Newsletter

Powrót Taty

Adrienne Burgess, 20.06.2013
Mężczyźni wykonują więcej niepłatnej pracy, takiej jak gotowanie, sprzątanie czy robienie zakupów. Dzisiaj tylko 3 proc. brytyjskich mężczyzn nie przewija dzieci

Strona 1

Mężczyźni wykonują więcej niepłatnej pracy, takiej jak gotowanie, sprzątanie czy robienie zakupów. Dzisiaj tylko 3 proc. brytyjskich mężczyzn nie przewija dzieci – mówi Adrienne Burgess w rozmowie z Aleksandrą Kaniewską

Aleksandra Kaniewska: Czy XXI wiek będzie wreszcie czasem ojców? W tym sensie, że społeczeństwo i system ekonomiczny dostrzegły, jak ważną rolę pełnią w wychowywaniu dzieci.

Adrienne Burgess: Nie sądzę i mam nadzieję, że tak nie będzie. Dlaczego? Bo rola ojca jest po prostu bardzo podobna do roli matki. Nie uważam, żeby można było mówić o oddzielnej funkcji dla każdego z rodziców.

Ale mężczyźni są bardziej aktywni w domach, zwłaszcza jeśli porównać z tym, jak to dawniej wyglądało.

Kiedyś istniał problem ograniczonego czasu. Kobiety z klasy pracującej zawsze pracowały – dla nich koncepcja matki, która jest w domu i wychodzącego do pracy ojca jest stosunkowo nowa. To cecha społeczeństwa postindustrialnego. Uformowała się w taki sposób dlatego, że rodziny zajmują się domem bardziej zbiorowo.

A dziś mamy najróżniejsze formy rodziny i zniekształcenie dawnych ról płciowych. Są kobiety pracujące i mężczyźni zajmujący się dziećmi. Mamy małe rodziny, w których kobieta i mężczyzna są od siebie bardziej zależni, szczególnie pod względem opieki, przynoszenia pieniędzy do domu i zapewniania rodzinie bezpieczeństwa. Widzimy matki zarabiające mniej i pracujące więcej w domu. Najczęściej wciąż jest tak, że to matki pracują więcej godzin w domu i mniej w miejscu pracy, a mężczyźni pracują więcej godzin w miejscu pracy i mniej w niepłatnej sferze domowej. Niemniej, te stosunki ulegają zmianom, stają się bardziej sprawiedliwe. Spodziewamy się, że za dwadzieścia lat kobiety będą pracować więcej, a mężczyźni więcej zajmować się domem. To już wzrosło o 800 proc.

Jak można zmierzyć udział ojców w życiu domowym, wychowywaniu dzieci?

Pokazują to ankiety wykorzystania czasu, porównujące sytuację w Europie, Ameryce, Australii. Widać, że mężczyźni mają więcej obowiązków domowych, bardziej niż kiedyś zajmują się dziećmi. Wykonują więcej niepłatnej pracy, takiej jak gotowanie, sprzątanie, robienie zakupów. Na przykład, dzisiaj tylko 3 proc. brytyjskich mężczyzn nie przewija dzieci. Generalnie jest tak, że im więcej mężczyźni zajmują się dziećmi, tym pewniejsi i bardziej wykwalifikowani się stają.

Jednak jeśli porównać to do Polski, pewnie liczby okazałyby się trochę inne. Jak można osiągnąć zmianę w podejściu mężczyzn do kwestii rodziny? Bo jest to przecież zarówno zmiana w mentalności, jak i w warstwie instytucjonalnej.

Tak, to wszystko odbywa się stopniowo i na pewno będzie mieć miejsce również w Polsce. Nie wiem na przykład, jaki jest stan waszego systemu przedszkoli i żłobków? My na Wyspach wcale nie mamy dobrych żłobków publicznych. Jest ich bardzo mało. Dużą część opieki organizuje się prywatnie, a to kosztuje. Jednak to właśnie dlatego, że kobiety pracują znacznie więcej, więcej zarabiają i stać je na to, żeby opłacić prywatne żłobki.

Co było największym czynnikiem powodującym zmiany w funkcjonowaniu rodzin na Wyspach?

Wzrost liczby pracujących kobiet.

A co z elastycznym czasem pracy dla młodych matek? Pogodzenie pracy i opieki nad dzieckiem może być trudne, szczególnie na początku, kiedy dziecko jest małe.

To prawda. W Wielkiej Brytanii mamy bardzo przestarzały, staroświecki system. Kobiety dostają 52 tygodnie urlopu macierzyńskiego, z którego pierwsze 6 tygodni jest opłacanych dobrze, a następne są już bardzo mizerne. To około 128 funtów tygodniowo, czyli mniej niż wynosi płaca minimalna. A ostatnie trzy miesiące urlopu macierzyńskiego są w ogóle niepłatne. Mężczyźni z kolei dostają jedynie 2 tygodnie urlopu. Nie oferujemy więc możliwości współdzielenia obowiązków między rodzicami. I nie występują analogiczne mechanizmy ochrony pracownika.

Myśli pani, że ojcowie powinni być bardziej aktywni podczas pierwszych miesięcy życia dziecka?

Tak, w Wielkiej Brytanii przeprowadzano niedawno konsultacje społeczne na szeroką skalę. Widać dużą chęć, przynajmniej u części społeczeństwa, aby zmienić nasz system na podobieństwo modelu szwedzkiego. W Szwecji cały urlop – oprócz pierwszych dwóch tygodni – można dzielić. Jest to urlop rodzicielski, nie macierzyński.