Newsletter

Polski nacjonalizm strachu

Krzysztof Jaskułowski, 25.07.2013
Polski prawicowy nacjonalizm ewokuje wizje permanentnego stanu oblężenia: naród polski nękany jest nie tylko przez wrogów wewnętrznych, lecz przede wszystkim zewnętrznych

Strona 1

Polski prawicowy nacjonalizm ewokuje wizje permanentnego stanu oblężenia: naród polski nękany jest nie tylko przez wrogów wewnętrznych, lecz przede wszystkim zewnętrznych

Liah Greenfeld w książce „Nationalism. Five Roads to Modernity” (1992) zdefiniowała nacjonalizm bardzo szeroko jako styl myślenia lokujący źródło indywidualnej tożsamości w narodzie, który traktowany jest jako podmiot suwerenności i główny obiekt obywatelskiej lojalności. Tak rozumiany nacjonalizm to jedna z najbardziej rozpowszechnionych i zbanalizowanych ideologii we współczesnym świecie. Wyznacza on granice socjologicznej oraz politycznej wyobraźni przeciętnego obywatela. Stanowi ideologiczne uzasadnienie najważniejszej politycznej formacji nowoczesności, a mianowicie państwa narodowego.

Nacjonalizm to podstawa?

Co więcej, wielu filozofów polityki uważa szeroko rozumiany nacjonalizm za konieczną podstawę demokracji. Przypomnijmy: John Stuart Mill argumentował, że niepodobna stworzyć wolnych instytucji w zbiorowości nie połączonej narodowymi więzami. We współczesnej filozofii polityki, by przywołać książki Yeal Tamir, Willa Kymlicka czy Davida Millera, uwagę Milla rozwinięto w całościową koncepcję liberalnego nacjonalizmu głoszącego, że liberalna demokracja de facto może sprawnie funkcjonować jedynie w ramach państwa narodowego, a idea jednostkowych wolności ma sens tylko w kontekście silnej przynależności kulturowej. Teza budzi wątpliwości, warto ją jednak podkreślić, ponieważ w Polsce w politycznych połajankach często przywołuje się figurę mitycznego „liberała” rzekomo wrogiego wszystkiemu, co związane z myśleniem w kategoriach narodowych.

Równocześnie nacjonalizm przybiera przecież formy skrajne, agresywne, zagrażające demokracji i jednostkowym wolnościom, czego przykładów mieliśmy w historii aż nadto. Swego rodzaju rehabilitację tego typu nacjonalizmu obserwujemy od kilku lat w Polsce. Jednym z bardziej spektakularnych i masowych jego manifestacji są Marsze Niepodległości gromadzące środowiska, które do tej pory znajdowały się na marginesie życia publicznego z racji propagowanych antysemickich, rasistowskich czy autorytarnych haseł.

Gwoli przykładu ONR otwarcie w swoich programowych deklaracjach głosi odrzucenie demokracji liberalnej, praw człowieka, egalitaryzmu, parlamentaryzmu. Opowiada się za „koncepcją Narodu organicznego i zorganizowanego hierarchicznie”. Fantazjuje o „stworzeniu przyszłej elity narodowej, która zostanie wyłoniona spośród członków organizacji” i autorytarnym modelu rządów.

Można wzruszyć ramionami i powiedzieć, że istnienie takich ruchów to cena, jaką płacimy za istnienie ustroju demokratycznego gwarantującego szerokie swobody obywatelskie takie jak wolność słowa czy swoboda stowarzyszania się, z których korzystać mogą również ugrupowania odrzucające ten porządek. W tych przedsięwzięciach biorą jednak udział również politycy i publicyści z pierwszych stron gazet. Swoją obecnością i słowami poparcia legitymizują radykalne ugrupowania, a także w znacznym stopniu ułatwiają im zaistnienie w przestrzeni publicznej.

Co ważniejsze, klimat sprzyjający rosnącej popularności tego typu ugrupowań tworzy ideologia głównej partii prawicowej w Polsce, poglądy prawicowych publicystów, wypowiedzi dużej części episkopatu, a także używana przez nich retoryka strachu, zagrożenia i narodowego upadku. Wiele idei charakterystycznych dla skrajnego nacjonalizmu odnajdziemy w głównym nurcie polskiej polityki, zwłaszcza od momentu katastrofy smoleńskiej.

Wspomniana wcześniej Greenfeld przekonuje, że natura nacjonalizmu zależy od interpretacji dwóch podstawowych założeń tej ideologii, które określa mianem suwerenności czy zasady narodowej oraz przynależności narodowej. Suwerenność – przekonuje Greenfeld – można rozumieć dwojako. Po pierwsze, indywidualistycznie. Zgodnie z liberalną tradycją suwerenność narodu to konsekwencja podmiotowości politycznej jednostek, które cieszą się szerokim zakresem praw. Lub, po drugie, kolektywistycznie.

Albo z nami, albo wcale

Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że dla sporej części polskiej prawicy suwerenność to przede wszystkim atrybut kolektywistycznie rozumianego narodu, wyobrażanego jako z natury organiczna, homogeniczna, spójna i nadrzędna w stosunku do jednostki całość.

Takie rozumienie zasady narodowej ma szereg istotnych konsekwencji. Zauważmy chociażby, że pojawia się tendencja do ograniczania jednostkowych swobód w imię dobra narodu, utrzymania jego reifikowanej, unikatowej odrębności kulturowej czy zachowania spójności. Kolektywistyczne interpretacje suwerenności sprzyjają także autorytarnym tendencjom. I tak, jeżeli zakłada się, że naród to spójna organiczna wspólnota, istnieje skłonność do przyjmowania, że posiada on jakąś jedną pojedynczą wolę i że pewne grupy czy jednostki powołane są do jej wyrażania. Naród to grupa z natury solidarna i homogeniczna, więc przejawy niezgody, konfliktów, sprzeczności interesów traktowane są w kategoriach knowań i spisków organizowanych przez różnego rodzaju wrogów wewnętrznych, a także zewnętrznych.

Inaczej mówiąc, tych, którzy definiują inaczej interes narodowy, mają inne poglądy czy odmienne programy nie postrzega się jako równorzędnych przeciwników politycznych, lecz stawia się poza nawiasem wspólnoty narodowej, oskarżając o zdradę, podważając w ogóle ich legitymizację do brania udziału w życiu publicznym.

Wszystkie te elementy odnajdujemy w ideologii i retoryce polskiej prawicy, zwłaszcza po katastrofie smoleńskiej i przegranych przez Prawo i Sprawiedliwość wyborach prezydenckich. A zatem: głoszenie różnych fantastycznych koncepcji zamachu w Smoleńsku, sugerowanie, że w przeprowadzenie rzekomego zamachu zamieszany był także polski rząd, który chodzi na pasku Berlina i Moskwy. Dalej: oskarżanie przeciwników politycznych o zdradę narodową i antypolskość, doszukiwanie się wszędzie knowań agentów służb specjalnych związanych z poprzednim ustrojem, pełen podejrzliwości stosunek do osób narodowości śląskiej oskarżanych o tendencje separatystyczne, niechęć wobec mniejszości narodowych i etnicznych, zwłaszcza niemieckiej i śląskiej.