Newsletter

Przebudzenie azjatyckich smoków

Aleksandra Kaniewska, 08.02.2013
Coraz silniejsze i bardziej dominujące Chiny, obiecująca gospodarczo Korea Południowa. Dziś Azja, cytując Friedberga, dojrzała do ostrej rywalizacji. A być może nawet do wojny

Coraz silniejsze i bardziej dominujące Chiny, obiecująca gospodarczo Korea Południowa. Dziś Azja, cytując Friedberga, dojrzała do ostrej rywalizacji. A być może nawet do wojny

Na wodach dookoła Japonii coraz bardziej niespokojnie. Już na początku roku japońskie myśliwce poderwały się w pościgu za chińskim samolotem patrolowym. Było to pierwsze od 1958 roku naruszenie japońskiej przestrzeni powietrznej. Kilka tygodni później chińskie radary zaczęły mierzyć do jednego ze statków japońskich morskich sił samoobrony. To tylko kilka z ostatnich mocnych spięć na linii Pekin-Tokio. Konflikt między krajami tli się od września zeszłego roku, kiedy Japonia ogłosiła częściową nacjonalizację znajdujących się na Morzu Wschodniochińskim wysepek Senkaku (chiń. Diaoyu). Rozsierdziła tym Chiny i Tajwan, które uznają archipelag za własny. Antyjapońskie sentymenty szybko przeniosły się z partyjnych posiedzeń na ulice chińskich miast. Oburzeni Chińczycy palili japońskie flagi i rozbijali szyby restauracji sushi. Protesty spowodowały chwilowe zamknięcie fabryk producentów z Japonii, a eksport do Chin spadł o ponad 11 procent.

To nie jedyne morskie starcie azjatyckich gigantów. Latem ubiegłego roku Kraj Kwitnącej Wiśni odnowił dawny konflikt z Koreą Południową o kontrolę nad archipelagiem maleńkich, zajmujących ok. 18 tys. hektarów, wysp i raf – przez Koreańczyków nazywanych Dokdo (Samotne Wyspy), a przez Japończyków – Takeshima (Wyspy Bambusowe). 15 sierpnia, w rocznicę wyzwolenia Korei spod japońskich rządów kolonialnych, do brzegów Dokdo dopłynęła sztafeta 40 aktywistów-nacjonalistów. Słynący z antyjapońskich tyrad, były prezydent Korei Południowej, Lee Myung-bak ogłosił wtedy, że jeśli cesarz Japonii myśli o wizycie w jego kraju, musi przygotować się do przeprosin za dawne zbrodnie wojenne.

Wygląda więc, że w Azji Wschodniej obudziły się demony dawnych imperiów – coraz silniejsze i bardziej dominujące Chiny i rozwijająca się Korea Południowa. Nowy przywódca Chińskiej Republiki Ludowej, Xi Jinping, zyskał wprawdzie miano „wyluzowanego komunisty”, ale w stosunkach międzynarodowych nie szykuje się na zmiany. W swoim pierwszym medialnym wystąpieniu Xi mocno akcentował cierpienia Chińczyków przez ostatnie sto lat. Już widać, że – jak jego poprzednikom – marzy o Chinach silnych i odgrywających dużą rolę w globalnym układzie. A tym bardziej w Azji. Tu niestety nowy lider może zderzyć się ze starym hegemonem, Japonią, która ewidentnie chce wrócić do gry o regionalne wpływy.

Czytaj całość

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna