Newsletter

OFE straszą przyszłych emerytów

Konrad Niklewicz, 29.03.2013
Propozycja, by emerytury z OFE były wypłacane tylko przez ograniczony czas, jest dobrym pomysłem. Ale tylko na zniszczenie społecznego zaufania do Otwartych Funduszy Emerytalnych

Propozycja, by emerytury z OFE były wypłacane tylko przez ograniczony czas, jest dobrym pomysłem. Ale tylko na zniszczenie społecznego zaufania do Otwartych Funduszy Emerytalnych

Izba Gospodarcza Towarzystw Emerytalnych zaproponowała, żeby emerytury z OFE (pochodzące ze zgromadzonych tam środków) były wypłacane w formie tzw. wypłaty programowej. Czyli, upraszczając – tylko przez z góry określony czas. W materiałach Izby, przedstawionych opinii publicznej, pojawiła się propozycja, by okres wypłaty świadczenia emerytalnego wypłacanego przez OFE wynosił 10 lat. A jeśli emeryt in spe byłby zainteresowany otrzymywaniem świadczeń z OFE aż do śmierci – to powinien wykupić sobie w funduszach dodatkową, dożywotnią emeryturę. Wykupić!

To brzmi jak ponury, primaaprilisowy żart.

Otwarte Fundusze Emerytalne miały być jednym z filarów zreformowanego systemu emerytalnego. Same, z własnej woli, obiecywały nam w reklamach, że jesień życia spędzimy pod palmami, w otoczeniu wnuków i/lub innych bliskich nam osób, pozbawieni większych materialnych trosk.

Pal licho te nieszczęsne obiecywane palmy (wiadomo, reklama). Gorzej, że teraz OFE deklarują – ustami swojego reprezentanta, czyli w/w Izby – że owszem, mogą nam wypłacać emeryturę, ale zaledwie przez kilka lat. A jeśli chcemy dłuższego, dożywotniego zabezpieczenia, to musimy za tę dodatkową usługę zapłacić.

Propozycja Izby – jeśli potraktować ją dosłownie i na serio – oznacza, że wypłata emerytur z OFE byłaby wstrzymywana dokładnie wtedy, kiedy jest najważniejsza: pod sam koniec życia, gdy nikt już nie może oczekiwać od emeryta aktywności zawodowej. Taka propozycja skazywałaby osoby najstarsze na niskie emerytury, wypłacane tylko z ZUS.

Trudno chyba wymyślić koncepcję, która bardziej podkopywałaby zaufanie do Otwartych Funduszy Emerytalnych.

Przypomnijmy: do OFE przetransferowane zostały gigantyczne środki publiczne (270 mld zł), z każdym rokiem powiększane o kolejne miliardy. OFE miały tymi pieniędzmi umiejętnie zarządzać, pomnażać je na rynku. Tak gigantyczny transfer środków publicznych był uzasadniany tym, że Otwarte Fundusze są instytucjami godnymi zaufania, że będą postępować fair i wykazywać się troską przede wszystkim o bezpieczeństwo emerytów. Czyżby OFE chciało nas dziś przekonać, że to założenie było błędem? Byłby to naprawdę zdumiewający przypadek autodestrukcji zaufania.

Przedstawiciele rządu, m.in. wicepremier i minister finansów Jacek Rostowski, dają do zrozumienia, że tak sformułowana propozycja OFE nie będzie zaakceptowana. Rząd zapowiada, że w najbliższych miesiącach sam dokona ustawowego przeglądu funkcjonowania OFE. Rozwiązania systemowe w sprawie OFE – w tym sposób wypłacania przez nie emerytur w kolejnych dziesięcioleciach – mają być gotowe w 2014 r.

*Konrad Niklewicz – wicedyrektor Instytutu Obywatelskiego, były wiceminister rozwoju regionalnego