Newsletter

Partia Boga na liście zbrodni?

Paulina Biernacka, 29.05.2013
Unia Europejska ma podjąć kluczową decyzję, za sprawą której Hezbollah trafi na listę organizacji terrorystycznych. Pozbawi go to ogromnych źródeł finansowania

Unia Europejska ma podjąć kluczową decyzję, za sprawą której Hezbollah trafi na listę organizacji terrorystycznych. Pozbawi go to ogromnych źródeł finansowania

Hezbollah, zwany również Partią Boga, jest jedną z najbardziej znanych na świecie organizacji stosujących zamachy. Z tego powodu wiele państw – m.in. Stany Zjednoczone, Izrael, Kanada czy Australia – już dawno umieściło go na liście ugrupowań terrorystycznych. Nie zrobiła tego jednak dotychczas Unia Europejska, mimo iż jeden z ostatnich zamachów przypisywanych tej organizacji został dokonany w Bułgarii, a na Cyprze za próbę dokonania zamachu został skazany członek Hezbollahu.

Historia pisana krwią

Organizacja powstała w 1982 roku w Libanie, wypełniając próżnię powstałą po Organizacji Wyzwolenia Palestyny, którą Izraelczycy usunęli z terytorium południowego Libanu w trakcie prowadzonej wtedy wojny. Hezbollah od samego początku wspierany był finansowo przez Iran, gdyż odwoływał się do tej samej co Teheran ideologii szyickiego fundamentalizmu. Przez wiele lat Hezbollah walczył przeciwko wojskom izraelskim w Libanie, które ostatecznie wycofały się z tego kraju w 2000 roku. Partia Boga uznała to za swój ogromny sukces, jednak jej konflikt z Izraelem się nie zakończył.

Za pretekst do atakowania Izraela i jego obywateli Hezbollah uznaje okupowanie przez państwo żydowskie farm Szeba, które znajdują się na Wzgórzach Golan. Stanowiska Partii Boga nie podziela jednak nawet negatywnie do Izraela nastawiony ONZ, który w 2000 roku stwierdził za pośrednictwem Rady Bezpieczeństwa, iż rejon farm Szeba był zawsze postrzegany zarówno przez jego mieszkańców, jak i cały region, za terytorium syryjskie.

Partia Boga zapisała się w historii terroryzmu już w 1983 roku, organizując zamach na ambasadę amerykańską, w którym zginęły 63 osoby. Ataki samobójcze kierowano przede wszystkim przeciwko żołnierzom izraelskim i obywatelom tego państwa. Tylko w latach 1983-1985 przeprowadzono ich ponad 1350. Najbardziej znanym jest atak na ambasadę państwa żydowskiego w Buenos Aires z 1992 roku, dokonany w odwecie za zabójstwo szejka Abbasa al-Musawiego. Śmierć poniosło wtedy 85 osób, a ponad 300 zostało rannych. Śledztwo nie zostało zakończone do tej pory, mimo że prokurator generalny Argentyny już dawno orzekł winę Hezbollahu oraz Iranu.

W latach 80. i 90. organizacja porwała kilka samolotów, dokonała kilku zamachów w Paryżu i próbowała dokonać w Bangkoku. Jej udział w atakach w Arabii Saudyjskiej w 1996 roku, w których zginęło 19 Amerykanów, stał się podstawą do wciągnięcia organizacji na listę ugrupowań terrorystycznych przez Departament Stanu USA.

Bułgarski Rubikon

W ciągu ostatniej dekady Hezbollah robił wszystko, aby przekonać świat, iż jest zainteresowany jedynie prowadzeniem polityki w Libanie. Organizował mieszkańcom tego kraju pomoc społeczną oraz chronił jego terytorium, często zastępując nieudolną armię libańską.

Byłoby jednak naiwnością twierdzenie, że Partia Boga zachowuje się odpowiedzialnie. Przykładów nie trzeba szukać daleko: Hezbollah bierze czynny udział w wojnie syryjskiej, wspierając wojska Baszara Assada w walce z rebeliantami. Eksperci z izraelskiego Instytutu Studiów Bezpieczeństwa Narodowego (INSS) uważają, że naraża to cały Liban na odwet rebeliantów, jeśli ci przejmą władzę po Assadzie.

