezbędne do rozwoju nowoczesnej gospodarki. To na nich powinna opierać się konkurencyjność zarówno przedsiębiorstw, jak i całego kraju. Piszemy o tym w najnowszym raporcie Instytutu Gospodarki Światowej SGH pt. Polska: Raport o konkurencyjności 2013. Wymiar krajowy i regionalny. Bez innowacji nie poprawimy naszej konkurencyjności w gospodarce światowej.

Czy kwestii innowacji poświęca się dostatecznie dużo uwagi w polskiej debacie publicznej? A może ten temat fascynuje tylko środowisko specjalistów i ludzi biznesu?

Dziś słowo „innowacja” jest używane – a być może nawet nadużywane – w Polsce bardzo często, nie tylko przez ekspertów. To słowo-klucz obecnej dekady, ale pamiętajmy, że samo mówienie o innowacjach nie powoduje ich powstawania. Już od przedszkola warto uczyć twórczego myślenia, postaw przedsiębiorczych i odwagi w podejmowaniu decyzji, bo innowacja to także ryzyko niepowodzenia. Tym samym do publicznej debaty o innowacyjności należałoby włączyć temat kształtowania postaw innowacyjnych.