Newsletter

Masz czas? Żartujesz, oczywiście, że nie!

Jarosław Makowski, 06.06.2013
Każdy gdzieś się spieszy. Każdy gdzieś biegnie. Każdy coś robi. Czas to pieniądz. Żyjemy w świecie, w którym nikt nie ma na nic czasu. Także na myślenie!

1.
Czy jesteście zaskoczeni, gdy okazuje się, że nikt nie ma czasu? Każdy jest zajęty. Każdy gdzieś biegnie. Każdy ma tysiące rzeczy do zrobienia, jakby od załatwienia tych czynności (spraw, rzecz jasna, nie cierpiących zwłoki!) miała zależeć przyszłość naszego globu.

Jak to się dzieje, że żyjemy w świecie, w którym nikt nie ma czasu?

2.
Po pierwsze, żyjemy pod „tyranią aktywizmu”. To sprawia, że nie tyle liczy się efekt naszych działań, ale samo działanie. Nie tyle dzieło, co tworzenie. Celem samym w sobie jest aktywizm, ruch, który ma nam dawać poczucie, że nasze życie jest przydatne (pomnażamy PKB), użyteczne (jesteśmy wytwórcami), budzi uznanie (im więcej konsumujemy, tym większy budzimy szacunek).

Już od dawna jest więc tak, że nie pracujemy po to, żeby żyć, ale żyjemy po to, żeby pracować. I dzieje się to w czasie, co może najbardziej tajemnicze, kiedy pracy jest coraz mniej i kiedy o pracę coraz trudniej. Tak, im mniej pracy, tym więcej pracujemy.

Paradoks? Niekoniecznie. Bo, i to po drugie, „czujemy zakłopotanie, gdy mówimy, że nie pracujemy”. Od profesora po kierowcę, od ministra po przedstawiciela handlowego, od rolnika po bankiera – nikt nie powie, nie czerwieniejąc ze wstydu, że dysponuje „wolnym czasem”. Dziś ze świecą trzeba szukać kogoś, kto powiedziałby: mam „czas wolny”. Nigdzie się nie spieszę. Mam czas na przeczytanie książki i pójście na wystawę do galerii. Dlaczego tak się dzieje? Bo, jak wiemy, czas to pieniądz!

3.
Powiada się, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Tyle, że to bzdura! Nic bardziej złudnego i przewrotnego. Nic bardziej rozleniwiającego człowieka i hamującego to, co określa się mianem poszukiwania, dociekliwości… Krótko: myślenia.

Nie chodzi przecież o niezdrową wścibskość, co to nawiedza tych, którzy się nudzą i aby „zabić czas”, śledzą wysiłki kochanków szukających chwili samotności. Chodzi raczej o autentyczną ciekawość, która nie pozwala spać spokojnie, gdyż jest jak krzew w ogniu płonący. Krzew, który nigdy w popiół się nie zmienia.

Tyle, że dziś ciekawość, która jest prostą drogą do autentycznego myślenia (nie kalkulowania czy przeliczania) złożyliśmy na ołtarzu aktywizmu. Nie jest aż tak rzadkim sytuacja, gdy słyszymy następującą rozmowę: „Czy sądzisz, że w Turcji jest możliwa prawdziwa społeczna rewolucja?”. „Żartujesz” – pada odpowiedź. „Nie ma czasu zajmować się takimi rzeczami.” Albo: „czy przeczytałeś najnowszą powieść Pilcha?”. „Nie mam czasu – słyszmy w odpowiedzi – na takie ekstrawaganckie marnowanie czasu”.

Sęk w tym, że marnowanie czasu wiąże się w sposób bezpośredni z myśleniem. Nie ma bowiem myślenia bez zatrzymania, bez tego poczucia, gdy jeszcze spogląda się na to coś z boku. Że człowiek siedzi i jest pogrążony w zadumie. NIC NIE ROBI. TYLKO MYŚLI.

Ten obraz jest dziś tak samo rzadki, jak słońce w czasie jesiennej burzy. Nie mieć więc czasu na myślenie, znaczy powiedzieć tyle, że pomnaża się nieszczęścia świata. Bo, jak mówił Józef Tischner, to bez-myślność jest źródłem naszych bólów. A jeśli tak, to tęsknię za obrazem ludzi, którzy są pogrążeni w NICNIEROBIENIU. Jeno myślą, wiedząc, że czas myślenia, to nie jest czas stracony.