Newsletter

Bello di notte?

Artur Madaliński, 25.04.2013
Lewandowski, bello di notte, ćwierknął Zbigniew Boniek

Lewandowski, bello di notte, ćwierknął Zbigniew Boniek. W języku Paolo Maldiniego i Giacomo Leopardiego wszystko brzmi jednak lepiej, nawet jeśli lepszy od wczorajszego występ Roberta Lewandowskiego wyobrazić sobie trudno. W najśmielszych marach sennych nie roiłem, że „polski snajper” (inaczej się już o nim nie mówi) okaże się największą gwiazdą niemiecko-hiszpańskich półfinałowych batalii. Pięknie, w rzeczy samej, było patrzenie na zimne, nieco hieratyczne, ale precyzyjne jak tryby niemieckich silników ruchy Lewego (swoją drogą, jak pięknie ten pseudonim przenicowuje przenośne znaczenie tego słowa – powiedzieć o kimś, że jest „lewy” od wczoraj nie wypada). Pięknie było pięknością tej walpurgicznej nocy w Dortmundzie się napawać. Do teraz widzę cztery palce, które dumnie – jak kamienie ze Stonehenge – wyciąga nasz gwiazdor w triumfalnym geście zwycięstwa. Owszem, wielkości Lewandowskiego podważać – zwłaszcza dzisiaj – nie zamierzam, wobec innych graczy (nie tylko kolegów z reprezentacji) przebywa on, excusez le mot, na drugim kręgu.

Odjechał w inny wymiar, powtórzył wyczyn Puskasa, jest nowym Puskasem, jest lepszy niż Puskas, jest lepszy niż Boniek – ekstatyczne depesze nie pozwalają zaczerpnąć powietrza. Powiadam: Lewandowski jest dzisiaj najlepszym naszym dobrem piłkarskim. Jednak nawet od Bońka (legendarnego łącznika Realu nie śmiem nawet w porównaniu przywoływać) napastnika Borusii dzieli pewien dystans. Dokładnie taki, jaki dzieli piłkarza bardzo dobrego (może nawet wybitnego) od piłkarza wielkiego. Ten zaś nie wyłania się z łamania kolejnych barier statystycznych (ich fetyszyzowanie to rzecz na osobną okazję), lecz z takich zagrań, które zmieniają, odwracają lub przesądzają losy meczu. I – sprawa kluczowa – pozwalają zdobywać najważniejsze trofea. Jeszcze jeden niewielki krok i Lewandowski będzie piłkarzem wielkim. Bez względu na kurtuazyjne ćwierkanie Zbigniewa Bońka, trzeba wszakże ten krok uczynić. Najlepiej 25. maja, na Wembley. Oby to była piękna noc.