Newsletter

To nie jest świat dla gniazdowników

Marzena Haponiuk, Aleksandra Kaniewska, 10.06.2013
Rzeczywistość, którą odziedziczyliśmy po rodzicach, to nie raj. Ale może zaspokoić nasze marzenia, im szybciej „należy mi się" zamienimy na „chce mi się"

Rzeczywistość, którą odziedziczyliśmy po rodzicach, to nie raj. Ale może zaspokoić nasze marzenia, im szybciej „należy mi się” zamienimy na „chce mi się” – piszą do młodych analityczki Instytutu Obywatelskiego. A młodzi, poproszeni o odpowiedź, odszczekują się. Raz wesoło, raz smutno, raz całkiem chytrze.

Ani grosza więcej. Od jutra!” – tymi słowami rodzice dwudziestokilkuletniej Hannah, bohaterki amerykańskiego serialu „Girls”, kończą decydującą kolację. Od kiedy Hannah skończyła studia, minęły dwa lata. W tym czasie to oni ją utrzymywali: opłacali wynajem mieszkania i rachunki, dawali dorosłej córce kieszonkowe. A córcia odbywała kolejny „perspektywiczny” staż i marzyła, że zostanie sławną pisarką. „Chcę być głosem pokolenia” – wykrzykuje Hannah w desperackiej próbie zmuszenia starych, żeby dalej dawali jej kasę. Oni jednak kategorycznie odcinają latorośl od stałego, bezpiecznego strumyka pieniędzy.

Scenariusz serialu „Girls” napisała 27 – letnia dziś Lena Dunham, opierając się na osobistym doświadczeniu wejścia w dorosłość. I faktycznie, stała się głosem amerykańskiego pokolenia Y, dla którego tasiemcowe staże, słabo płatne prace dorywcze i życie na koszt rodziców lub dziadków są normą. sama przy okazji zdobyła fortunę, sławę i 10 prestiżowych nagród przemysłu filmowego.

Bumerangi i helikoptery

Gdyby rodzice scenarzystki w porę nie zakręcili finansowego kurka, pewnie nigdy nie odniosłaby sukcesu. zasiliłyby rzesze młodych bezrobotnych z dyplomami z creative writing czy literaturoznawstwa. W USA już 13 proc. millenialsów, czyli ludzi urodzonych miedzy 1980 a 2000 rokiem, po ukończeniu szkoły nie znajduje dochodowego zajęcia. Nazywani są pokoleniem bumerangów, bo prawie połowa cyklicznie wraca na utrzymanie rodziców. To najwięcej od lat 70. XX w.

Globalne statystyki potwierdzają ten przygnębiający obraz. Na świecie bez pracy pozostają  74 mln młodych osób, w 27 państwach Unii Europejskiej to blisko sześciomilionowa rzesza (5,7 mln wg kwietniowych danych Eurostatu). Lepiej nie będzie. Bezrobocie wśród Europejczyków między 15. a 29. rokiem życia ma rosnąć: w tym roku do 12,6 proc., w ciągu pięciu lat o kolejne 0,2 proc.

Czy to stracone pokolenie czy pokolenie straconych szans? Eksperci coraz częściej pozwalają sobie na tezę – formułowaną z dużą doża delikatności, bo temat jest wrażliwy społecznie – że problem ma dwie główne przyczyny.

Czytaj całość

Źródło: Przekrój