Newsletter

Netanjahu w Polsce: trudna wizyta w domu

Paulina Biernacka, 14.06.2013
Od ponad 20 lat z Izraelem łączy nas już nie tylko historia. Współpracujemy wojskowo, w edukacji, kulturze, nauce i sprawach bezpieczeństwa. Szkoda więc, że ostatnia wizyta izraelskiego premiera w Polsce nie wypadła lepiej

Od ponad 20 lat z Izraelem łączy nas już nie tylko historia. Współpracujemy wojskowo, w edukacji, kulturze, nauce i sprawach bezpieczeństwa. Szkoda więc, że ostatnia wizyta izraelskiego premiera w Polsce nie wypadła lepiej

Premier Izraela Benjamin Netanjahu wraz z pięcioma swoimi ministrami odwiedził Polskę, by uczestniczyć w drugich polsko-izraelskich konsultacjach międzyrządowych. Chodziło o pogłębianie współpracy między krajami w dziedzinie wojskowości, bezpieczeństwa, edukacji, nauki i kultury. Delegacja rządowa państwa żydowskiego została bardzo ciepło przyjęta przez premiera Donalda Tuska, który na konferencji prasowej zwrócił się do Netanjahu i pozostałych gości słowami: „Witajcie w domu!”.

Jednak choć stosunki pomiędzy oboma państwami pozostają przyjacielskie, ta wizyta nie była udana, przynajmniej pod względem wizerunkowym. Stało się tak m.in. Polskie media ekscytowały się wewnętrznymi sporami między premierem Netanjahu a izraelskim MSZ, natomiast media izraelskie skupiły się na opisywaniu faux pas Netanjahu, który wycofał się z wcześniej uzgadnianej z naszym rządem wspólnej deklaracji o wznowieniu procesu pokojowego.

Wstydliwe skutki wojny w MSZ

Otwarta wojna pomiędzy pracownikami Ministerstwa Spraw Zagranicznych Izraela a gabinetem Netanjahu trwa od dwóch miesięcy. Jej ofiarą padła m.in. wizyta izraelskiego premiera w Polsce. Bo chociaż mówiono o niej od bardzo dawna, a pierwotnie była planowana na 9 maja, od samego początku było wiadomo, że MSZ Izraela nie będzie jej przygotowywał. Albowiem pracownicy tego urzędu strajkują (sic!), a w ramach strajku nie tylko nie przekazują rządowi korespondencji dyplomatycznej, ale także nie obsługują zagranicznych wizyt członków gabinetu.

Skomplikowana sytuacja MSZ Izraela trwa od dawna, czego jedną z głównych przyczyn jest nieobsadzenie stanowiska szefa tego resortu. Posada czeka na Avigdora Liebermana, bliskiego politycznego sojusznika premiera Netanjahu – tyle że od listopada ubiegłego roku on sam czeka na oczyszczenie z zarzutów popełnienia nadużyć, co otworzyłoby mu drogę do objęcia resortu.

Pracownicy resortu skarżą się tymczasem na małe zarobki oraz skandalicznie niskie finansowanie ministerstwa, które nie pozwala na godne reprezentowanie państwa na zewnątrz. W odpowiedzi premier, zamiast próbować rozwiązać problem, podzielił się kompetencjami szefa MSZ z szefami innych resortów oraz ze swoimi specjalnymi wysłannikami. Dziennikarze gazety „Haaretz” złośliwie piszą, że część tych obowiązków przejął także Biały Dom.

Wspólna deklaracja, której nie było

Konflikty wewnętrzne mocno wpływają na jakość pracy premiera Netanjahu. Jego obecna wizyta w Polsce dołączyła do szeregu spotkań pełnych gaf dyplomatycznych, określanych już ironicznym mianem business as usual.

Dzień przed wizytą media podały treść wspólnego oświadczenia rządów Izraela i Polski w sprawie wznowienia negocjacji pokojowych pomiędzy Izraelem a Palestyńczykami. W deklaracji była mowa o uznaniu prawa Palestyńczyków do własnego państwa oraz o tym, że jakiekolwiek jednostronne działania przeszkadzałyby w zaprowadzeniu trwałego pokoju. Problem w tym, że ton tego oświadczenia Netanjahu uznał za zbyt pojednawczy wobec Palestyńczyków i wycofał się w ostatniej chwili z jego podpisania. Swierdził, że deklaracja była uzgadniana z rządem polskim zanim on zaakceptował tekst.

Koniec końców premierzy wydali oddzielne oświadczenia. Podkreślają w nich jednak, że oba państwa są zgodne co do potrzeby pilnego działania na rzecz rozwiązania konfliktu izraelsko-palestyńskiego przez dwa bezpośrednio zainteresowane kraje. I że rozwiązanie to powinno być osiągnięte poprzez bezpośrednie negocjacje stron, podjęte bez warunków wstępnych.

Pamięć Holokaustu i groźby Iranu

Ta wizyta nie mogła się obyć bez wspominania wspólnej przeszłości Polaków i Żydów. Premier Izraela dziękował polskiemu rządowi za wspieranie działań na rzecz upamiętnienia ofiar Holokaustu oraz wsparcie przy budowie Muzeum Historii Żydów Polskich w Warszawie. To ważne słowa, zwłaszcza jeśli zważyć na fakt, że Izraelczycy niezbyt przychylnie przyjęli sposób upamiętnienia przez Polaków 70. Rocznicy powstania w warszawskim gettcie.

Nawiązywanie do tragedii Holokaustu jest nieodłącznym elementem retoryki premiera Netanjahu w reakcji na groźby wymazania Izraela z mapy świata przez Iran. Dlatego Netanjahu, będąc w Polsce, na której ziemi doszło do największej kaźni Żydów w historii, nie omieszkał po raz kolejny podkreślić: Iran nie może uzyskać zdolności nuklearnej. Uroczyste otwarcie przez Netanjahu w drugim dniu wizyty nowej wystawy pt. „Szoa” w Auschwitz miało więc dodatkowy, współczesny wymiar.

Sojusznik z Ziemi Świętej

Polska i Izrael blisko współpracują w dziedzinie bezpieczeństwa. Izrael stał się dla naszego kraju ważnym źródłem dostaw uzbrojenia, gdy armia Rzeczpospolitej wymagała modernizacji przed wejściem do struktur Sojuszu Północnoatlantyckiego. Od tamtej pory współpraca się zacieśnia, a premier Tusk podkreślił nawet, że ta dotycząca bezpieczeństwa jest na najwyższym możliwym poziomie. Ważną deklaracją Donalda Tuska wydaje się być oświadczenie, iż Unia Europejska powinna zdecydowanie działać na rzecz ograniczenia zagrożenia terroryzmem. Jednym z takich kroków na pewno byłoby uznanie Hezbollahu za organizację terrorystyczną, o co Izrael od lat prosi urzędników z Brukseli.

Kolejne międzyrządowe konsultacje mają się odbyć w przyszłym roku w Jerozolimie. To znak bardzo ścisłej współpracy pomiędzy obu krajami, co podkreślał sam Netanjahu. To także efekt ogromnej pracy, jaką polscy i izraelscy politycy oraz dyplomaci wykonali w ostatnim dwudziestoleciu, by naprawić to, co zniszczono w czasach PRL.

*Paulina Biernacka – doktorantka Instytutu Studiów Politycznych PAN, wykłada w Collegium Civitas