Newsletter

Co moje to twoje

Agata Grabowska, 06.06.2013
To nie chwilowa moda, efemeryczne zjawisko, które przeminie w ciągu kilku sezonów. Jesteśmy świadkami trwałej mentalnej zmiany w podejściu do kupowania, posiadania i korzystania z dóbr oraz usług

Strona 1

To nie chwilowa moda, efemeryczne zjawisko, które przeminie w ciągu kilku sezonów. Jesteśmy świadkami trwałej mentalnej zmiany w podejściu do kupowania, posiadania i korzystania z dóbr oraz usług

Na naszych oczach pęka stary model konsumpcji polegający na tym, że jedni są wytwórcami dóbr i usług, drudzy ich odbiorcami, a przepływ odbywa się za pośrednictwem środków płatniczych. Już nie musimy kupować, żeby korzystać. Podział na producentów i konsumentów zaciera się. Ci sami ludzie mogą występować w zmiennych rolach, a przepływ gotówki między nimi nie zawsze ma miejsce.

Ekonomia dzielenia się (z angielska – sharenomics lub shared economy) polega na tym, że zamiast kupować w tradycyjnych kanałach sprzedaży, dzierżawimy, dzielimy się lub pożyczamy. Niekoniecznie od podmiotów handlowych (sklepów, dystrybutorów). Także od innych ludzi takich jak my, innych konsumentów.

Rynek wart miliardy

Zjawisko to opisała między innymi Rachel Botsman w wydanej w 2010 r. książce „What’s mine is Yours: The Rise of Collaborative Consumption”, zauważając, że dzielenie się rozwija się świetnie zwłaszcza w czasach kryzysu (oszczędność i cięcie kosztów) oraz rozwoju mediów społecznościowych (większa liczba kontaktów i rosnące zaufanie do obcych, choć podobnych nam, ludzi – w przeciwieństwie do niegodnych zaufania korporacji).

Z badań Botsman wynika, że 78 proc. konsumentów, dzięki kontaktom przez Facebooka i inne portale, jest bardziej skłonnych wymieniać się rzeczami z nieznajomymi, nie widząc w tym żadnego ryzyka. Botsman szacuje, że w 2012 r. sam tylko rynek pożyczania był wart 26 miliardów dolarów. Podobne szacunki dla Polski jeszcze nie istnieją, ale także w naszym kraju możemy obserwować to zjawisko. Pojawiają się kolejne inicjatywy i portale sprzyjające ekonomii dzielenia się – czy to działające już globalnie (jak choćby AirBnB, Rentalo), czy ich lokalne klony (Lokalo, Rent-a-bag).

Podziel się!

Pomijając wymiar ekonomiczny, polegający na oczywistej możliwości zaoszczędzenia pieniędzy, trzeba przyznać, że dzielenie się i pożyczanie jest po prostu społecznie atrakcyjne. To zjawisko charakterystyczne dla nowoczesnego, wielkomiejskiego stylu życia, gdzie panuje „moda na trzy R”: reduce, reuse, recycle. Ma więc także wymiar ekologiczny.

Trzeba jednocześnie zauważyć, że przybiera ono bardzo różne formy. Czasami są to spontaniczne bezgotówkowe swap parties w firmach, na osiedlach czy w szkołach, gdzie niepotrzebną sukienkę mogę zamienić na całkiem ładne spodnie. Od 2010 r. takich mniej czy bardziej formalnych wymian obserwujemy w Polsce coraz więcej – i to nie tylko w dużych miastach, ale także w mniejszych ośrodkach, jak Łomża, Jarosław czy Legnica. Niektóre z nich mają wymiar charytatywnym, jak akcja „Ciuch w ruch” Fundacji Anny Dymnej i firmy 3R Solutions, która daje naszym niepotrzebnym ubraniom drugie życie, udowadniając, że pozornie bezużyteczny przedmiot ma wartość.

10 milionów noclegów

Czasami w grę wchodzi także zarabianie na dzieleniu się z innymi czymś, czego jesteśmy właścicielami. Do tego służy choćby serwis noclegowy AirBnB, którego użytkownicy udostępniają własne mieszkania albo szukają noclegów. Od 1998 r. zarezerwowano już za pośrednictwem tego serwisu ponad 10 milionów noclegów w 192 krajach, co wygenerowało obroty wysokości 58 milionów dolarów. W Polsce AiBnB także rozwija się dynamicznie, w tempie kilkuset procent rocznie.