Newsletter

Niemców o związkach partnerskich rozmowy

Weronika Przecherska, 05.03.2013
Poszerzenie praw dla związków jednopłciowych dzieli niemieckich chadeków

Poszerzenie praw dla związków jednopłciowych dzieli niemieckich chadeków

W wielu europejskich krajach kwestie praw osób żyjących w związkach jednopłciowych wywołują społeczne protesty, medialne debaty i partyjne spory po prawej stronie sceny politycznej. Nie inaczej jest w przypadku Niemiec.

W Niemczech koalicja socjaldemokratów i Zielonych wprowadziła w życie ustawę o związkach partnerskich osób tej samej płci w 2001 roku. Ponad dziesięć lat później w związkach takich żyło już 27 tys. par. * Miały jednak ograniczone prawo do adopcji. Nie mogły także wspólnie rozliczać się z podatków. Pod koniec lutego niemiecki Trybunał Konstytucyjny orzekł o poszerzeniu praw adopcyjnych dla par homoseksualnych. Wyrokiem Trybunału partner (partnerka) może teraz adoptować dziecko zaadoptowane wcześniej przez swojego partnera (partnerkę). Wcześniej było to możliwe tylko w przypadku dzieci biologicznych jednego z partnerów.

Teoretycznie na stworzenie odpowiedniej podstawy prawnej Bundestag ma czas do lipca 2014 roku. Rok wyborczy rządzi się jednak swoimi prawami. Dlatego też Zieloni od razu zapowiedzieli przygotowanie stosownej ustawy. Kierownictwo CDU zaś, chcąc wyprzedzić kolejny wyrok Trybunału Konstytucyjnego, zaczęło dyskusję o prawach podatkowych par jednopłciowych. Co wywołało ostry sprzeciw w mniej liberalnych kręgach partii.

Zapowiedzi te spotkały się z krytyką ze strony frakcji konserwatystów w CDU oraz siostrzanej, bawarskiej CSU. Krytyka była tym silniejsza, że w grudniu na zjeździe w Hanowerze chadecja opowiedziała się przeciwko zrównywaniu praw podatkowych dla par jednopłciowych. Oburzeni zmianą obranego kursu i uprzedzaniem kolejnej decyzji Trybunału Konstytucyjnego konserwatyści powoływali się na obronę tradycyjnego modelu rodziny. Próbowali odroczyć w czasie ostateczne podjęcie tej decyzji. Wreszcie sugerowali, że taki obrót spraw może być mylący dla wyborców i samym chadeków. Merkel, by uspokoić emocje, dała partii kilka dni na wypracowanie wspólnego stanowiska. Według najnowszych informacji, przytaczanych choćby przez „Der Spiegel”, chadecy zdecydowali się poczekać na kolejny wyrok Trybunału Konstytucyjnego do lata. Jednocześnie lider parlamentarnej frakcji CDU/CSU Volker Kauder stwierdził, że „Unia jest przeciwna małżeństwom homoseksualnym”. Obserwując jednak ostatnie dyskusje chadeków trudno uznać, że  w partii panuje  pełna zgodna w kwestii praw związków jednopłciowych.

Wewnętrzne  spory i sprzeciw konserwatystów z pewnością nie jest po myśli kanclerz. Kwestia opodatkowania związków jednopłciowych to na pewno ważny temat przed wrześniowymi wyborami. Nietrudno się domyślić, że opozycja będzie się starała wykorzystać go przeciwko Merkel i jej partii. Widać było to chociażby podczas ostatnich obrad w Bundesracie, który 1 marca przegłosował inicjatywę ustawodawczą o zrównaniu praw podatkowych dla par jednopłciowych. Będzie to tym trudniejsze, że badania opinii publicznej jednoznacznie obrazują poglądy wyborców. Według sondażowni Forsa (na zlecenie „Stern”) aż 74 proc. Niemców opowiada się za całkowitym zrównaniem praw osób żyjących w związkach jednopłciowych i małżeństwach. Pomysł ten popiera także 64 proc. wyborców prawicy.

Obserwatorzy wewnętrznej debaty chadeków byli zgodni, że liberalny zwrot w CDU byłby w dużej mierze podyktowany politycznym pragmatyzmem, tak często przypisywanym konserwatystom. Nie brakowało także głosów, że chadecy podążają tym liberalnym kursem bez przekonania. Nie można jednak z pełną stanowczością stwierdzić, czy najbliższe miesiące nie przyniosą zmiany ich stanowiska. Kanclerz nie raz pokazała już bowiem, że potrafi zmieniać zdanie w kluczowych kwestiach – tak było chociażby z rewolucją energetyczną czy obowiązkową służbą wojskową.

Dyskusja w chadecji o poszerzeniu praw osób homoseksualnych to niewątpliwie dowód, jak trudno w ramach jednej partyjnej struktury pogodzić różne style życia, poglądy i przekonania. Doskonale zobrazował tę sytuację w wywiadzie z IO biograf Merkel i obserwator niemieckiej sceny politycznej prof. Gerd Langguth. Partie ludowe przypominają dziś pełne zakamarków, nie ogrodzone ogrody angielskie. Reprezentowanie szerokiego spektrum poglądów jest dla nich z pewnością coraz trudniejszym zadaniem.

Rozmowa o związkach partnerskich nie jest zresztą pierwszą tak trudną dla niemieckich chadeków w ostatnim czasie. Wystarczy przypomnieć chociażby debatę sprzed prawie dwóch lat o tzw. diagnostyce preimplantacyjnej, czyli przeprowadzaniu badań genetycznych na embrionach. Przyjęty wtedy przez koalicję liberalny projekt (zezwalający na stosowanie tego typu badań w dwóch przypadkach: dużego prawdopodobieństwa choroby genetycznej oraz ryzyka obumarcia płodu lub poronienia) i poprzedzająca tę decyzję debata bardzo podzieliły i dotknęły partię rządzącą.

Kwestia związków jednopłciowych i ich praw z pewnością nie raz pojawi się w nadchodzącej kampanii wyborczej. Trudno dziś powiedzieć, jak ten (także wewnętrzny) problem rozwiąże chadecja. „Partia istnieje dla społeczeństwa, nie dla samej siebie” – powiedział kiedyś kanclerz Konrad Adenauer. Jej zadaniem jest wsłuchiwanie się w głos obywateli, reagowanie na ich potrzeby, niekiedy nawet wychodzenie im krok naprzód. Wreszcie dopasowywanie w procesie ustawodawczym przepisów prawa do realiów współczesnego świata. Oczywistym jest, że wprowadzane zmiany są przedmiotem partyjnych debat. Niekiedy nawet bardzo zażartych. Najważniejsze jednak, by rozmowy te nie zagłuszyły głosu tych, których się reprezentuje. To chyba w tej dyskusji najważniejsze.

*dane Federalnego Urzędu Statystycznego (2011) za „Die Welt” z dnia 21.11.12

*Weronika Przecherska – ekspertka ds. polityki Niemiec, analityk polityczny w Instytucie Obywatelskim. Interesuje się dyskursem i komunikacją polityczną.