Newsletter

Dolna Saksonia: wyborcza próba generalna

Weronika Przecherska, 18.01.2013
Wybory w Dolnej Saksonii to dla partii niemieckiej sceny politycznej próba generalna przed wrześniowym wyścigiem do Bundestagu

Wybory w Dolnej Saksonii to dla partii niemieckiej sceny politycznej próba generalna przed wrześniowym wyścigiem do Bundestagu

Pierwsza rozgrywka wyborcza po ogłoszeniu przez SPD kandydatury Peera Steinbrücka na kanclerza. Poważny test dla dotychczasowego premiera Dolnej Saksonii i ulubieńca Angeli Merkel Davida McAllistera. Polityczne być albo nie być dla stojącego na czele liberalnej FDP ministra gospodarki Philippa Röslera. Niedzielne wybory w Dolnej Saksonii to dla partii niemieckiej sceny politycznej próba generalna przed wrześniowym wyścigiem do Bundestagu. A także okazja do podsumowań i poważnych personalnych zmian w przedwyborczej układance?

Dlaczego te wybory są tak ważne?

Położona nad Morzem Północnym Dolna Saksonia to drugi co do wielkości i czwarty pod względem zaludnienia, land w Niemczech. Choć cieszy się najniższym (6,4 proc.) od dwudziestu lat bezrobociem, wielu mieszkańców z trudnością wiąże koniec z końcem lub obawia się utraty pracy. To także jeden z ostatnich niemieckich krajów związkowych, w których obowiązują opłaty za studia. Dolna Saksonia, z największą liczbą wiatraków energetycznych oraz kontrowersyjnym składowiskiem odpadów atomowych w Gorleben, jest przede wszystkim symbolem rewolucji energetycznej zapowiedzianej przez kanclerz Merkel w perspektywie 2020 roku.

Land rządzony jest od pięciu lat przez CDU i FDP. Polityczną alternatywą dla chrześcijańskich demokratów i liberałów jest sojusz SPD i Zielonych. Obie koalicje tuż przed wyborami idą łeb w łeb, uzyskując w ostatnich sondażach odpowiednio 45 i 46 proc. głosów. Wysoko oceniane są też wyborcze szanse Zielonych. Piraci i die Linke plasują się natomiast poniżej progu wyborczego. Trudno jest jednak uznać ten wyścig za przesądzony. Tuż przed niedzielnym rozstrzygnięciem 44 proc. wyborców było bowiem niedecydowanych, na kogo odda swój głos.

Tak wyrównana walka z pewnością nie ułatwiała zadania kandydatom dwóch głównych partii. W obecnej kampanii musieli tłumaczyć się nie tylko ze swoich decyzji i wyborczych pomysłów. Pół Szkot pół Niemiec, dotychczasowy premier Dolnej Saksonii David McAllister musiał dystansować się od błędów swojego poprzednika, skompromitowanego, byłego już prezydenta RFN Christiana Wulffa. Socjaldemokrata i dotychczasowy burmistrz Hanoweru Stephan Weil był zaś przez dziennikarzy wypytywany o wpadki i niezręczności kandydata SPD na kanclerza Peera Steinbrücka. To dowód na to, jak bardzo w wyborczym roku polityka landowa przeplata się z federalną.

Dolna Saksonia to jednak przede wszystkim test dla borykających się z kłopotami liberałów i stojącego na ich czele ministra gospodarki w rządzie Angeli Merkel Philippa Röslera. Partia od dawna ma problemy z wizerunkiem. Röslerowi z kolei słusznie zarzuca się brak charyzmy i koncepcji przywództwa. Ostatnie wybory w Nadrenii Północnej-Westfalii i prawie 9 proc. wynik dały liberałom nadzieję na poprawę sytuacji.

Przy obecnych sondażach trudno mieć nadzieję, że FDP uda się osiągnąć w Dolnej Saksonii rezultat choćby zbliżony do ostatniego. Partia ma co prawda szansę na przekroczenie wyborczego progu, ale prognozy przed wrześniową rozgrywką są już znacznie gorsze. Nic więc dziwnego, że pojawia się coraz więcej spekulacji o zmianach w kierownictwie FDP. A niski rezultat w Dolnej Saksonii może je zapoczątkować.

Problemy FDP są także bolączką dla CDU. W przypadku porażki liberałów raczej niemożliwe jest bowiem stworzenie przez CDU rządu większościowego. Prawdopodobny w landzie będzie wówczas scenariusz tzw. wielkiej koalicji złożonej z CDU oraz SPD.

Ewentualna porażka w Dolnej Saksonii byłaby także nie w smak Angeli Merkel, bardzo zresztą zaangażowanej w kampanię wyborczą lokalnych struktur CDU. Po przegranej w Nadrenii Północnej-Westfalii mogłaby to być kolejna gorzka pigułka do przełknięcia. Nieprzekroczenie przez FDP 5-proc. progu wyborczego byłoby zaś złą prognozą dla utrzymania koalicji po wrześniowych wyborach na szczeblu federalnym.

Trudno się dziwić zatem, że walka w Dolnej Saksonii jest tak zacięta. Dziś każda przegrana i każde zwycięstwo liczy się podwójnie.

Przy opracowywaniu tekstu korzystałam z nagrania regionalnej telewizji NDR: „TV-Duell auf Augenhöhe zwischen McAllister (CDU) und Stephan Weil (SPD)”. Dane liczbowe za: Imfratest dimap oraz Spiegel.de

*Weronika Przecherska – ekspertka ds. polityki Niemiec, analityk polityczny w Instytucie Obywatelskim. Interesuje się dyskursem i komunikacją polityczną.