Newsletter

Uwolnić karpia

Anna Szybist, 28.12.2012
Sukces legislacyjny to długa, mrówcza droga, która prowadzi nie bezpośrednio do zwycięstwa, ale do ciężkiej i wieloletniej pracy nad skutecznością egzekwowania nowych przepisów i edukacji

Lubię myśleć, że jest lepiej. Kiedyś wszyscy wątpili w to, że mieszkańcy miast będą sprzątać po swoich psach. Nie jest idealnie, ale mnóstwo ludzi wychodzi na spacery z torebkami na odchody i jest to już zjawisko zupełnie naturalne. Nie uwierzylibyśmy w to 10 lat temu, prawda?

Jedna z moich ulubionych posłanek zawsze powtarza, że sukces legislacyjny to długa, mrówcza droga, która prowadzi nie bezpośrednio do zwycięstwa, ale do ciężkiej i wieloletniej pracy nad skutecznością egzekwowania nowych przepisów i edukacji. Pamiętam dobrze rok 2009 i zapis w Ustawie o Ochronie Zwierząt mówiący o tym, że karpie nabywają takie same prawa jak kręgowce. Od tego momentu nie można ich przetrzymywać w foliowych torebkach bez wody, kiedy są żywe, zabijać „na oczach” klientów w sklepie, a także przechowywać w zbyt małych pojemnikach.

Na szczęście po sukcesie legislacyjnym obrońcy karpi nie zaprzestali działań edukacyjnych. Dzięki nim powstało wiele kampanii społecznych w obronie ryb i nie są już niczym dziwnym publiczne wypowiedzi aktorów i piosenkarzy przed Świętami Bożego Narodzenia dotyczące humanitarnego traktowania karpi.

Z różnych miast dochodzą wieści o licznych kontrolach targowisk i hipermarketów pod kątem losu karpi „świątecznych”. Szczególnie cieszy fakt, iż warunki bytowania karpi kontroluje zarówno Straż Miejska, Sanepid, służby weterynaryjne, Straż Rybacka, jak i towarzystwa opieki nad zwierzętami i fundacje w całym kraju. Za złe traktowanie karpi może grozić nawet proces karny. Powinni o tym wiedzieć nie tylko sprzedawcy, ale przede wszystkim konsumenci, którzy swoimi dobrymi nawykami mogą przyspieszyć proces stosowania prawa przez większość sprzedawców.

Kampania społeczna Klubu Gaja „Nie kupuj żywych karpi” rozrosła się tej zimy do ogromnych rozmiarów. Hasłem na rok 2012 było: „Nie baw się w kata, kup karpia w płatach!”. Nawet mój zaprzyjaźniony wędkarz, który od 25 lat sam zabijał karpie, pod wpływem hasła kupił ryby wypatroszone wcześniej.

Rzecz jasna – na forach internetowych pojawia się wiele wypowiedzi atakujących karpiowe przepisy. „Równie dobrze można bronić pomidora” – głosi jedna z nich. Internauci piszą o tym, że w dobie kryzysu władze, zamiast zajmować się „poważnymi sprawami”, gnębią biednych handlarzy wysokimi karami za „głupoty”. Dożyliśmy czasów, w których bardzo łatwo można się dorobić miana nawiedzonego ekologa. Na pocieszenie przekazuję wiadomość z Wasilkowa: tam Zarząd Koła Polskiego Związku Wędkarskiego zaprosił swoich członków na spotkanie opłatkowe, w czasie którego… uwolniono karpia!

Jest lepiej, a będzie bardzo dobrze, już za kilka lat.