Newsletter

Zadłużać się z głową

Adam Szejnfeld, 08.03.2013
Wkrótce dłużnik będzie mógł przeprowadzić tzw. upadłość konsumencką układową. Dzięki niej syndyk nie przejmie jego majątku

Po latach dociskania kredytowej śruby, wreszcie będzie łatwiej o kredyt z banku. Komisja Nadzoru Finansowego złagodziła słynną rekomendację T, która zawiera zasady określania zdolności kredytowej klientów przy udzielaniu pożyczek konsumpcyjnych. To dobra wiadomość dla konsumentów, handlu i banków. I zła dla parabanków, oferujących lichwiarskie pożyczki na procenty idące w tysiące. Nowe, bardziej dostępne kredyty konsumpcyjne oznaczają głównie to, że wzięcie na raty towaru, którego cena nie przekracza 5 tys. złotych, będzie łatwiejsze. Wiele rodzin będzie mogło bez obaw pozwolić sobie na nową pralkę czy lodówkę.

Od kilkunastu już miesięcy apeluję o postawienie tamy lichwiarskim pożyczkom, bo zbyt wiele osób zadłuża się w parabankach bez opamiętania. A kiedy przychodzi do spłaty rat, okazuje się, że ich portfele są za chude. W efekcie mamy dramaty rodzinne, gdy komornik zajmuje domowe sprzęty, a bywa, że i mieszkania. Owszem, nikt i nic nie powstrzyma dorosłego człowieka przed nieodpowiedzialnym zadłużaniem się, jeśli tylko ktoś zechce mu pożyczyć pieniądze. Ale dzięki zmianom, które szukuje rząd, więcej ludzi ma szansę wydobyć się z najcięższych tarapatów.

Dla osób nieprowadzących działalności gospodarczej, które w minionych latach zadłużyły się ponad miarę, Ministerstwo Sprawiedliwości chce zmienić przepisy o postępowaniu upadłościowym. Tak zwana upadłość konsumencka pozwoli oddłużyć się ludziom, których nie stać na spłaty z przyczyn nieleżących po ich stronie. Dotychczas z upadłości konsumenckiej korzystało niewiele osób. Zadłużonych odstręczały wysokie koszty i liczne obostrzenia.

Teraz dłużnik będzie mógł przeprowadzić tzw. upadłość konsumencką układową, dzięki której syndyk nie przejmie jego majątku. Zadłużony sam zawrze bowiem układ z wierzycielami, ułatwiający lub odraczający spłatę długu. Przede wszystkim jednak procedura będzie tańsza. Do tej pory majątek zadłużonego musiał wystarczać na pokrycie kosztów postępowania upadłościowego. Teraz jego koszty mają być niższe. Natomiast wniosek o upadłość powinien zostać przyjęty nawet wtedy, gdy to, co dłużnik posiada, nie będzie wystarczało na pokrycie kosztów upadłości.

Rzecz jasna, wychodzenie ze spirali długów nie stanie się nagle łatwe i bezbolesne. Upadłość konsumencka nie może premiować oszustów i wyłudzaczy, nie powinna też dawać punktów za nieodpowiedzialność. W naszej kulturze spłata wszelkich zobowiązań, w tym finansowych, jest jedną z podstawowych wartości społecznych – i lepiej będzie, jeśli tak pozostanie. Niemniej tym, którzy popadli w tarapaty nie z własnej winy, państwo powinno podać pomocną dłoń.

Trzeba jednak pamiętać, że jeśli zabraknie edukacji ekonomicznej, to nawet najlepsze przepisy na niewiele się zdadzą. Zadłużać trzeba się z głową. Nasza przygoda z kapitalizmem trwa dopiero dwie dekady, a w ostatnich latach część Polaków miała apetyt zbyt duży w stosunku do swoich możliwości. Inni, którzy po prostu musieli wiązać koniec z końcem, robili to przy pomocy pożyczek i kredytów. Historie o długach zbyt ciężkich do udźwignięcia są podobne i ostatnimi czasy często je słyszeliśmy. Teraz może być ich mniej. Oby.