Newsletter

Europa młodych: solidarnych czy roszczeniowych?

Grażyna Grochocka, 10.05.2013
W jakiej Europie będą żyć, pracować i starzeć się dzisiejsi 20-latkowie? Kryzys gospodarczy i polityczny Unii Europejskiej zmusza do refleksji nad przyszłością naszego kontynentu


Strona 1

W jakiej Europie będą żyć, pracować i starzeć się dzisiejsi 20-latkowie? Kryzys gospodarczy i polityczny Unii Europejskiej zmusza do refleksji nad przyszłością naszego kontynentu. Stażystki Instytutu Obywatelskiego, Monika Serzysko i Grażyna Grochocka, zderzają ze sobą dwie wizje przyszłości Unii Europejskiej. To optymistyczne i nieco pesymistyczne spojrzenie na młodych ludzi i ich stosunek do UE

 

Grażyna Grochocka

Pokolenie Erasmusa działa razem


Nikt o zdrowych zmysłach nie powie, że Unia Europejska jest dziś w dobrej formie. Kryzys gospodarczy, któremu od lat nie jesteśmy w stanie zaradzić, jest tylko najjaskrawszym objawem problemu, który zdaje się sięgać głębiej – nieufność między krajami członkowskimi wynika bardziej z percepcji niż z faktów i danych.

Jednak nie mogę być pesymistką. Wiążące nas stosunki gospodarcze są równie ważne dla bogatych Niemiec, jak dla pogrążonej w depresji Grecji. Ale pieniądze i handel to tylko cegiełki w wielkiej budowli, jaką stała się Unia Europejska.

Pokolenie Erasmusa, o którym pisał m.in. brytyjski „Guardian”, jest czymś więcej niż tylko kontynuacją rewolucji seksualnej, zapoczątkowanej w latach 60. XX wieku. Trzeba przyznać, że Bruksela – skupiona zazwyczaj na rolnikach i bankach – bezwiednie stworzyła zupełnie nowe pokolenie. Nagle całe rzesze młodych ludzi odkryły wspólnotę kontynentalno-kulturową wykraczającą poza granice krajów czy regionów. Program ten pokazał im, że Inny – pomimo często niewygodnych i nieprzyjemnych odmienności kultury i zachowań – może stać się przyjacielem, partnerem lub znajomym. Ale zmiana ta wychodzi daleko poza małżeństwa, dzieci i związki.

Wychowywani w kulturze internetu oczekujemy przynajmniej możliwości pozostawienia naszej opinii pod prawie każdą informacją, propozycją czy opinią. Pozwala nam na to demokracja deliberatywna – główna idea stojąca za dzisiejszym działaniem UE. Oczywiście, nadal jest przed nami wiele systemowych i technologicznych przeszkód. Jednak to w Unii został postawiony pierwszy krok zmierzający w stronę zwiększenia liczby głosów dopuszczonych do dyskusji. To od nas zależy, w jaki sposób i do jakiego stopnia będziemy rozszerzać tę przestrzeń.

Z tego powodu konkretne idee leżące u podstaw w Unii zdają mi się mniej istotne. Kapitalizm, nacjonalizm, prawa człowieka, prywatność i suwerenność narodów w formie sprzed 40 lat mogą być przez nas przyjęte lub odrzucone zgodnie z tym, jak będziemy chcieli kształtować otaczającą nas rzeczywistość. Protesty przeciwko ACTA, SOPA czy sposobom zwalczania kryzysu mogą się nam wydawać sensowne lub nie, ale pokazują zmianę w myśleniu. Wyglądają tak samo niezależnie od tego, czy przebiegają w Hiszpanii, Grecji, Zjednoczonym Królestwie czy Polsce.