Oprócz zaangażowania w Syrii, zamachy terrorystyczne należą obecnie do najbardziej dających się we znaki działań Hezbollahu. W ostatnich latach organizacja próbowała dokonać zamachów na Izraelczyków w dwudziestu państwach. Ostatni udany atak miał miejsce w bułgarskim Burgas w lipcu ubiegłego roku, kiedy to w wyniku eksplozji w autokarze z izraelskimi turystami zginęło siedem osób.

Od czasu zamachów w Burgas coraz częściej mówi się o uznaniu przez Unię Europejską tej organizacji za terrorystyczną. W ubiegłym roku to Bułgaria miała naciskać na państwa członkowskie, aby umieściły Hezbollah na liście tych ugrupowań. Tyle że ze względu na trudną sytuację polityczną rządu bułgarskiego, ostro krytykowanego przez opozycję za prowokowanie Hezbollahu do kolejnych ataków na terytorium kraju, odstąpiono od forsowania zmiany statusu tej organizacji przez kraje UE. Bułgarzy przedstawili jednak członkom Unii wyniki śledztwa, które miały wskazywać na udział Hezbollahu w planowaniu zamachu.

Europa traci cierpliwość

Presja wywierana na kraje Unii jest coraz większa, zwłaszcza po skazaniu jednego z członków Hezbollahu przez cypryjski sąd za próbę zorganizowania kolejnego ataku na terytorium wspólnoty. Rozprzestrzenienie się działań Partii Boga na obszar starego kontynentu nakazuje stawiać pytania, czy Unia odpowiednio chroni swoich obywateli oraz czy robi wszystko, by zapobiec kolejnym próbom zamachów.

Umieszczenie organizacji (albo przynajmniej jej zbrojnego ramienia, jak to zrobiła Wielka Brytania) na liście ugrupowań terrorystycznych pozwoliłoby państwom UE na podejmowanie kroków, które uniemożliwiłyby jej zbieranie pieniędzy na działalność na terytorium Unii oraz ułatwiły ściganie podejrzewanych o terroryzm członków Hezbollahu. Avi Dichter, były minister obrony wewnętrznej Izraela, uważa, że takie rozwiązanie byłoby ogromnym ciosem dla Hezbollahu, który ogromną część funduszy czerpie z europejskich stolic.

Byłby to również wyraźny sygnał sprzeciwu Unii wobec przemocy na tle religijnym, zwłaszcza ze strony skrajnych islamistów, z jaką zmaga się Europa. Ubiegłotygodniowy mord na brytyjskim żołnierzu w Londyniejest kolejnym dowodem na to, że stary kontynent jest także polem walki ze światowym terroryzmem.

Część państw Unii Europejskiej sprzeciwia się jednak pomysłowi uznania Hezbollahu za organizację terrorystyczną – głównie z obawy przed destabilizacją Libanu, w którym w ramach kontyngentu sił porządkowych ONZ stacjonuje ok. 1000 europejskich żołnierzy (przede wszystkim z Francji). Naim Quassem, przywódca nr 2 Hezbollahu, powiedział w wywiadzie dla telewizji libańskiej, że nowa decyzja UE będzie „ogromnym błędem”.

Dotychczasowe niechętne podejście Unii Europejskiej do sprawy może się zmienić w najbliższym czasie za sprawą Wielkiej Brytanii, która złożyła formalny wniosek o umieszczenie zbrojnego ramienia Hezbollahu na liście organizacji terrorystycznych. Chwilę później inicjatywę oficjalnie poparły Niemcy i, długo temu przeciwna, Francja. Zamknięte spotkanie w tej sprawie ma się odbyć już 4 czerwca.

 *Paulina Biernacka – doktorantka Instytutu Studiów Politycznych PAN, wykładowca Collegium Civitas