Newsletter

Kłótnia o nielegalne osiedla

Paulina Biernacka, 02.01.2013
Oprotestowane ostatnio plany budowy osiedli obejmują terytoria, które we wszystkich projektach planu pokojowego i tak znajdą się po stronie izraelskiej

Strona 1

Oprotestowane ostatnio plany budowy osiedli obejmują terytoria, które we wszystkich projektach planu pokojowego i tak znajdą się po stronie izraelskiej

Izrael i uznana za niepodległą przez ONZ Palestyna okopały się na swoich pozycjach. Obie strony wysyłają sobie wyraźne sygnały, świadczące o braku zainteresowania powrotem do stołu negocjacyjnego. Izrael nie widzi powodu, dla którego miałby usprawiedliwiać słuszność swoich działań. Żydzi są jednak w błędzie. Propaganda Palestyńska robi swoje, a gromy sypią się na Izrael z całego świata.

Co się dzieje w Palestynie?

Palestyńczycy otrzymali w listopadzie od Narodów Zjednoczonych ogromny prezent – status państwa dla terytoriów okupowanych: bez zbędnych negocjacji i koniecznych wyrzeczeń na rzecz strony izraelskiej. Prezydent Autonomii Palestyńskiej Mahmud Abbas od trzech lat odwleka zarządzenie wyborów prezydenckich, gdyż jest tak słaby, że doskonale wie, iż w kolejnych wyborach nie miałby szans. Zamiast tego więc rządzi Autonomią niepodzielnie, ale już nie do końca legalnie.

W ostatnich tygodniach pojawiło się wiele wskazówek świadczących o chęci porozumienia Fatahu Abbasa z rządzącym (również nielegalnie) Gazą Hamasem. Hamas nie ma zamiaru uznać istnienia Izraela, lecz walczyć z tym państwem do jego ostatecznego upadku. Dlatego w przypadku ponownego porozumienia Hamasu z Fatahem możemy być pewni, że przywództwo Autonomii nie będzie zainteresowane jakimikolwiek negocjacjami z Izraelem. Jedyne, czego można się spodziewać ze strony palestyńskiej, to wybuch trzeciej Intifady na Zachodnim Brzegu, bo Fatah musi pokazać Hamasowi, że też jeszcze potrafi zabijać Izraelczyków, albo kolejny ostrzał rakietowy Izraela z Gazy, bo Hamas za chwilę ponownie się uzbroi. Pokoju zatem nie będzie.

Wbrew temu, co się dzieje w Autonomii Palestyńskiej, czy też, jak woli ONZ, Palestynie, przywódcy Palestyńczyków powtarzają jak mantrę, że Izrael nie chce z nimi negocjować, a swoimi działaniami doprowadza do zniszczenia marzeń o obustronnym zakończeniu konfliktu, gdyż w akcie odwetu za decyzję ONZ buduje osiedla i drogi na terytoriach okupowanych, dzieląc Zachodni Brzeg na pół.

Skąd poparcie dla Palestyńczyków?

Problem osiedli zelektryzował media na całym świecie. Najbardziej liczące się gremia międzynarodowe wydają po kolei oświadczenia potępiające Izrael za plany budowy osiedli, a lewicowe środowiska rozpętały kampanię nienawiści przeciwko państwu żydowskiemu. Krytyka i potępienie Izraela przychodzi wszystkim niezwykle łatwo. Równie łatwo jednak te zachowania wytłumaczyć.

Międzynarodowa opinia publiczna uważa, że Palestyńczycy są nieszczęśliwym narodem, który cierpi z powodu terroru reżimu izraelskiego i zmuszony jest do atakowania tych, którzy upokarzają ich i represjonują. Świat jest także ofiarą, ale fałszywej propagandy, w stosowaniu której Arabowie wyszkolili się przez lata praktyk.

Żydzi zaś przez wiele lat odrzucali PR jako środek działania na arenie międzynarodowej. Powodem tego było błędne założenie, że świat wie, iż sprawiedliwość jest po stronie Izraela – a państwo, które wierzy, że ma rację, nie rozsiewa propagandy i nie prowadzi działań mających na celu usprawiedliwienie swoich postępowań.

Nic dziwnego, że cały świat stoi murem za Palestyńczykami, którzy – zgodnie z ich przekazem – jako naród zamieszkujący Palestynę zostali wyrzuceni ze swojego państwa przez Żydów, tworzących na tym terytorium Izrael. Aby zmienić dominującą narrację, należałoby każdy artykuł zaczynać od opowiadania o arabskich mordach Żydów w latach 20-tych XX wieku, a kończyć na wyjaśnianiu, dlaczego Izrael jest ofiarą w wojnie z Hamasem.

Problem osiedli – od początku

Osiedla powstały na terytoriach okupowanych przyłączonych do Izraela w wyniku wojny sześciodniowej. Izrael przejął terytoria od Egiptu i Jordanii, gdyż traktował je jako kartę przetargową w przyszłych negocjacjach pokojowych z Arabami, w myśl zasady „ziemia za pokój”. Arabowie nie chcieli jednak negocjować.

W trakcie powojennej konferencji w Chartumie cały świat arabski wypowiedział słynne „trzy razy nie”: nie dla pokoju, nie dla negocjacji, nie dla uznania Izraela. Decyzja ta zaważyła na przyszłości terytoriów okupowanych, które miały przecież wejść w skład niepodległego państwa arabskiego. Państwa, w którym zamieszkałaby arabska ludność muzułmańska, zgodnie z rezolucją 181 ONZ. Ludności tej nikt nie chciał w swoim państwie, ani Jordańczycy, ani Syryjczycy, ani Egipcjanie. Mowa oczywiście o dzisiejszych Palestyńczykach – narodzie powstałym z ludności odrzuconej przez Arabów.

Izraelczycy przez wiele lat nie wiedzieli, co zrobić z terytoriami okupowanymi. Ludność palestyńska nie była na tyle zorganizowana, nie miała silnego przywództwa, które podjęłoby się utworzenia państwa. Dlatego też w pewnym momencie do głosu w Izraelu doszły skrajnie prawicowe frakcje głoszące ideę „Wielkiego Izraela” w biblijnych granicach, czyli obejmującego również terytoria okupowane. Rozpoczęła się budowa osiedli, które są największym dramatem i problemem dla dzisiejszego Izraela.

Po pierwszej Intifadzie Izrael podjął odważną decyzję o oddaniu terytoriów pod władze utworzonej w 1993 roku Autonomii Palestyńskiej. Wyznaczono wówczas trzy strefy: A, B i C. Terytoria należące do strefy A weszły automatycznie w skład Autonomii, terytoria B były jedynie nadzorowane przez Izrael, C zaś miały być przekazane na samym końcu – i to na nich wciąż działa prawo Izraela, a państwo żydowskie ma zgodnie z porozumieniami z Oslo prawa do budowania oraz planowania przestrzeni.

Wieloletnia budowa osiedli zmieniła dramatycznie demografię terytoriów okupowanych, na których obecnie zamieszkuje aż 340 tys. Izraelczyków. Dlatego też niemożliwym jest w dzisiejszych realiach oddanie Palestyńczykom stu procent ziem, które znalazły się na terytorium ich przyszłego państwa. Zmiany demograficzne spowodowały, że we wszystkich projektach ewentualnego porozumienia pokojowego między Izraelem a Palestyńczykami mowa jest o tzw. land swaps – zamianie terytoriów okupowanych gęsto zamieszkiwanych przez Izraelczyków na inne terytoria, które Izrael ma oddać Palestyńczykom.