Newsletter

Patent na niejednolite korzyści

Bartosz Bator, 15.01.2013
W sprawie patentu jednolitego debata w UE toczy się od 30 lat, ale nad kształtem wprowadzonych ostatecznie rozwiązań nie przeprowadzono żadnej publicznej debaty ani konsultacji społecznych

Strona 1

W sprawie patentu jednolitego debata w UE toczy się od 30 lat, ale nad kształtem wprowadzonych ostatecznie rozwiązań nie przeprowadzono żadnej publicznej debaty ani konsultacji społecznych

Niebawem zaczną obowiązywać w Europie regulacje prawne dotyczące patentu jednolitego, które znacząco zmienią gospodarczy obraz Starego Kontynentu. Beneficjentem tych rozwiązań będą wybrane państwa wysoko rozwinięte technologicznie, dysponujące znacznymi środkami na badania i rozwój, a zwłaszcza duże międzynarodowe koncerny. Czy nowe przepisy stanowią zagrożenie dla polskich przedsiębiorców?

Trzy akty

Jednolita ochrona patentowa to trzy akty prawne. Pierwszy z nich to rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady wprowadzające wzmocnioną współpracę w dziedzinie tworzenia jednolitego systemu ochrony patentowej. Drugi – rozporządzenie Rady wprowadzające wzmocnioną współpracę w dziedzinie jednolitego systemu ochrony patentowej w odniesieniu do odpowiednich ustaleń dotyczących tłumaczeń. I trzeci: umowa międzynarodowa o Jednolitym Sądzie Patentowym.

Jakiego rodzaju rozwiązanie mają wprowadzać? Otóż chodzi o to, by przedsiębiorca, który chce uzyskać ochronę prawną swojego wynalazku na terenie państw europejskich, mógł to zrobić w sposób możliwie prosty i niekosztowny.

Pierwotnym, szczytnym celem patentu jednolitego było urzeczywistnienie sytuacji, w której zainteresowany opatentowaniem danego pomysłu mógł, przy znacznej redukcji kosztów, zgłosić go tylko w jednym urzędzie, a skutki tego zgłoszenia obowiązywałyby w całej Unii. Wiadomo jednak, że tak się nie stanie. Włochy i Hiszpania bowiem już jakiś czas temu powiedziały wyraźne „nie” tym rozwiązaniom. Dlaczego? Bo z pierwotnej, godnej pochwały idei niewiele zostało. Przyjęte rozwiązania są korzystne, ale tylko dla wybranych krajów europejskich. Dokładniej – dla koncernów, które z nich pochodzą.

Ten automatyzm spowoduje drastyczny wzrost liczby chronionych rozwiązań i w konsekwencji tworzenie rozległych monopoli patentowych. Niezwykle prawdopodobne jest, że ograniczą one swobodę działalności gospodarczej i wymuszą na polskich przedsiębiorcach nabywanie licencji od podmiotów zagranicznych na prowadzenie działalności w kraju. Wystarczy spojrzeć na statystyki i sprawdzić, ilu zgłoszeń dokonują przedsiębiorcy z Europy Zachodniej, a ilu z Polski. Olbrzymia ilość „zagranicznych” patentów będzie obowiązywać w Polsce z automatu, a nasi przedsiębiorcy będą musieli je znać, by uniknąć naruszenia prawa, a w dalszej kolejności procesów.

Duże koszty

Tymczasem ustanowienie jednolitej ochrony patentowej spowoduje też, że takie patenty ogłaszane będą tylko w języku obcym (angielski, francuski bądź niemiecki). Koszty tłumaczeń dotychczas ponoszone przez właścicieli patentów zostaną przeniesione na polskich przedsiębiorców i instytucje naukowo-badawcze, które będą zmuszone w nieporównywalnie szerszym niż dotychczas zakresie prowadzić bardzo kosztowne badania czystości patentowej.

Również ryzyko związane z niedokładnością bądź wieloznacznością tłumaczenia będzie spoczywało na domniemanym naruszycielu – czyli m.in. na polskim przedsiębiorcy. W przypadku pozwania o naruszenie patentu, nasi przedsiębiorcy zmuszeni zostaną do prowadzenia sporów przed sądem zlokalizowanym poza Polską, w języku obcym i w oparciu o materiał dowodowy w języku obcym. Radykalnie wzrosną koszty sądowe i koszty pomocy prawnej.