Newsletter

Podglądamy i pomagamy

Anna Szybist, 22.04.2013
Jest nadzieja, że dzięki „żubrom online” rozpowszechni się nie tylko nowe hobby, jakim jest podglądanie życia dzikich zwierząt, ale również idea pomagania im tam, gdzie to konieczne

„Jeszcze tylko zobaczę, co robią żubry, i zaraz zacznę się uczyć” – głosi jeden z memów, które w czasie ostatniej zimowej sesji studenckiej zrobiły ogromną karierę w internecie . Dziś z przyzwyczajenia weszłam na „żubrową stronę” Lasów Państwowych – pusto, tylko rozświetlona słońcem polana. Poszły sobie… Pewnie wrócą w nocy. Z przyzwyczajenia.

Twórca tej strony wpadł na doskonały pomysł. W Puszczy Białowieskiej dokarmiano zwierzęta w trudnym dla nich zimowym okresie, a jednocześnie, dzięki kamerom na podczerwień, nie ingerując w spokój tych stworzeń, cała Polska mogła się im przyglądać. Do karmnika przychodziły również inne zwierzęta – sarny, dziki a nawet zające. W dzień kiedy na polanie pojawiało się mniej mieszkańców lasu, kamery były przełączane na ptasie karmniki na drzewach.

Na jednym z portali społecznościowych „żubrowa strona” zdobyła 58 tys. fanów, a historia o czapce pana leśniczego zagubionej w czasie rozkładania karmy miała setki wielbicieli.

Jest nadzieja, że dzięki „żubrom online” rozpowszechni się nie tylko nowe hobby, jakim jest podglądanie życia dzikich zwierząt, ale również idea pomagania im tam, gdzie to konieczne. Spóźniona w tym roku wiosna spowodowała dezorientację i głód wśród bocianów. Media były pełne reportaży na temat mieszkańców wsi i małych miast, którzy przygotowywali dla skrzydlatych przyjaciół podroby, zastępujące im naturalne pożywienie. Być może dzięki nagłośnieniu sprawy mieszkańcy wsi spojrzą życzliwszym okiem również na swoje czworonogi. Niedawno pomagałam w znalezieniu domu dla maleńkiego pieska, który przez 10 lat był trzymany na łańcuchu przy domu. O ironio, schronisko okazało się dla niego dużo przyjemniejszym środowiskiem niż jego własna buda. Pies ma już dom. Zabrała go starsza pani i zapewne przeżyją razem miłe lata.

Domy znalazły też ostatnio dwa szczególne psy – schroniskowi celebryci. Prosto z ramion Marii Czubaszek, Magdy Hejdy i Bronisława Maja trafiły do przemiłych nowych właścicieli. A stało się to w Krakowie w czasie wielkiego charytatywnego koncertu na rzecz bezdomnych zwierząt o wdzięcznym tytule „Granie na SZczekanie”. To już drugi tak duży projekt, organizowany w Krakowskiej Filharmonii przez Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami, Nową Prowincję i Śródmiejski Ośrodek Kultury. Na rzecz zwierząt zaśpiewali i zagrali między innymi Anna Maria Jopek zespołem Kroke, Urszula Dudziak, Grzegorz Turnau i Mariusz Pędziałek. Zebrano aż 60 tys. złotych dla krakowskiego schroniska, a pieniądze zostaną przeznaczone na sprzęt medyczny dla szpitala działającego w schronisku. W czasie koncertu, oprócz obrazów profesorów z krakowskiej ASP, zostały wylicytowane spinki do mankietów przysłane przez premiera Donalda Tuska oraz lustro europosłanki Róży Thun.

Jakże cieszy fakt, że zarówno artystom, jak i politykom nie jest obojętny los zwierząt. Być może dla czworonogów i tych skrzydlatych braci idą w Polsce lepsze czasy. Oby.