Newsletter

Literatura pisana z drobiazgów

Artur Madaliński, 19.01.2013
Bycie pisarzem w Europie Środkowej oznacza rozdarcie, nieustanne przebywanie w sytuacji granicznej, zmaganie się z poczuciem niższości

Bycie pisarzem w Europie Środkowej oznacza rozdarcie, nieustanne przebywanie w sytuacji granicznej, zmaganie się z poczuciem niższości

Orhan Pamuk pisał w jednym ze swoich tekstów, że idea Morza Śródziemnego jako jedności jest sztuczna, a wyprowadzanie z niej pojęcia wspólnej „śródziemnomorskości” to zwykły wymysł. „Owo marzenie – pisał autor Śniegu – będące najczęściej literacką fantazją, jest dziełem ludzi z Północy”.

W podobnym duchu piętnaście lat temu na temat tzw. „projektu środkowoeuropejskiego” wypowiadał się Tony Judt. W książce o „wielkim złudzeniu Europy” ideę wyodrębniania jej centralnej części nazwał pomysłem nowoczesnym i pozbawionym zakorzenienia w europejskości. A domaganie się przez Litwinów, Polaków, Czechów czy Węgrów wyróżnienia w postaci Europy Środkowej uznał w najlepszym razie za nostalgię, w najgorszym zaś za udawanie. Swój esej kończył dość pesymistyczną (a może realistyczną) konkluzją, w myśl której „środkowoeuropejskim” intelektualistom – mimo ich niewątpliwego powrotu do Europy – nie udało się jednak uczynić poszczególnych, macierzystych kultur elementem stałej kultury europejskiej.

Jeśli tego typu diagnozy formułowano kilkanaście lat temu, to dziś – jak sądzę – niewielu jest takich, którzy chcieliby bronić konceptu Europy Środkowej jako osobnego bytu politycznego, tożsamościowego czy kulturowego. Co prawda dość regularnie powracają pomysły, by wspólnym kręgosłupem postulowanej Europy Środkowej uczynić doświadczenie historyczne (Aleksander Fiut proponował np. wskazywać na jednoczący kraje środkowoeuropejskie „fantazmat zniewolenia”), ale i to – być może najmocniejsze – ogniwo scalające traci niewątpliwie swoją siłę.

Nie chodzi już o rozpad wielkich narracji, który stał się tłumaczącym wszystko wytrychem. Mam raczej na myśli – związane z dystrofią dużych opowieści – unieważnienie wszelkich punktów orientacyjnych, hegemonię niepewności, powszechne i dojmujące doświadczenie płynnej rzeczywistości czy zjawisko „rozpadających się biografii”. Są one, jak twierdzi Zygmunt Bauman, układankami podatnymi na modelowanie wedle własnego uznania.

To wszystko nie charakteryzuje jednak wyłącznie Ameryki czy krajów tak zwanej „starej” Europy. To codzienność, w której udział mają także państwa „Europy Środkowej” (trzymajmy się więc tego podziału geograficznego). Co więcej, mieszkańcy tych państw z olbrzymią skwapliwością zaakceptowali swój wielowiekowy kompleks – jako swoje przyjęli „zachodnie” wzorce życia. Dzięki temu skutecznie upodobnili przestrzeń środkowoeuropejską do pozostałych części kontynentu.

(…)

Fragment tekstu opublikowanego w pierwszym numerze „Instytutu Idei”, kwartalnika Instytutu Obywatelskiego. Magazyn jest dostępny w całości w wersji elektronicznej.

*Artur Madaliński – filolog, krytyk literacki, publicysta, współpracownik Instytutu Obywatelskiego.