Newsletter

Jurek Owsiak znów na scenie

Azrael, 11.01.2013
Niechęć, wręcz często nienawiść do Jurka Owsiaka, musi dziwić. Szczególnie w takim kraju jak Polska, gdzie dobroczynność powinna być nakazem moralnym katolika

W niedzielę, 13 stycznia, Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zagra już po raz 21. Tym razem zbierając pieniądze dla ludzi starszych, „seniorów”, pacjentów oddziałów geriatrycznych, ale również dla dzieci.

Owsiak – człowiek, któremu zarzuca się megalomanię i nadmierną autopromocję, a w jego działaniach próbuje się znaleźć korupcję – znów „gra” i zbiera pieniądze. A wraz z nim – tysiące ludzi młodych i starszych. Jeszcze słabo słychać malkontentów i krytyków jego działalności, ale można być przekonanym na sto procent, że takie głosy się pojawią.

Niektórzy dziennikarze, jak na przykład Łukasz Warzecha z tabloidowego „Faktu”, mogliby wydać antologię pism poświęconych Owsiakowi i jego „dziełu”. Ale Jurek Owsiak i dziesiątki tysięcy młodych i starszych ludzi z roku na rok zbiera więcej pieniędzy, a inicjatywę popierają wciąż liczniejsze środowiska – także Kościół katolicki.

Idea Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, inicjatywy społecznej powołanej do życia ponad 20 lat temu, została opisana już milionami słów. Ma wielu zwolenników, głównie wśród tych, którzy rozumieją pomoc społeczną jako coś oddawania z siebie. I ma także wielu przeciwników, dla których szef WOŚP jest nie do przyjęcia jako osoba ponoć o relatywistycznym podejściu do wartości – oczywiście, mam tu na myśli „wartości chrześcijańskie” – i życia społecznego.

W tym roku Jurek również „wrzucił” do dyskusji pewien temat, czyli swoje stanowisko wobec problemu eutanazji. I nagle okazało się, po zrobieniu sondażu przez jedną z gazet, że około 53 proc. badanych bierze pod uwagę, że człowiek nieuleczalnie chory może sam zdecydować, czy chce dalej żyć w męczarniach, czy jednak wybrać drogę odejścia z tego świata. To zapewne będzie dalej dyskutowane, ponieważ w Polsce każdy, kto wychyla się poza pewien przyjęty kanon poprawności ideologii społecznej (czytaj: katolickiej), może od razu być potraktowany jako moralny wróg społeczeństwa.

Kilka lat temu w sondażu jednego z tygodników opinii Jurek Owsiak został uznany za człowieka o największym autorytecie. Na to, jak jest Owsiak oceniany, ma wpływ jego język i osobowość. Jednak najważniejszą sprawą i powodem powodzenia Owsiaka nie są jego przymioty osobiste, lecz to, że odpowiedział on swoją działalnością na potrzeby społeczne, zarówno w ramach WOŚP, jak i innego swojego wielkiego projektu. Mowa oczywiście o corocznym festiwalu muzycznym „Przystanek Woodstock”. Od kilku już lat mają też miejsca spotkania ludzi kultury, sztuki, polityki i nawet Kościoła katolickiego z młodzieżą.

Przede wszystkim są to jego autorskie projekty, które doskonale wypełniają formułę działalności organizacji spoza establishmentu i państwa w krzewieniu obywatelskich idei. Owsiakowi udało się zrealizować to, co jest kwintesencją prawdziwego społeczeństwa obywatelskiego, czyli zbudować ruch społeczny i doprowadzić duże grupy Polek i Polaków, w tym przypadku głównie młodzież, do samoorganizacji społecznej w określonym celu. WOŚP jest ruchem autonomicznym, niezależnym od państwa, praktycznie całkowicie się samofinansującym i oferującym społeczeństwu i państwu określone wartości.

Działalność WOŚP jest medialna i hałaśliwa – i tak być musi. Owsiak doskonale zdaje sobie sprawę z roli i możliwości przekazu medialnego dla sukcesu swojego przedsięwzięcia. Czyni mu się z tego zarzut, przeciwstawiając rozgłosowi styczniowej imprezy ciche i nabożne działania fundacji i organizacji kościelnych, w tym „Caritasu”.

Nie rozumiem tego zarzutu – media są po to, aby ich siłę wykorzystywać, a poza tym należy pamiętać, że ani „Caritas”, ani inne fundacje kościelne nie działają na rzecz społeczeństwa obywatelskiego, lecz w imieniu i „na konto” Kościoła katolickiego. I czy przypadkiem coniedzielne nawoływania księży z ambon na cele dobroczynne nie są również formą marketingu?

