Newsletter

Tato ma słuchać oczami

Dariusz Cupiał, 24.05.2013
Odkrywamy ojcostwo pomiędzy jego skrajnymi wersjami. „Ziemia obiecana” ojców jest gdzieś między dekadenckim patriarchatem a liberalnym ”tacierzyństwem”

Strona 1

Odkrywamy ojcostwo pomiędzy jego skrajnymi wersjami. „Ziemia obiecana” ojców jest gdzieś między dekadenckim patriarchatem a liberalnym ”tacierzyństwem” – mówi Dariusz Cupiał w rozmowie z Marzeną Haponiuk

Marzena Haponiuk: Jak pokazują badania, wzrasta w Polsce akceptacja dla partnerstwa w rodzinie, choć model tradycyjny ma wciąż spore poparcie. Czy tata Polak daje radę, czy może polski dom nadal należy do kobiety?

Dariusz Cupiał: Nie ma dzisiaj jednego dominującego wzorca. Są różne systemy i modele rodziny. Bywa, że osobą decyzyjną jest w domu mężczyzna, ale w większości polskich rodzin  to kobieta ma decydujący głos.

Popularność inicjatyw na rzecz wspierania aktywnego ojcostwa oraz rodzące się ruchy męskie pokazują, że ojcowie chcą coś zmienić.

Inicjatywa Tato.Net, w którą jestem zaangażowany od wielu lat, to pewna nowa jakość na polskiej mapie ruchów społecznych. W odróżnieniu od organizacji służących aktywnej walce o prawo ojca do opieki nad dzieckiem, Inicjatywa Tato.Net nie walczy, ale aktywne ojcostwo promuje i wspiera. Tym, co nas łączy z pozostałymi ruchami męskimi, jest budzenie świadomości i odpowiedzialności mężczyzn związanych z byciem rodzicem.

Skoro ojcowie zaczynają sobie zdawać sprawę z tego, jak ważne jest ich zaangażowanie w życie rodzinne, skąd bierze się brak wiary w nich? Skąd ten brak zrozumienia dla postulatu wydłużenia urlopów tylko dla ojców czy dyskryminacja ojców w sądach rodzinnych?

Ojcostwo ma „czarny PR”. Uwaga mediów, czy kampanii społecznych skupia się zbyt często na patologicznych postawach mężczyzn. Jedna z wolontariuszek fundacji prowadziła monitoring tego, jak często słowo „ojciec” pojawia się w mediach lokalnych. W 90 proc. przypadków komunikaty związane z ojcami dotyczyły stosowania przez nich przemocy. Przyjrzeliśmy się jednej z takich informacji, mówiącej o tym, że ojciec zakatował dziecko. I okazało się, że sprawcą nie był ojciec, tylko mężczyzna, który przyszedł do domu tego dziecka na zaproszenie matki. To tylko jeden z przykładów, jak niszczona jest reputacja instytucji ojca w Polsce.

Czy jest jakaś instytucja, która mogłaby upominać się o wizerunek ojca?

Rzeczywiście, jest pilna potrzeba stworzenia takiej instytucji. Gdy 10 lat temu zaczęliśmy zajmować się sprawami ojców, w mediach i na forum publicznym pojawiali się oni jedynie w kontekście przemocy – tej, której się dopuszczali, albo tej, której padali ofiarą.

Ta redukcja przekazu zacierała rzeczywistość. Pomiędzy tymi dwoma biegunami spotykamy bowiem prawdziwych cichych bohaterów, którymi nikt się do tej pory nie interesował. To np. ojcowie, którzy samotne wychowują dzieci. To są właśnie ojcowie, którzy dają radę. Postacią, którą chciałbym przytoczyć jako przykład publicznego upominania się o obecność ojca jest wieloletni angielski parlamentarzysta  – Lord David Alton. Na I Międzynarodowym Forum Tato.Net powiedział: „Bez odpowiedzialnych ojców nie wychowamy odpowiedzialnych dzieci, a w przyszłości – odpowiedzialnych obywateli”.

Ruchy kobiece są silne, aktywne i dynamiczne, a co najważniejsze – zauważalne. Być może problem tkwi właśnie w braku zaangażowania ojców w budowanie ich własnego wizerunku? Dlaczego do tej pory o to nie zadbali?

Dostrzeganie potrzeby promowania ojcostwa to nowe zjawisko. Premier Władysław Grabski, który był też badaczem życia społecznego i rodzinnego, wyraźnie mówił, jaki ma być mężczyzna i jakie ma mieć kwalifikacje, by być ojcem.

Po wojnie wielu mężczyzn nie wróciło do domów, więc rodziny zaczęły funkcjonować bez ojców. A ci, którzy wrócili, niejednokrotnie nie nadawali się na ojców. Wówczas matki wzięły na siebie odpowiedzialność za dom, musiały pełnić role macierzyńskie i ojcowskie równocześnie. W pewnym sensie destrukcyjne skutki wojny i komunizmu – zniszczenie kapitału społecznego ojców – obserwujemy do dziś. Wytworzyły się pewne wzorce zachowań w rodzinie – rodzina stała się domeną  kobiecej, a nie męskiej aktywności. W efekcie dzieci przenoszą do swojego życia i swoich dorosłych związków pewien zastany model zachowań.  Funkcjonujemy dziś w zupełnie innym świecie niż świat naszych rodziców czy dziadków. Stąd właśnie biorą się próby poszukiwania nowego kontraktu rodzicielskiego.

Nadszedł jednak czas, gdy supermatki potrafią już powiedzieć, że nie dają rady, że etat domowy i zawodowy to za dużo. Rozmawiamy o kryzysie ojcostwa, ale czy to nie jest przypadkiem tak, że mamy dziś do czynienia z kryzysem macierzyństwa? Czy to nie z niego wynikają dyskusje o tym, jak ważny jest ojciec? Weźmy choćby kwestię urlopów ojcowskich: ojcowie się o te urlopy nie upominają, ale mówią, że czują się dyskryminowani w życiu rodzinnym.

Bez wątpienia kryzys ojcostwa w XXI wieku wiąże się z tym, co dzieje się ze współczesną  matką. Kobieta też przecież wybiera sobie partnera, a potem pomaga lub nie budować jego autorytet jako męża i ojca. Jeśli nie wspiera męża, partnera jako ojca , może to po części wynikać z pewnej jej dysfunkcji jako matki. Formą wsparcia dysfunkcyjnych rodziców są mediacje w poradniach rodzinnych. Zupełnie odmienną propozycją wzmacniania kompetencji wychowawczych rodziców są warsztaty Tato.Net. Jest to nowy typ spotkań, będący nie tyle terapią czy poradnictwem, co raczej coachingiem ojcowskim.