Newsletter

Zacznijmy uczyć dla wiedzy

Piotr Bińczak, 15.04.2013
Polski system edukacji potrzebuje szybkich zmian prowadzących do zmniejszenia bezrobocia i powszechnego niezadowolenia, a zwiększenia kreatywności i społecznego kapitału

Polski system edukacji potrzebuje szybkich zmian prowadzących do zmniejszenia bezrobocia i powszechnego niezadowolenia, a zwiększenia kreatywności i społecznego kapitału. Jeśli chcemy, by ta reforma się powiodła, skorzystajmy z doświadczeń Finów

Knowledge society lub „Society based on knowledge” to terminy odnoszące się do społeczeństwa, które w poznawaniu świata opiera się na myśleniu nieszablonowym, wolnym od stereotypów – ale opartym na wiedzy. W Finlandii oraz w innych krajach skandynawskich „nauka dla wiedzy” odgrywa bardzo ważną rolę na każdym etapie edukacji młodych ludzi. Z uwagi na konieczność budowania społecznej odpowiedzialności, umiejętności krytycznego patrzenia na świat oraz przygotowania do życia i pracy w zglobalizowanym świecie, tego rodzaju strategia wydaje się najlepszym rozwiązaniem dla przyszłych pokoleń.

Fińscy pedagodzy dysponują dużą autonomią w sposobie prowadzenia zajęć, przekazywania uczniom wiedzy (niekoniecznie tylko praktycznej) i wychowywania. To kształtuje fińską rzeczywistość, w której silne jest poczucie solidaryzmu, pozwalające ograniczać nierówności społeczne.

Profesor Linda Darling-Hammond przypomina, że nauczyciele w Finlandii mają indywidualne podejście do uczniów. U podstaw tego leży przekonanie, że każdy człowiek ma inną osobowość, każdy też w innym tempie oraz w inny sposób przyswaja wiedzę i dociera do sedna zagadnienia. Dzięki takiemu podejściu Finowie są pomysłowi, nie boją się podejmowania ambitnych planów i spełniania marzeń.

Pasi Sahlberg oraz inni fińscy eksperci edukacyjni zwracają szczególną uwagę na konieczność wspierania przez nauczycieli takich postaw, które budują, a nie osłabiają więzi społeczne. Podkreślają konieczność zwalczania konsumpcyjnego podejścia do życia i egoistycznego indywidualizmu.

Skoro „nauka dla wiedzy” zwiększa potrzebę samodoskonalenia się człowieka, buduje w nim chęć współpracy z innymi, zwiększa kreatywność (w tym ekonomiczną), uczy życia w równowadze z przyrodą oraz pomaga w odnalezieniu swojego miejsca w globalnej wiosce – to dlaczego nie przenieść tego modelu do systemu polskiej edukacji?

Powinniśmy to przemyśleć zwłaszcza dlatego, że polski kapitał społeczny należy do najniższych w Unii Europejskiej.

W pracy pt. „Teaching and Globalization” Sahlberg przekonuje, że każdy rząd powinien pamiętać o potrzebie ciągłego dostosowywania systemu edukacyjnego do rzeczywistości panującej w kraju. Dążenie do tworzenia jakiegoś uniwersalnego systemu edukacyjnego jest błędem, ponieważ społeczeństwa różnią się pod wieloma względami ­– począwszy od mentalności, a skończywszy na  rozwoju ekonomicznym.

Tymczasem według raportu UE i UNDP, Polska na tle pozostałych krajów Europy Środkowej jest najmniej zaangażowana w sprawy społecznej odpowiedzialności biznesu. Co więc należy zmienić w polskim modelu edukacji?

Stwórzmy pedagogom dogodne warunki do pracy, zwiększmy ich nauczycielską autonomię, pomóżmy rozwijać kompetencje (m.in. organizując system szkoleń – również pod kątem analiz trendów ekonomicznych, indywidualnych potrzeb ludzkich czy realiów rynku pracy). Pozwólmy, by wykonywali swoją pracę wykorzystując indywidualne predyspozycje, pomysły i talenty. Zwiększmy budżet edukacji, by to doskonalenie nauczycielom umożliwić i by do tego zawodu trafiali najlepsi.

Wzmacniajmy odpowiedzialność i świadomość społeczną, uczmy młodzież osiągania celów poprzez współpracę. Anglosaska filozofia konkurowania we wszelkich możliwych dziedzinach życia (na czele z gospodarką) rozluźnia więzi ludzkie, zamiast je wzmacniać. W rezultacie zwiększa się społeczne niezadowolenie, a ludzie stają się mniej kreatywni.

Uczmy młodzież krytycznej oceny sytuacji, a nie martwych definicji. Zrezygnujmy z testów na rzecz egzaminów opisowych. To pozwoli młodym ludziom na rozwój intelektualny i lepsze odkrywanie własnych możliwości.

Historia to nie tylko daty i nazwiska. Nauka języka polskiego nie powinna polegać na bezrozumnym pędzeniu z realizacją materiału, by zdążyć przed maturą. Matematyka, fizyka, chemia – to nie tylko wzory ułatwiające rozwiązanie zadania. Zdobywana z poszczególnych przedmiotów wiedza powinna pomóc młodzieży w zrozumieniu rzeczywistości, pomóc wyjaśniać zjawiska społeczne, polityczne czy przyrodnicze, które kształtują naszą codzienność.

Twórzmy szkolne profesjonalne ośrodki doradztwa edukacyjnego, aby dzięki zrozumieniu zachodzących globalnie i lokalnie przemian społeczno-gospodarczych młodzi ludzie spełniali oczekiwania rynku pracy.

XXI wiek to czas bardzo szybkich przemian. Dlatego ludzie powinni być przygotowani na konieczność przekwalifikowania się. Nauka takiej elastyczności to zadanie wyspecjalizowanej kadry nauczycielskiej oraz doradców zawodowo-edukacyjnych.

Warto jest też opracować plan decentralizacyjny polskiej edukacji. Niech władze lokalne wraz z dyrekcjami szkół tworzą strategie edukacyjne, oczywiście pamiętając o ogólnych wytycznych Ministerstwa Edukacji Narodowej.

Skoro w naszym kraju tak niski jest kapitał społeczny, tak mała społeczna odpowiedzialność, a tak silna frustracja wynikająca z pogłębiających się nierówności – to może warto skorzystać z gotowych fińskich rozwiązań, dopasowując je do polskich realiów?

*Piotr Bińczak – absolwent Akademii im. Leona Koźmińskiego w Warszawie oraz podyplomowych studiów Szkoły Nauk Społecznych przy Instytucie Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk. Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z edukacją i rynkiem pracy.