Jurek Owsiak wiedział, że w takim kraju „powszechnej życzliwości” na pewno znajdą się osoby, które będą robiły wszystko, aby jego pracę i inicjatywę zdezawuować. Bez skutku. Transparentność poczynań fundacji, przetargi na sprzęt medyczny i presja, jaką wywiera na szpitale i ośrodki zdrowia, aby urządzenia, które są do nich dostarczane, były wykorzystywane zgodnie z przeznaczeniem zapisanym w umowach, nie dają podstaw do wysuwania wobec niego żadnych oskarżeń o sprzeniewierzenie społecznych pieniędzy.

Personalizacja działalności WOŚP jest faktem i jednocześnie zaletą, osobowość Owsiaka góruje nad jego projektami. To zasługa, ponieważ to człowiek niesie idee i tylko osobiste i całkowite oddanie się swojej koncepcji może jej zapewnić sukces. Wie o tym Jurek Owsiak, wiedział o tym również nieodżałowany Marek Kotański, którego najważniejsze projekty, Monar i Markot, miały równie silny odcisk osobowości twórcy.

Inicjatywa Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy wychowuje już drugie pokolenie młodzieży. Zapewne będą i następne. Ci ludzie są i już weszli i wchodzą w dorosłe życie. Ciekawe, czy w ciągu następnego dziesięciolecia znajdzie się projekt społeczny, a może polityczny, który by potrafił taki elektorat zagospodarować? I obok pytania, dlaczego polska służba zdrowia, państwo polskie nie potrafi wyciągnąć wniosków z działalności i metod Owsiaka, trzeba się zastanowić, dlaczego taki projekt jak WOŚP nie wpływa szerzej na poprawę działania całego społeczeństwa? Niestety, w Polsce idee państwa obywatelskiego, w tym działalności samorządowej, nie dorastają do standardów państwa demokratycznego.

Warto się przyjrzeć, jakie są wysuwane argumenty przeciwko inicjatywie WOŚP. Otóż twierdzi się, że sprzęt kupowany przez cały rok z pieniędzy zebranych w styczniu powinien być tak naprawdę kupowany przez państwo. Najczęściej ten argument pada z ust tych prawicowych przeciwników, którzy chcą mniejszej ingerencji państwa i mniejszych podatków. Immanentna sprzeczność tego rozumowania uzupełniania jest stwierdzeniem, że przecież wkład środków orkiestry jest ułamkiem wszystkich wydatków na ochronę zdrowia, a do tego sprzęt kupiony musi być serwisowany, obsługiwany i uzupełniany. Tylko, że tak naprawdę WOŚP jest przecież fundacją i może inwestować pieniądze tak, jak chce.

Drugi zarzut, często głoszony, jest taki, że Owsiak i jego instytucja wydają część zebranych pieniędzy na własne cele. Okazuje się jednak, że WOŚP wydaje na administrację tylko 3 proc. zebranych środków. I nie na pensje, ale na działalność organizacyjną. Warto by się przyjrzeć, jakie są koszty działalności Ministerstwa Zdrowia, NFZ czy urzędów administracji państwa i samorządów zajmujących się sprawami nadzoru nad służbą zdrowia…

Inny element krytyki to stwierdzenie, że akcje uliczne i uczestnictwo instytucji państwa, samorządów i mediów to „szantaż moralny” ze strony Owsiaka. Tylko, że nikt nie zmusza nikogo do brania udziału w imprezach organizowanych przez Owsiaka, ani ich finansowania. Pytanie, czy przypadkiem inicjatywa WOŚP nie ma po prostu poparcia, że nieuczestniczenie w niej będzie odbierane jako brak wrażliwości społecznej? Brak zgody na uczestnictwo w imprezach jest dopuszczalny, jak również każda indywidualna decyzja niewrzucenia pieniądza do puszki.

Zgadzam się z opinią, że WOŚP wspomaga system medyczny, ale go nie uzdrawia. Z tym, że warto pamiętać, że Jurek Owsiak nie jest odpowiedzialny za to, że w tym systemie brakuje pieniędzy na leki, procedury medyczne, odnowę szpitali i przychodni. Może rzeczywiście to jest ten moment, aby zacząć patrzeć na Ministerstwo Zdrowia i jego działalność od tej strony?

Jurek Owsiak nie lubi Kościoła katolickiego – z wzajemnością. Taka jest obiegowa opinia, oczywiście – bzdurna. Kościół popiera każdą inicjatywę charytatywną. Jurek popiera każdego księdza, który przyłoży rękę ku dobru. Nie można sobie wyobrazić, że obie strony będą miały pretensje do siebie za zbieranie pieniędzy na cel ratowania życia dzieci. Owsiak może być znienawidzony przez część ludzi Kościoła dlatego, że pokazuje, iż jest inna droga czynienia dobra i umacniania wspólnoty. I ją z powodzeniem realizuje.

Niechęć, wręcz często nienawiść do Jurka Owsiaka, musi dziwić. Szczególnie w takim kraju jak Polska, gdzie dobroczynność powinna być nakazem moralnym katolika, a jałmużna – jego imperatywem. Widać, że deklaratywność wiary nie zawsze idzie z czynami i poczuciem przyzwoitości.