Newsletter

Zakaz handlu w niedzielę – komu posłuży?

Marzena Haponiuk, 31.05.2013
Przez zakaz handlu w niedzielę ubyć może nawet kilkadziesiąt tysięcy miejsc pracy

Zamknięcie sklepów wielkopowierzchniowych w niedzielę oznacza dodatkowe 50 dni wolne w roku. Taka zmiana wpłynie na wzrost kosztów utrzymania galerii handlowych. Obiekty, które powstały za ogromne pieniądze, będą musiały być utrzymywane także w dni wolne. W tym czasie jednak nie będą na siebie zarabiały. Skoro zaś firmy je obsługujące nie będą na siebie zarabiać, zmniejszą zatrudnienie. Według niektórych szacunków ubyć może nawet kilkadziesiąt tysięcy miejsc pracy.

Sklepiki osiedlowe czy stacje benzynowe przeżyją prawdziwe oblężenie. Zwolennicy zakazu mówią o potrzebie wspierania małych firm rodzinnych. Należy mieć jednak świadomość, że zakaz handlu dotknie najmocniej pracowników właśnie tych małych sklepów. Mniejszy ruch w dni powszednie spowoduje, że będą pracowali głównie w niedzielę, by nadrobić straty z tygodnia. Jak się to zatem ma do postulatu „wolnej niedzieli”?

Centra handlowe to nie tylko sklepy wielkopowierzchniowe. To także kina, restauracje, zakłady fryzjerskie, kosmetyczne czy parki rozrywki dla dzieci. Świetnym przykładem jest łódzka Manufaktura. Na jej terenie oprócz placówek handlowych działają także punkty kulturalne i rozrywkowe: muzeum sztuki współczesnej czy muzeum fabryki, kino oraz placówki edukacyjne, puby i restauracje. Zamknięcie wielkich sklepów w niedzielę spowoduje, że także te miejsca będą świecić pustkami. Zakaz handlu w niedzielę uderzy najmocniej w pracowników galerii.

Dynamiczny rozwój sieci handlowych – oprócz wpływów do budżetu – oraz zwiększenie zatrudnienia są bodźcem dla innych gałęzi gospodarki. Wymienię budownictwo, ale także „turystykę zakupową”. Znane są przykłady zwiększonego natężenia handlu w miejscowościach graniczących z obwodem kaliningradzkim czy z Niemcami.

Nie można zapominać o zasadzie wolnej konkurencji. A to właśnie ona jest podstawową wartością gospodarki wolnorynkowej. Wprowadzenie zakazu handlu w niedzielę w sklepach wielkopowierzchniowych, za to w tych małych i na stacjach benzynowych już nie, jest jej pogwałceniem. Większa konkurencja ze strony dużych sklepów to zysk dla kupujących. Niższe ceny oraz szeroka paleta towarów i usług są tym, co przyciąga kupujących do galerii handlowych. A że największe ich natężenie ma miejsce w weekendy, to przejaw wolnej woli kupujących, ich suwerennej decyzji dotyczącej sposobu spędzania wolnego czasu. Także: organizacji własnego czasu, który w wielu wypadkach pozwala na tego typu zakupy właśnie w dzień wolny od pracy.

Specyfika współczesnego rynku pracy powoduje, że czas pracy nie jest dziś sztywny. Pracujemy dłużej i intensywniej, część z nas wykonuje swoje obowiązki w elastycznym trybie. Ci zaś, którzy pracują dużo w ciągu tygodnia, właśnie w niedzielę robią zakupy. Są wreszcie i tacy, którzy pracują tylko w weekendy, ponieważ w trakcie tygodnia studiują lub opiekują się dziećmi czy innymi członkami rodziny. Tradycyjnie pracujące weekendy mają nauczyciele akademiccy czy szkoleniowcy. Nie należy też zapominać o tych, którzy pracują w trybie zmianowym: lekarzach, pielęgniarkach, strażakach czy pracownikach stacji benzynowych. Oni także nie mają wolnych niedziel, często pracują w święta. Czy w związku z postulatem wolnej niedzieli także im należałoby zakazać pracy w siódmym dniu tygodnia?

Powstaje pytanie, komu zatem ma służyć zakaz handlu w niedzielę? Trudno tak naprawdę powiedzieć. Łatwiej zaś odpowiedzieć na inne pytanie: komu nie posłuży? Z pewnością nie poprawi sytuacji na rynku pracy.

Miejsca pracy tworzą przedsiębiorcy. Walcząc o lepsze prawa pracownicze, należałoby zadbać w pierwszej kolejności o poprawę warunków dla prowadzenia działalności gospodarczej. Warto również pamiętać o lepszej edukacji prawnej po to, aby pracownicy i pracodawcy lepiej znali swoje prawa i obowiązki.

Dobre przepisy to takie, które w sposób jednakowy traktują wszystkich. Tworzenie grup uprzywilejowanych tworzy nierówności. Lepiej zaś żyje się tam, gdzie nierówności są mniejsze, mamy większą elastyczność i wolność wyboru.