Newsletter

Rząd na wszystkich frontach

Paulina Biernacka, 20.03.2013
Poradzić sobie z Iranem, dogadać się z Palestyńczykami, podnieść próg wyborczy - przed takimi m.in. wyzwaniami stoi nowy gabinet Benjamina Netanjahu

Strona 1

Poradzić sobie z Iranem, dogadać się z Palestyńczykami, podnieść próg wyborczy, podźwignąć gospodarkę, zreformować edukację oraz posłać ortodoksów do wojska i pracy – przed takimi m.in. wyzwaniami stoi nowy gabinet Benjamina Netanjahu

Po siedmiu tygodniach trudnych negocjacji Benjaminowi Netanjahu, przywódcy zwycięskiego bloku partii, tzw. Likud-Beitanu, udało się podpisać umowy koalicyjne. 33. rząd Izraela będzie się składał z partii prawicowych i centrolewicowych. W jego składzie znajdą się Likud, Israel Beitanu, Beit Jehudi, Jesz Atid oraz H’tnua. Benjamin Netanjahu zostanie po raz trzeci premierem. Jednak jego bogate doświadczenie w przewodzeniu państwem wcale nie oznacza, że „Bibi” ma przed sobą łatwe rządy.

Nowa kadencja może być jego najtrudniejszą, zarówno z powodu wielu problemów wewnątrzpaństwowych oraz licznych pomysłów na ich rozwiązanie, forsowanych przez nowych koalicjantów, jak i ze względu na najtrudniejszą od lat sytuację międzynarodową Izraela. Prezentując prezydentowi Szimonowi Peresowi skład nowego rządu premier oświadczył, że najbliższy rok będzie kluczowym dla bezpieczeństwa, gospodarki, wysiłków na rzecz pokoju oraz zaspokojenia nadziei obywateli Izraela na zmiany.

Wprowadzanie zmian gospodarczych i społecznych w kraju nie będzie łatwe. Główni koalicjanci Netanjahu – Naftali Benett z partii Bait Jehudi oraz Yair Lapid z Jesz Atid – którzy podzielili się ministerstwami odpowiedzialnymi za gospodarkę, nie mają doświadczenia politycznego. Nowy rząd zapowiedział reformy konstytucyjne – podniesienie progu wyborczego z 2 do 4 proc., a także reformy społeczne. Te drugie mają doprowadzić do całkowitej zmiany programu nauczania dla ultraortodoksyjnych Żydów oraz zmuszenia ich do odbywania służby wojskowej. Większości społeczeństwa Izraelskiego zależy na tym, aby włączyć ultraortodoksów do rynku pracy. Będzie to możliwe wówczas, gdy w trakcie odbywania obowiązkowej służby wojskowej nauczą się wykonywania przyszłych zawodów.

Netanjahu postanowił zostawić dla siebie ministerstwa kluczowe dla bezpieczeństwa państwa: obrony (ma przejść w ręce Mosze Jaalona) i spraw wewnętrznych. To wyraźny sygnał, że premier chce się skupić na kwestiach obronnych, a sprawy gospodarcze zostawić nowym koalicjantom.

Sprostanie wyzwaniom związanym z bezpieczeństwem – które dla Izraela wynikają z pogarszającej się sytuacji w Syrii, programu nuklearnego Iranu, islamizacji reżimów w państwach sąsiednich i frustracji Palestyńczyków wyrażanej w cotygodniowych zamieszkach na Zachodnim Brzegu – wydaje się arcytrudnym zadaniem.

Kluczem do polepszenia relacji z Arabami i muzułmanami na Bliskim Wschodzie jest rozwiązanie konfliktu z Palestyńczykami. Premier oficjalnie wyraża chęć powrotu do negocjacji pokojowych, ale jego sojusznik, Avigdor Lieberman z partii Israel Beitanu, jest najbardziej zajadłym przeciwnikiem rozmów z obecnymi władzami palestyńskimi. Kolejny koalicjant – Naftali Benett, który przejął wszystkie ministerstwa ważne dla osadników, także nie chce ustępstw na rzecz Palestyńczyków, czyli wstrzymania budowy osiedli na terenach okupowanych, o wycofywaniu się z tych terytoriów nawet nie wspominając. Benett jednak podkreśla, że skupi się na poprawie sytuacji socjalnej Izraelczyków, a nie na obronie przywilejów osadników.

Zwolennikami utworzenia państwa palestyńskiego są Jair Lapid oraz Cipi Livni. Livni otrzymała od premiera nie tylko urząd ministra sprawiedliwości, ale także zgodę na prowadzenie negocjacji z Palestyńczykami. Po tym jak (po raz pierwszy od lat) w rządzie zabrakło miejsca dla ultraprawicowych partii religijnych, jedyną przeszkodą w prowadzeniu rozmów pokojowych wydaje się być brak zgody na zamrożenie budowy osiedli. A Palestyńczycy uznają tę zgodę za warunek wstępny rozpoczęcia rozmów pokojowych.

Warto jednak pamiętać, że w historii politycznej Izraela bezkompromisowi wobec Palestyńczyków politycy często byli właśnie tymi, którzy negocjowali i podpisywali porozumienia. Nierzadko też okazywało się, że poglądy głoszone przez polityków, zanim doszli do władzy, były przez nich radykalnie zmieniane w trakcie rządów. Każdy bowiem chce zapisać się w historii Izraela jako ten, który doprowadził konflikt z Palestyńczykami do końca.