Newsletter

Sektor prywatny nabroił, państwo wyciąga kasztany z ognia

Konrad Niklewicz, 31.01.2013
Czy państwo powinno z góry zakładać, że jego partnerzy z sektora prywatnego to złodzieje, oszuści i krętacze? Do tego prowadzi myślenie tych, którzy dziś mówią "państwo zawiodło"

Czy państwo powinno z góry zakładać, że jego partnerzy z sektora prywatnego to złodzieje, oszuści i krętacze? Do tego prowadzi myślenie tych, którzy dziś mówią „państwo zawiodło”

Komisja Europejska poinformowała, że czasowo wstrzymuje refundowanie wydatków na projekty drogowe realizowane przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad. Powód? Podejrzenie zmowy cenowej przy kontraktach na budowę dróg dwóch odcinków trasy S8 i jednego odcinka autostrady A4. Zmowę tę mogły zawrzeć duże firmy, ubiegające się o kontrakty budowlane.

Komisja Europejska musiała wstrzymać (wstrzymać, nie odebrać!) płatności. Jak tłumaczyła jedna z rzeczniczek Komisji, to rutynowa, automatyczna procedura wynikająca z przepisów prawa europejskiego. Komisja ma obowiązek chronić pieniądze podatników europejskich przed wszelką formą nieprawidłowości – i zawsze, gdy pojawi się wątpliwość, wstrzymuje wypłaty. Po prostu musi to zrobić i zażądać wyjaśnień od państwa członkowskiego.

Ministerstwo Rozwoju Regionalnego oraz Ministerstwo Transportu takich wyjaśnień udzielą. Zresztą, już ich udzieliły – to przecież strona polska sprawę wykryła i o wszystkim poinformowała Komisję Europejską.

Oczywiście natychmiast pojawiły się komentarze – „państwo zawiodło”. I to pomimo, że sprawa potencjalnej zmowy wykonawców została wykryta przez organa tegoż państwa i     jest już na etapie aktu oskarżenia obejmującego 10 byłych i obecnych menadżerów dużych, podkreślmy raz jeszcze, prywatnych firm budowlanych.

O ich winie bądź niewinności zadecyduje niezawisły sąd, ale już dziś wiemy, że Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad otrzymała status pokrzywdzonego, co najprawdopodobniej oznacza, że stroną „inicjującą” złamanie prawa mógł być, najogólniej mówiąc, sektor prywatny. Raz jeszcze: prawdę ustali niezawisły sąd.

Polskie władze po raz pierwszy poinformowały Komisję Europejską o możliwych nieprawidłowościach w tej konkretnej sprawie już pod koniec 2010 r. Komisja najprawdopodobniej jednak czekała z decyzją o zawieszeniu płatności aż do momentu, gdy prokurator postawił kropkę nad i, wysyłając akt oskarżenia.

Osoby mówiące „państwo zawiodło” mogą oczywiście twierdzić, że tym nieprawidłowościom trzeba było zapobiec. I że silne państwo na pewno umiało by to zrobić. Ale jak? Zapytajmy wprost, bo do tego prowadzi logika wyznawców tezy „państwo zawiodło”: czy to państwo miało wysłać tajnych agentów do firm budowlanych zanim jeszcze rozpisano przetarg? Czy państwo powinno z góry zakładać, że jego partnerzy z sektora prywatnego to złodzieje, oszuści i krętacze? Czy zwolennicy tezy „państwo zawiodło” na pewno chcą właśnie takiego państwa?

Kartele są wykrywane na całym świecie, nie tylko w Polsce. Stoją za nimi najczęściej prywatni przedsiębiorcy – zazwyczaj wielkie firmy – które w tajemnicy postanawiają ułatwić sobie życie, łamiąc przy okazji prawo konkurencji, krajowe i międzynarodowe, w tym wypadku europejskie. Na świecie wymyślono sposoby, by zmowy kartelowe zwalczać, ale chyba jeszcze nikt nie wymyślił stuprocentowo skutecznego sposobu, żeby im zapobiegać. Zanim jeszcze pomysł pojawi się w głowach idących na skróty właścicieli czy zarządów firm.

Oczywiście, że trzeba sprawdzić, jak jeszcze można ulepszyć przepisy polskiego prawa zamówień publicznych – czego oczekuje Bruksela – ale z drugiej strony, jak świat światem zdarzało się i pewnie będzie się zdarzać, że żądza zysku zaślepia i pcha do łamania prawa. Nawet tego najlepszego. Truizm, ale wciąż aktualny.

W ostatnich miesiącach firmy budowlane lubiły stawiać się w świetle pokrzywdzonych przez państwo, które – co za skandal! – stanowczo egzekwowało od nich, biednych koncernów, obowiązujące umowy i przepisy. Dziś dowiadujemy się, że prokurator wysyła do sądu akt oskarżenia przeciwko menadżerom firm budowlanych – a zarzuty są poważne. Zmowa kartelowa jest uważana za jedno z najcięższych przestępstw o charakterze gospodarczym; przyłapane na zmowie firmy niejednokrotnie były karane w Unii Europejskiej wielomiliardowymi grzywnami.

Pocieszające w całej historii może być to, że europejskie fundusze na drogi nie przepadną. Owszem, jeśli zarzut zmowy wykonawców tych konkretnych dróg (odcinki drogi ekspresowej S8 oraz autostrady A4) potwierdzi się, to całość kosztów budowy będzie musiało wziąć na siebie państwo – bo z europejskich funduszy nie będziemy mogli go sfinansować. Ale na szczęście to nie jedyna droga, która jest budowana w Polsce. Środki europejskie będzie można przesunąć ze „skażonego” projektu na inne, takie, w których procedury przetargowe przeprowadzono poprawnie, a wykonawcy nie próbowali po kryjomu się zmówić.

To nie pierwszy raz, gdy Komisja Europejska wstrzymała płatność funduszy, oczekując na wyjaśnienia potencjalnych wątpliwości przez Polskę. Tak było np. z kilkuset milionami złotych z Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka. Wyjaśnienia trwały kilka miesięcy, ale Ministerstwo Rozwoju Regionalnego od początku zapewniało, że finalny efekt będzie dobry. I taki też był: płatności z POIG zostały odblokowane, a Komisja Europejska ma pewność, że pieniądze z unijnego budżetu są wydawane prawidłowo.

*Konrad Niklewicz – współpracownik Instytutu Obywatelskiego, były wiceminister rozwoju regionalnego, był też rzecznikiem polskiego przewodnictwa w Radzie Unii Europejskiej, w l. 1998-2011 dziennikarz „Gazety Wyborczej”