Newsletter

Recepta na kryzys

Adam Szejnfeld, 14.01.2013
W dłuższej perspektywie naszą ziemią obiecaną mogą być kraje Ameryki Łacińskiej. Mimo, że jest to jeszcze „bajka z przyszłości”

Geneza oraz charakter kryzysu za granicą są złożone. Dlatego też i spowolnienie gospodarcze w Polsce ma swoje skomplikowane przyczyny. Nie ma więc prostej odpowiedzi na często zdawane pytanie: jak walczyć z kryzysem?

Robimy to już od pięciu lat i, daj Boże, na razie z dobrym efektem. Dlatego wiemy, że trzeba podjąć wiele różnych działań. Potrzebny jest więc cały katalog licznych instrumentów, tak o charakterze określonych programów, jak i legislacyjnych. Jedne z nich są skierowane na rzecz małych i średnich firm, np. nowy system funduszy pożyczkowych i poręczeniowych z udziałem BGK. Inne mają na celu podtrzymywanie dużych inwestycji, np. w infrastrukturze lub energetyce. Służyć temu będzie m.in. program „Inwestycje Polskie”.

Ważne są też zmiany legislacyjne. Stąd przyjęcie kolejnej już ustawy deregulacyjnej wprowadzającej np. VAT kasowy dla MSP, czy też „Kredyt pod zwrot”. Jest to bardzo zmyślny instrument o potencjalnej wartości 70 mld zł rocznie, dający szansę zaciągania szybkich i tanich kredytów przez firmy bez względu na ich wielkość.

Kluczowe będzie jednak wsparcie rynku pracy. Obecnie pracujemy nad ustawą deregulującą zawody, lecz najważniejsze jest uelastycznienie stosunku pracy. Platforma już w grudniu złożyła stosowny projekt zmiany Kodeksu pracy. Powinien on być pilnie uchwalony, bowiem jest to najskuteczniejsze narzędzie wspierania pracodawców w podtrzymywaniu zatrudnienia oraz w tworzeniu nowych miesc pracy.

Niestety, największym problemem dla nas może być słaby wzrost gospodarczy u europejskiej lokomotywy – Niemiec. Na przykład w minionym roku ich PKB zmniejszyło się aż czterokrotnie. U nas taki stan byłby szokiem i tragedią, ale i w Niemczech nikomu nie jest do śmiechu. Dlatego trzeba dywersyfikować wymianę handlową z zagranicą. Nie możemy być tak bardzo uzależnieni od rynku europejskiego jak do tej pory.

Obecnie więc i w średnim okresie czasu koniecznym kierunkiem jest Rosja, Ukraina i kraje WNP, ale także pozostała część Azji. Natomiast w dłuższej perspektywie naszą ziemią obiecaną mogą być kraje Ameryki Łacińskiej. Mimo, że jest to jeszcze „bajka z przyszłości”, to jednak już dzisiaj powinniśmy kierować tam swoje zainteresowanie – i polityczne, i gospodarcze – nie czekając na zmianę koniunktury. Gdy bowiem nasi konkurenci wyjadą z kryzysu, kiedy otrząsną się z traumy i okrzepną, to nam powalczyć z nimi o nowe rynki będzie już zbyt trudno.

Kryzys europejski i światowy jest więc dzisiaj dla nas szansą a nie zagrożeniem. Musimy potrafić z niej skorzystać i jako państwo, i jako poszczególni przedsiębiorcy. To wszystko przerodzi się z czasem również na zwiększenie dobrobytu przeciętnego Polska. Wszak ten status rodzinny i finansowy każdego z nas zawsze uzależniony jest od sytuacji w gospodarce, a nie tylko od dobrych życzeń i twardych żądań.