Newsletter

Żegnamy Janusza Palikota

Azrael, 10.02.2013
Janusz Palikot jest oczywiście cyniczny. Zawsze potrafił wykorzystywać to, co dają mu media i jego słabi adwersarze

Janusza Palikota cenię (ceniłem?) od wielu lat za jego umiejętność prowadzenia niekonwencjonalnych działań politycznych, medialnych, a także biznesowych. Na zawsze pozostanie mi w głowie wspomnienie, jak pojawił się w mediach kilka tygodni po katastrofie smoleńskiej inaczej ostrzyżony i w okularach, z innym tembrem głosu i przekazami słownymi. Dobrze wtedy wyćwiczył i obnażył grę polityczną PiS-u i Jarosława Kaczyńskiego przed wyborami prezydenckimi.

Dziś Janusz Palikot przekroczył następną barierę. Niestety, jest to prosta bariera knajacka, która już musi powodować, że nie tylko robi się niewygodny politycznie. Dziś  zarzucił proste formy wyrazu i happeningi, mówi w sposób chamski i prymitywny – i to wobec swojej koleżanki partyjnej, przyjaciółki. Już nie jest oryginalny, ale chamski i niewiarygodny.

Wolność wypowiedzi  na tematy etyczne, polityczne jest oczywiście wskazana. Jak również prowokacje. Tylko że prowokacje powinny mieć odniesienia i polityczne, i kulturalne. Dziś Palikot tego nie potrafi. Czuje się mocny w partii, ma zapewne poparcie swoich kolegów i koleżanek. Nie musi już mieć poparcia wyborców, co jego konkurencja polityczna wykorzysta. A zrobi to na pewno.

Oczywiście – Janusz Palikot ma prawo do wypowiedzi na każdy temat – jako szef partii, jako poseł, tym bardziej, że jego filozoficzne wykształcenie pozwala mu na rzeczową – i skuteczną – dyskusję w kontrze do wielu innych polityków. Tak było kiedyś w dyskusjach na przykład z  Jarosławem Gowinem, jak również z „polityką miłości” Jarosława Kaczyńskiego. Tylko, że ostatnie dni pokazały, że jego inteligencja przegrała z politycznym cynizmem i prostym chamstwem.

Bo Janusz Palikot jest oczywiście cyniczny. Zawsze potrafił wykorzystywać to, co dają mu media i jego słabi adwersarze. Jego siła, wiedza, niezależność, pozwalają mu na więcej i on to wie. Wielokrotnie przekraczał granice, słowne, pojęciowe czy obyczajowe. Na przykład wtedy, kiedy użył słowa „sprostytuować się” w miejsce określenia obiegowego… Kiedyś mówił o pijaństwie Lecha Kaczyńskiego i o „złym prowadzeniu się” politycznym poseł Grażyny Gęsickiej, i o nieprzystosowaniu do życia byłego premiera Jarosława Kaczyńskiego. Tylko, że wtedy te prowokacje słowne były niczym w porównaniu z równie knajackim językiem biskupa Tadeusza Pieronka, który nie raz i nie dwa wypowiadał ostre słowa pod adresem posłanek polskiego Sejmu.

Janusz Palikot był graczem politycznym, medialnym, nawet intelektualnym na swojej własnej scenie. Wielokrotnie przekraczał granice poprawności politycznej, ale nie przekroczył nigdy granic prawa i tego, co w rozgrywce politycznej i kulturowej jest dozwolone. To co zrobił wobec Wandy Nowickiej, swojej koleżanki, przyjaciółki – jest nie tylko dyskwalifikujące – obnaża jego słabość intelektualną…